Radni uchwalili budżet, ale niejednogłośnie. Nie zabrakło dyskusji, głównie między obecnym a byłym burmistrzem
Inwestycyjne zamierzenia przedstawiliśmy w jednym z ostatnich numerów „Aktualności Lokalnych”. Zmiany, jakie ostatecznie zaszły, są niewielkie, największa dotyczy kwoty 200 tys. zł, która będzie przeznaczona na modernizację boiska treningowego przy ulicy Wioślarskiej. Pulę tę wygospodarowano w projekcie tytułem zmniejszenia kwoty planowanej na remont budynku Domu Polskiego. M.in. w tym właśnie względzie doszło do wymiany zdań między Adamem Pulitem a Stanisławem Wełniakiem. Były burmistrz uznał, że planowana pierwotnie suma ponad 430 tys. zł jest zdecydowanie za wysoka, że remont, którego jednym z większych elementów ma być odnowienie zewnętrznego wizerunku obiektu można zrealizować za mniejsze pieniądze.
– Konserwator zabytków, w moim przekonaniu, może stawiać wymogi, ale nie może narzucać sposobu wykonania – Stanisław Wełniak ocenił, że zatrudnienie firmy specjalizującej się w zakresie konserwacji zabytków jest zbędne, że spokojnie mogą to zrobić lokalni rzemieślnicy.
– Cena przewidziana na te remonty jest zawyżona – uznał. Burmistrz odpowiedział, że koszt nie jest przeszacowany, a dokument konserwatora jasno określa, kto może wykonać takie prace i dlatego koszt jest znacznie wyższy niż standardowo.
– Niech pan się w to wczyta, na pewno takiego zalecenia nie ma – odparł Wełniak, podkreślając, że lokalni wykonawcy wykonają to dobrze, za znacznie mniejsze pieniądze. Pulit odparł, że nie jest to czas i miejsce do takiej polemiki, a uwagi Wełniaka zmierzają do tego, że wszystko można zrobić taniej.
– Ta taniość odbija nam się czkawką przez lata, dalej powoduje, że w efekcie jest drożej – skomentował, choć ostatecznie do zmniejszenia planowanej sumy doszło.
Stanisław Wełniak chciał, aby w budżecie wygospodarować około 25 tys. zł do dyspozycji rady miejskiej, dzięki której miałaby ona możliwość finansowania działań bez oglądania się na zgodę ze strony władz miasta. Chodziło m.in. o możliwość komunikowania się z mieszkańcami, przekazywania im informacji, dokonywania nieprzewidzianych zakupów czy np. finansowania sporządzania dokumentów, jak chociażby opinia prawna w niedawnej sprawie konkursu na dyrektora Złotowskiego Centrum Aktywności Społecznej.
– Rada mogłaby bez skrępowania i jakiś form klęczenia przed panią skarbnik czy burmistrzem wydatkować te środki na cele, które są opisane w ustawie i są istotne dla funkcjonowania samorządu. Rada ma podstawowy obowiązek składania informacji ze swojej pracy mieszkańcom – argumentując to Stanisław Wełniak stwierdził, że 25 tys. zł to wręcz nieodczuwalna kwota w skali budżetu miasta. Pomysł nie zyskał jednak uznania, padło wyjaśnienie, że oprócz puli na diety przewidziane są także pieniądze na funkcjonowanie rady miejskiej i nie ma takiej potrzeby. Skarbnik Jadwiga Skórcz stwierdziła, że jeśli taka pojawi się w kolejnych miesiącach, na bieżąco można to zwiększać w trakcie roku budżetowego. Wełniak podkreślił jednak, że administracja zarezerwowała sobie pieniądze na różne opinie, ekspertyzy i podobne wydatki, które w jego przekonaniu nie są potrzebne. Na przykład 50 tys. zł na opracowanie koncepcji funkcjonowania komunikacji miejskiej.

Budżet omówiła radnym skarbnik Jadwiga Skórcz
O tym także rozwinęła się dyskusja. Pieniądze będą wydane na ten cel, ale rada nie dała jednomyślnie przyzwolenia. Krzysztof Żelichowski podkreślał, że wedle pierwotnych ustaleń koncepcja miała być sfinansowana w zdecydowanej większości z zewnętrznych pieniędzy.
– Owszem, mówiliśmy o tym, ale też o innych warunkach finansowania tej koncepcji – argumentował swój sprzeciw temu, aby płacić za to z miejskich pieniędzy.
Dyskusję wzbudziła też ciągnąca się sprawa „terenów zielonych”. Gdy ze strony władz miasta padł argument, że program umożliwi m.in. wykonanie sceny w parku przy alei Piasta, Krzysztof Żelichowski, Mariola Wegner i Stanisław Wełniak odparli, że scenę można tam postawić niezależnie od projektu „tereny zielone” i nie można jednego warunkować drugim. Burmistrz stwierdził, że projekt umożliwi też pozbycie się kłopotliwego tematu, jakim jest zalewana regularnie ścieżka–promenada wzdłuż Głomi przy jeziorze Baba.
– Zamierzamy przebudować tę ścieżkę, wynieść ją bliżej miasta, aby pozbyć się problemu z zatapianiem – burmistrz stwierdził, że ścieżka została błędnie zaprojektowana, źle wykonana i ten proces jest nieodwracalny.
– Mamy opinię Wód Polskich, że generalnie za każdym razem każde odmulanie rzeki spowoduje osiadanie i wyciskanie tego mułu przez obciążenie, jakim jest ścieżka. Inaczej tego zrobić się nie da – argumentował konieczność przebudowy.
Innym punktem dyskusji między obecnym a byłym burmistrzem była sprawa toalety, jaka ma stanąć przy Półwyspie Rybackim. Na inwestycję przy promenadzie przewidziano w budżecie 150 tys. zł.
– To będzie najdroższe sikanie w Europie – ocenił taki wydatek Stanisław Wełniak.
– Trzeba mieć odwagę, panie burmistrzu, żeby zaplanować to w takiej kwocie – podkreślił, że przy promenadzie toaleta jest, chociażby przy Chacie Krajeńskiej, na co burmistrz odparł, że nie wyobraża sobie, aby ludzie, zwłaszcza z dziećmi, biegali za potrzebą 150 metrów do zagrody. Dodał też, że to projekt, który zyskał społeczną akceptację, będzie bowiem realizowany z tegorocznego budżetu obywatelskiego.
Mimo wielu uwag Stanisław Wełniak uznał, że budżet jest skonstruowany poprawnie, choć ocenił, że jest też zachowawczy. Jego zdaniem na inwestycje można było przeznaczyć więcej niż około 11,8 mln zł, tym bardziej, że zadłużenie miasta jest niemal zerowe. Dwanaścioro radnych poparło budżet, dwoje: Mariola Wegner i Henryk Golla wstrzymało się od głosu.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"– Ta taniość odbija nam się czkawką przez lata, dalej powoduje, że w efekcie jest drożej"- bardzo dobra riposta burmistrza Pulita. Przykładów podawać nie trzeba.
Przynajmniej nauczycie się korzystać z toalety a nie po krzakach zostawiać swoje potrzeby!!! :-)
Niech jeszcze Pulit postawi za 250 zł pozłacaną toaletę. Koszt faktycznie prześmieszny. Cena to prawie pół małego domku, a to tylko "ubikacja"
Toaleta ze złota to ma być?
Popieram pana Wełniaka, widać że wie co mówi.
Przypominam że toaleta zostanie wybudowana w ramach budżetu obywatelskiego, to mieszkańcy głosowali na ten projekt
No to do kolejki, będzie sikanie. Co za inwestycja a ile da zatrudnienia. Teraz czas nawiasy chroniące przed deszczem takie przelotowe, a jak nie to pod kluczem za bilety. Mogą być za 100 tyś zł, im droższe tym inwestycje będą bardziej zauważone.
jak zwykle znajdą się niezadowoleni. Toaleta to świetny pomysł , ponieważ takowej brakuje. A jeśli mowa o wychodku przy zagrodzie, to niestety jest on nieczynny. Podobnie zresztą jak toaleta przy amfiteatrze.
,,...Stanisław Wełniak ocenił, że zatrudnienie firmy specjalizującej się w zakresie konserwacji zabytków jest zbędne, że spokojnie mogą to zrobić lokalni rzemieślnicy..." Lokalnym januszom prywaciarzom nie dał bym nawet do wypolerowania mojego kibla. Niech się zatrudnią w prawdziwej firmie i zobaczą jak wygląda prawdziwa firma nie warsztat w przydomowym garażu.
Do powyżej ,"masz rację" burm. zleca różne zadania .mi.in kilka lat firmie z Bydgoszczy ,która orzekła , że głównym sposobem ogrzewania miasta jest gaz i pomyliła lokalizację jezior, to jest fachowość , podobno firma odnosnie projektów unijnych jest podobnie na wyskim poziomie.
Cóż się dziwić. Złotów to miasto, gdzie po wojnie osiedliło się wielu ludzi ze wschodu, gdzie ubikacja to rzecz nieznana. Ta dyskusja o zasadności budowy wc na półwyspie to wstyd dla tego miasta.
Stasiu duś go do bulu.
Lokalni prywaciarze mogą co najwyżej sprzątać po psach na złotowskich chodnikach. Niech zobaczą co to jest bezrobocie a nie podróbki za pieniądze z urzędu miasta oferują. Złotów to jedno wielkie gówno. Na fejsie na stronie nie polecam Złotów można zobaczyć zdjęcia spalonych pizz itp. z naszego miasta. Oczywiście właścicielami knajp są niekiedy dzieci prywaciarzy.
Wszystko wskazuje na to, że "taniość" w kontekście kamienia Księdza Bolesława Domańskiego będzie się odbijała "czkawką" przez lata!!!
Gdzie był konserwator zabytków i miejski architekt, gdy zatwierdzano projekt i lokalizację upiornego budynku Mediaekspert, który nie pasuje do linii zabudowy tej centralnej części miasta. Jest zbyt wysunięty w kierunku ronda i razem z drzewami przesłania historyczny budynek Domu Polskiego i kamień Księdza Bolesława.
W nawiązaniu do "Kamienia" i "czkawki" należy wymienić funkcje, które Ksiądz Patron pełnił SPOŁECZNIE!!! Przewodniczącego Złotowskiej Rady Ludowej, wiceprezesa ZPwN (1922-27), pełniącego obowiązki prezesa związku (1928-1930), oraz jego prezesa (od 12 marca 1931 do 21 kwietnia 1939), prezesa rad nadzorczych Banków Ludowych w Złotowie i Zakrzewie, w tym Banku Parcelacyjnego, prezesa rad nadzorczych spółdzielni Rolnik w Złotowie i Zakrzewie, prezesa Kółka Rolniczego w Zakrzewie, prezesa Spółdzielni Polskich w Niemczech, patrona Kółek Rolniczych Męskich i Żeńskich Pogranicza, prezesa Polsko-Katolickich Towarzystw Młodzieży Dzielnicy V, zastępcy prezesa Polsko-Katolickich Towarzystw Szkolnych Rejencji Pilskiej, przewodniczącego rady nadzorczej Banku Słowiańskiego w Berlinie, członka rad nadzorczych banków Pomoc i Unia w Berlinie oraz Banków Robotniczych w Herne i Dortmundzie, kuratora Związku Polskich Towarzystw Szkolnych w Niemczech, członka Rady Naczelnej Światowego Związku Polaków z Zagranicy, reprezentanta Polaków w sejmiku powiatowym, kandydata w wyborach do sejmu pruskiego.
Krótko mówiąc rysuje się obraz: małej duchowości, braku respektu i szacunku!
"– Ta taniość odbija nam się czkawką przez lata, dalej powoduje, że w efekcie jest drożej"- bardzo dobra riposta burmistrza Pulita. Przykładów podawać nie trzeba.
Przynajmniej nauczycie się korzystać z toalety a nie po krzakach zostawiać swoje potrzeby!!! :-)
Niech jeszcze Pulit postawi za 250 zł pozłacaną toaletę. Koszt faktycznie prześmieszny. Cena to prawie pół małego domku, a to tylko "ubikacja"