
Na oficjalne otwarcie obory przyjechało kilkuset gości z całego regionu
To największy tego typu obiekt w gminie Zakrzewo. Obora ma 65 metrów długości i 42 szerokości, mieści ponad 200 sztuk bydła. Na niedzielną uroczystość właściciele wysłali około tysiąc zaproszeń. Wśród gości, którzy przez kilka godzin mogli obejrzeć obiekt i przekonać się, jak funkcjonuje, byli m.in. samorządowcy. Oborę poświęcił ks. Stanisław Goszyc MSF.
Jan Matuszyk prowadzi gospodarstwo od 36 lat. Prawie od początku wspólnie z żoną Ewą, a od jakiegoś czasu także z synem Karolem i synową Kamilą. – Właściwie to już myślimy o chłopcach, żeby też kiedyś mogli kontynuować pracę w tym gospodarstwie – Ewa Matuszyk mówi 10- i 12-letnich wnukach. – Mimo młodego wieku już zdradzają zainteresowanie rolnictwem – podkreśla jej małżonek. Małżeństwo nie kryje, że w sytuacji, kiedy do emerytury bliżej niż dalej, sami nie odważyliby się na tak potężną inwestycję. Perspektywa, że jest komu przejąć rodzinny biznes, zmobilizowała do decyzji.
– To jest inicjatywa Karola. On nas do tego zachęcił, on woził nas do podobnych obór, pokazywał, jak to funkcjonuje – Ewa Matuszyk mówi o roli syna, który nakręcił rodziców na inwestycyjny pomysł.

Otwarciu inwestycji towarzyszyła wystawa sprzętu rolniczego
Idea rozrastała się wraz z realizacją. Początkowo oborę miał obsługiwać jeden robot udojowy, później dwa, dalej trzy. Na tym, póki co, stanęło, ale już przewidziane jest miejsce na czwarte urządzenie. – Czwarty robot jest już zamówiony – podkreśla Jan Matuszyk. – To ze smakiem szło – syn mówi o tym, jak z czasem rozrastała się wizja rodzinnego gospodarstwa. Rozbudowa rozpoczęła się w listopadzie 2013 roku. Matuszykowie musieli dokupić bydło z Danii, bo wcześniejsza liczba kilkudziesięciu sztuk nie była w stanie zapewnić pełnej obsady. Inwestycja była kredytowana przez pilską grupę bankową z pomocą ich banku, z którym od lat współpracują. – Nasz bank nie mógł nas skredytować, nie miał takiego kapitału – Ewa Matuszyk zwraca uwagę na wielkość inwestycji. W ostatnim czasie pojawiały się nieoficjalne informacje o tym, że za Matuszykami stoją inwestorzy z Holandii. – Nie. Sprzęt, jaki mamy w środku, roboty udojowe, to holenderska produkcja firmy Lely, ale inwestorami jesteśmy sami – podkreśla małżeństwo.

W niedzielnej uroczystości uczestniczyli również zakrzewscy samorządowcy
Syn zwraca uwagę na inną istotną kwestię, dotyczącą bardzo wysokiej wydajności mleka przypadającej na sztukę. Tak wysokiej, że nawet dla osób z branży wynik brzmi niewiarygodnie: ponad 30 litrów na dobę. – Nie chcą nam w to wierzyć, ale dane z tego urządzenia wszystko potwierdzają – pan Jan wskazuje na stojący w biurze komputer. – Przy tym mleko jest wręcz książkowe – zapewnia jego małżonka.
Na niedzielnej uroczystości oficjalnego oddania obiektu do użytku, gościli nie tylko mieszkańcy gminy i regionu, ale też przedstawiciele wielu firm, z którymi współpracują Matuszykowie. Od gości gospodarze otrzymali wiele życzeń sukcesu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze