Reklama

Na słowo honoru

11/09/2012 00:00
Nie było projektów, a wykonawca, który wygrał przetargi na remont osiemnastu dróg, sam siebie kontrolował. Dróg nie mógł odebrać specjalista, bo w urzędzie miasta nikogo takiego nie ma

Znaczną część ostatniej sesji Rady Miejskiej Okonka zajęła sprawa dróg, mimo że w porządku obrad nie zaplanowano tej kwestii. Zaczęło się od tego, że radna Ewa Abramowicz spytała, ile pieniędzy tak naprawdę wydano na drogę do szkoły w Pniewie, bo z urzędu miasta otrzymuje różne dane. Mariusz Ikała, zastępca kierownika Wydziału Infrastruktury Technicznej Rolnictwa i Środowiska tłumaczył, że sprawę tę wyjaśniał radnej już kilkakrotnie. Chodzi o to, że w planie na remont tej drogi zapisano 38 tys. zł, a ze sprawozdania wyszło, że przeznaczono na nią jedynie 28 tysięcy zł. Zdaniem Mariusza Ikały wykonawca (firma Ryszarda Serówki) doszedł do wniosku, że za 38 tys. zł można zrobić więcej dróg, dlatego też przy okazji wyremontowano inne odcinki.
[[reklama]]
Wcześniej, bo na posiedzeniu wspólnym komisji radna Abramowicz zadała burmistrzowi Mieczysławowi Rapcie cztery pytania na ten temat, na które na sesji dostała pisemną odpowiedź. Pierwsze z nich dotyczyło tego, kto dokonywał odbioru remontowanych dróg. Okazało się, że robili to: kierownik wydziału ITRIŚ Karolina Liwińska, wspomniany Mariusz Ikała, inspektor do spraw zamówień publicznych Janusz Jesionowski oraz wykonawca, czyli Ryszard Serówka. Ponadto sołtysi poszczególnych wsi, w których te remonty robiono. Odbiór polegał na obmierzeniu długości i szerokości drogi oraz sprawdzeniu jakości wykonania. Kolejne pytanie dotyczyło tego, kto zatwierdził projekty technologiczne inwestycji. Okazało się, że nie było żadnych projektów technologicznych, bowiem wykonawca zaproponował materiały stosowne do wielkości pieniędzy przeznaczonych na ten cel. Za tym, że projekty nie były konieczne, miał przemawiać fakt, że w poprzednich latach podobne drogi robiono w Kruszkach i Anielinie z gruzu i żużlu i podobno się sprawdziły.
[[nowa_strona]]
Równie dziwna była odpowiedź na trzecie pytanie: „Na jaki czas wykonawca dał gwarancję?”. Tłumaczono, że dawał słowne gwarancje burmistrzowi Andrzejowi Jasiłkowi na dwa lata. Ewę Abramowicz interesowało również, dlaczego na osiemnaście odcinków remontowanych dróg w gminie Okonek wszystkie robiła firma Ryszarda Serówki. Otrzymała odpowiedź, że w każdym przypadku wykonawca gwarantował najniższą cenę. Skoro nie było projektów technologicznych, to na jakiej podstawie wyszło, że propozycja tej firmy była najkorzystniejsza? Jakie kryteria w tym wypadku decydowały?
[[reklama]]
Ostatnie pytanie Ewy Abramowicz dotyczyło tego, kto kontrolował przebieg prac. Okazało się, że były one kontrolowane przez… wykonawcę. „Gmina nie zatrudniała inspektora nadzoru na wykonywane prace remontowe. Wszelkie uzgodnienia przebiegu prac konsultowane były z burmistrzem Andrzejem Jasiłkiem, Karoliną Liwińską i Mariuszem Ikałą – czytał na sesji wyjaśnienia burmistrz Mieczysław Rapta.

Autorka pytań, Ewa Abramowicz, uznała te odpowiedzi za kuriozalne, szczególnie tę iż Ryszard Serówka sam siebie kontrolował. Mariusz Ikała wyjaśniał, że jest to dopuszczalne, bo wykonawca zatrudnia inspektora nadzoru. Burmistrz Mieczysław Rapta przyznał, że przepisy na to pozwalają, ale jego zdaniem jest to nieetyczne. Dodał też, że on za to nie odpowiada, bo działo się to zanim został burmistrzem Okonka, lecz zapewnił, że do takiej sytuacji już nie dojdzie.

W związku z sytuacją rozpisany został konkurs na zatrudnienie w urzędzie specjalisty do spraw budownictwa i dróg.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama