– Prawda zawsze sama się obroni – mówi ksiądz Michał Polerowicz. Z kapłanem, który niedawno opuścił Złotów, rozmawia Piotr Steffen
Przeprowadzki są wpisane w życie księży, ale wiadomość o tej pojawiła się szybko i niespodziewanie. Chyba że miał Ksiądz sygnały, że coś się szykuje.
Czułem, że coś może być na rzeczy. Tak to jest, gdy w jednej parafii jest się sześć lat. To długi staż w jednym miejscu, wręcz rzadki. W naszej diecezji dłużej są właściwie tylko proboszczowie. Jak na wikariusza, w realiach diecezji bydgoskiej, to naprawdę długi okres. Tylko dwóch księży wikariuszy w naszej diecezji jest dziewięć lat w jednym miejscu, ale to dlatego, że są związani z konkretnym duszpasterstwem: jeden młodzieży, a drugi od diecezjalnych pielgrzymek. Patrząc na księży wikariuszy, którzy byli w parafii św. Rocha, na razie jestem drugi na podium. Dłużej był tylko ksiądz Jarek Gruba, który posługę sprawował tutaj osiem lat. Było to na przełomie diecezji, najpierw trochę za czasów koszalińsko–kołobrzeskiej, a później bydgoskiej. Być może dlatego był tutaj tak długo.
Ksiądz był za to na przełomie kadencji dwóch proboszczów.
Dokładnie, równo po trzy lata za księdza Witolda Korowajczyka i Jacka Salwy....
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!