Pierwsza łobżenicka pielgrzymka do źródeł chrześcijaństwa odbyła się pięć lat temu. - Decyzja o tym, że zorganizujemy ją po raz kolejny zapadła po ostatnim spotkaniu po pielgrzymkowym. Kilka osób stwierdziło, że byli pod tak wielkim wrażeniem świętych miejsc, że nie do końca przeżyli ten czas w taki sposób, w jaki by chcieli. Ponieważ pielgrzymkowa grupa zmienia się - pojawiły się też osoby, które w Ziemi Świętej nigdy nie były i bardzo chciały tam pojechać – mówi ks. kanonik Karol Glesmer, proboszcz łobżenickiej parafii i organizator wyjazdu. Ta propozycja zyskała jego aprobatę. 15 sierpnia na pokład samolotu z Warszawy do Tel Awiwu wsiadły trzydzieści trzy osoby, które postanowiły wziąć udział w parafialnej pielgrzymce.
- O Jerozolimie mówi się jako o piątej Ewangelii, a każdy chrześcijanin powinien znać całą Ewangelię. Ziemię Świętą na tle innych miejsc pielgrzymkowych wyróżnia to, że jeśli w Piśmie Świętym mowa jest o skale, na której stał Chrystus to ona nadal tam jest, taka sama jak ponad 2000 lat temu, w tym samym miejscu. To dotknięcie przedmiotów, fundamentów wiary pozwala w zupełnie inny, głębszy sposób zrozumieć Ewangelię. Daje też wiedzę o odległościach i czasie, w jaki je pokonywano. Niesamowite jest też to, jak dobrze zadziałał przekaz ustny głoszony od ponad tysiąca lat, bo właśnie na jego podstawie wiadomo dokładnie, co i gdzie się znajdowało – mówi ks. Karol. Stwierdza też, że niebagatelne znaczenie podczas takiej podróży ma przewodnik, bo Jerozolimy nie powinno zwiedzać się w kilka godzin, np. „wyskakując” do niej z wakacji w Egipcie i czytając tylko suche fakty. - Mieliśmy to szczęście, że nas oprowadzał wspaniały rekolekcjonista ks. prof. Wojciech Bęben, który nie tylko mówił o zabytkach, ale też zachęcał do refleksji, w wielu miejscach przytaczając fragmenty Pisma Świętego, pielgrzymka stała się rzeczywiście rekolekcjami – wspomina proboszcz.
Siedmiodniowy program podróży był bardzo bogaty. Pierwszego dnia pobytu pielgrzymi z Łobżenicy dotarli do Jerozolimy. Odwiedzili też Syjon i odprawili mszę św. w Wieczerniku Franciszkańskim. W Betlejem zobaczyli Bazylikę Narodzenia Pańskiego i Grotę Narodzenia. - To też zmienia wyobrażenie o narodzeniu Chrystusa, które przyjęło się w naszej kulturze. Próżno szukać tam drewnianej stajenki czy szałasu pasterzy. Wszędzie dominują skały i wykute w nich groty. Panował też ponad czterdziestostopniowy upał – mówi ks. Karol. Pielgrzymi zwiedzili również kościół św. Katarzyny, Grotę Mleczną i Pole Pasterzy. Dzień w Betlejem zakończyła msza święta. Panoramę Jerozolimy obserwowali ze wzgórza oliwnego. - Drzewka oliwne potrafią żyć przez kilka tysięcy lat, były więc one świadkami wydarzeń związanych z Jezusem Chrystusem – wskazuje ks. Karol. Wydarzenia te pielgrzymi przeżywali też na własnej skórze, krocząc z krzyżem na ramionach tą samą drogą, którą na śmierć szedł Zbawiciel. - Idzie się wąskimi uliczkami wśród kramów wypełnionych wszystkim, co można sobie wyobrazić. Zdarza się, że w momencie, gdy zatrzymujemy się na którejś ze stacji, z kramu wyskakuje niezadowolony sprzedawca, który ma pretensje, że zasłania się jego stoisko. Zdarza się też jednak, że do Drogi Krzyżowej przyłączają się zupełnie obcy ludzie, także chcący przeżyć Misterium – mówi ks. Karol.
Pielgrzymka trafiła też do Betanii na Pustynię Judzką i Morze Martwe. Kolejny dzień upłynął na wyprawie do Galilei. Dotarli do Góry Tabor, statkiem przepłynęli Jezioro Galilejskie. W Kafarnaum zobaczyli dom św. Piotra, w Tabgha kościół Prymatu św. Piotra oraz kościół Rozmnożenia Chleba. Był też czas na odpoczynek nad rzeką Jordan. - W tym miejscu odbyło się odnowienie chrztu i jego przyrzeczeń – wspomina ks. Karol. Ostatni dzień, czyli pożegnanie z Ziemią Świętą upłynął na poznawaniu Starej Jerozolimy. - Właśnie tam, w kościele św. Anny, patronki także naszego miasta, odmówiliśmy Koronkę do św. Anny w intencji wszystkich mieszkańców Łobżenicy – mówi ks. Karol. Ostatnim ze zwiedzanych miejsc była Bazylika Grobu Świętego.
- W Ziemi Świętej byłem po raz trzeci [po raz pierwszy w 2001, tydzień po zamachach na WTC - przyp. red.] i odnoszę wrażenie, że jest tam coraz mniej wojska, co nie znaczy, że nie ma go wcale i nie jest się obserwowanym. Te służby działają, ale robią to bardzo dyskretnie, by nie odwracać uwagi turystów. Wojsko, które spotkaliśmy podczas tej pielgrzymi to były np. młode kobiety, które z uśmiechem pozowały do zdjęć. Jednak karabiny, które miały na ramionach, nie wisiały na plecach, lecz z przodu - w razie gdyby coś się działo, reakcja byłaby pewnie natychmiastowa – mówi ks. Karol zapytany o to, czy w Jerozolimie można czuć się bezpiecznie. Ziemia Święta znajduje się bowiem na liście Ministerstwa Spraw Zagranicznych jako miejsce podwyższonego ryzyka podróżny. - Przekraczaliśmy też granicę z Autonomią Palestyńską, nasz autobus nie był eskortowany przez wojsko. Na granicy nawet nas nie kontrolowano. Wydaje mi się więc, że istnieją o wiele bardziej niebezpieczne miejsca na świecie, choć zawsze to był i jest teren zapalny– dodaje.
Tradycyjnie po pielgrzymce odbędzie się spotkanie po pielgrzymkowe. - Najpewniej zorganizujemy je w październiku, by zebrać nasze wspomnienia i przeżyć to wszystko jeszcze raz – mówi proboszcz. Czy byłby skłonny za kilka lat, wraz z pielgrzymami wrócić do Ziemi Świętej. - Tak – odpowiada bez zawahania. - To jest takie miejsce, które za każdym razem poznaje się inaczej, odkrywa nowe rzeczy, jeśli tylko będzie taka wola - wrócimy tam - stwierdza.
fot. ks. Karol Glesmer
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze