Do Rady Powiatu Złotowskiego nie weszli tacy samorządowi wyjadacze jak Jerzy Podlewski, Kazimierz Trela czy Jan Zając, tymczasem chłopak z Osowa dostał się do rady z szóstym najlepszym wynikiem. Zdobył poparcie 343 osób. Sam przyznaje, że taki wynik to spora niespodzianka, także dla niego samego. – Duże zaskoczenie – komentuje, dodając, że nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że wejście do rady jego czy Daniela Sztycha to swoista moda na samorządową młodość, zapoczątkowana sukcesami Przemysława Kurdzieko. – Jaki był mój w tym udział? Nie mam pojęcia, należałoby chyba spytać tych, którzy głosowali – mówi zakłopotany. Dodaje jednak, że uwielbia mieć kontakty z ludźmi, ze wszystkimi łączą go pozytywne relacje, więc i tutaj kryje się zapewne część recepty jego sukcesu. – Uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Chyba to zaprocentowało – ocenia. Mimo to bezpośrednio przed wyborami brał udział w kilku spotkaniach z mieszkańcami, promował swoją osobę, bo, jak mówi, bez choćby najmniejszej kampanii o dobry wynik w wyborach byłoby trudno.
Bez parcia na funkcje
Młody Tomke od kilku lat zaangażowany jest w funkcjonowanie młodzieżowych struktur PSL. Mentalnie to w pełni zdeklarowany ludowiec, jak zresztą jego mama, a wcześniej dziadek. Chłopak wyróżniał się podczas kampanii już samym tylko wyborczym plakatem. Nie było na nim następnej do kolekcji sztampowej twarzy, a wyluzowany młodzian, bez krawatu, z przełożoną przez ramię marynarką. – Kolega podsunął mi pomysł. Na tym zdjęciu jestem dokładnie taki, jaki jestem w rzeczywistości. To zdjęcie odzwierciedla moją osobowość – przekonuje o pełnej naturalności fotografii.
[[reklama]]
Skoro wicestarostą ma być Daniel Sztych, czy również postać młodego mieszkańca Osowa była brana pod uwagę w tym względzie? Tym bardziej, że Arkadiusz miał nieznacznie słabszy wynik od rówieśnika? – Nie było nawet momentu, żeby rozważano moją osobę w tym kontekście. Ale nie przeszkadza mi to. Nie interesuje mnie taka rola, nie mam parcia do pełnienia funkcji. Bycie radnym powiatowym to wystarczający zaszczyt – ocenia, choć przyznaje, że pełnienia funkcji w komisjach rady raczej by nie odmówił. Czy w przyszłości korci go obecność w większej polityce? – Zależy kiedy, gdzie i z jakimi ludźmi – mówi tajemniczo, deklarując jednak, że w powiecie mu dobrze i nie planuje wyjazdu z rodzinnych stron. – Chcę pracować dla ludzi, którzy mnie wybrali, a którym za wyborczy wynik bardzo przy tej okazji dziękuję.
Radny w telewizji?
W Osowie Arkadiusz pracuje na co dzień z mamą i bratem na rodzinnej gospodarce. Bo Tomke to również urodzony i wykształcony rolnik. Niedawno gruchnęła w okolicy informacja o tym, że nieprzewidywalny, pozytywnie nastawiony do życia młodzian będzie szukał swojej drugiej połówki w telewizyjnym show "Rolnik szuka żony". Zapytany o to Arek głośno się śmieje, ale przyznaje, że coś jest na rzeczy. Wyjaśnia przy tym, że wcale nie z jego inicjatywy. – Koleżanka mnie zgłosiła – przyznaje, dodając, że jeśli przejdzie kwalifikacje (do czego droga ponoć jeszcze daleka) zapewne podejmie rękawicę i weźmie udział w programie. – O tym, że koleżanka mnie zgłosiła, dowiedziałem się już po fakcie. Na obecną chwilę traktuję to bardziej w kategorii żartu, ale jeśli rzeczywiście przejdę etap kwalifikacji... Program jest ciekawy – mówi z tajemniczym uśmiechem. A jeśli nie? Czy faktycznie aż tak zacięcie wypatruje życiowej partnerki? – Na gwałt żony nie szukam. Ale jeśli pojawi się jakaś miła osoba...
Piotr Steffen, fot. Firma Aparaton
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze