To naprawdę nie sen: w Okonku padła jedna z wygranych w Megaloterii. Pani Longina Szwałek została właścicielką pięknej, czerwonej skody
Pani Longina przyznaje, że zakupy w okoneckim Lewiatanie robi często, ale kupon wrzuciła tylko jeden. Pamięta, że kupiła kilka kilogramów cukru i powiedziała wtedy do ekspedientek w sklepie: "Na ten los padnie samochód".
O wygranej dowiedziała się w niezbyt odpowiednim momencie: była akurat w Kołobrzegu u chorego brata. - Na kuponie był podany numer naszego stacjonarnego telefonu. Zadzwoniła jakaś pani, mąż odebrał, kazała mi się pilnie z nią skontaktować. Kiedy mąż do mnie zadzwonił, nie wiedział, o co chodzi, powiedział tylko, że sprawa pilna - wspomina szczęśliwa posiadaczka skody citigo. Zadzwoniła - pani oznajmiła, że na jej kupon padła jedna z wygranych w listopadowej Megaloterii. - Myślałam, że ktoś robi sobie żarty, ale jak zaczęła mnie wypytywać o różne szczegóły, to wreszcie uwierzyłam.
[[reklama]]
Czy się cieszyła? Pewnie w innej sytuacji na pewno by tak było, ale trzeba wziąć pod uwagę, że była w odwiedzinach u umierającego brata. Dopiero w sobotę 25 stycznia w Warszawie, kiedy zobaczyła kamery, wywiady, cały ten szum, dotarło do niej, że naprawdę stała się właścicielką pięknego, nowego auta. Poczuła się dumna i szczęśliwa - do tej pory los jakoś się do niej nie uśmiechał. Żyją z mężem ze skromnych emerytur, ale się nie skarżą. Szczęśliwa zwyciężczyni nie musiała zapłacić podatku od nagrody, poniosła natomiast koszty ubezpieczenia i rejestracji. Jak na ich dochody to i tak kwota niemała.
[[reklama]]
Ani Pani Longina, ani mąż nie mają prawa jazdy. Co w takim razie zrobią z samochodem? Najpierw kobieta myślała, że będzie mogła odebrać jego równowartość, ale okazało się, że nie. Najlepiej byłoby sprzedać i pieniądze podzielić pomiędzy siebie i dzieci. - Teraz sama już nie wiem, bo samochód bardzo mi się podoba. Na razie niech stoi w garażu, jeść przecież nie woła - żartuje. Gdy nadejdą cieplejsze dni poprosi synów, żeby ją gdzieś zawieźli nowym autem. Szczęśliwa kobieta chce podziękować dziewczynom z Lewiatana. - Chyba upiekę tort i im zaniosę - oświadcza.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze