Jak szybko rozwiesić pranie, nalać zupę lub pozbierać porozrzucane zakupy? Z takimi i innymi zadaniami zmierzyły się panie biorące udział w turnieju "Złota Chochla"
Niedzielne popołudnie na trzebońskiej plaży zgromadziło sporą widownię. Również pań chcących wziąć udział w tym konkursie okazało się być więcej niż w zeszłym roku. Osiemnaście zawodniczek stanęło na staracie, by zdobyć tytuł najlepszej gospodyni w gminie. Tego zadania nie ułatwiał szereg konkurencji. Pierwsza z nich, łowienie jabłek z wody, sprawiała trudności, jeśli zabrakło spokoju. Zmącona woda powodowała, że trudniej było wyłowić owoc, nie obyło się też bez mokrych włosów i bluzek. Po chwili można było sobie wyobrazić warunki domowej kuchni. Nalewanie mężowi zupy, czyli przelewanie wody z naczynia do naczynia. Technika – dowolna. Dominował pośpiech, więc sporo „zupy” wylądowało poza talerzem. Nutka współzawodnictwa udzieliła się paniom także w następnej dyscyplinie - rozwieszaniu prania. Przygotowano linkę, klamerki i dziesięć sztuk ubrań – czas, start. Niektóre z zawodniczek wieszały pranie sztuka po sztuce, inne hurtowo, o klamerki martwiąc się dopiero później. Ta druga metoda okazała się być skuteczniejsza. Oklaski widowni i czas na rozpoczęcie kolejnej konkurencji. W miejscu zmagań stanął „chłop”, czyli niecodzienna tarcza strzelnica. Każda z pań, dzierżąc w dłoni po trzy lotki, miała za zadanie trafić w któryś z jego narządów. Najlepiej premiowane okazały się być serce i jelita. Celność była na tyle dobra, że konieczna okazała się dogrywka. Równie widowiskowo przebiegło odbijanie piłeczek pingpongowych patelnią, wyniki sięgały nawet 6-7 metrów. Organizatorzy, czyli Gminne Centrum Kultury wespół z trzebońskim sołectwem, przygotowali także konkurencje, w których trzeba się było nieco nabiegać. Pierwsza z nich to pozbieranie na czas rozrzuconych jabłek. Szybka zmiana obuwia i można startować. Łatwo nie było. Śliska trawa sprawiała, że widzowie byli świadkami niekontrolowanych poślizgów. Ostatnia z przygotowanych zabaw polegała na pokonaniu wyznaczonej trasy na czas z wózkiem i leżącym w nim dzieckiem. Warunek - dziecko nie może z niego wypaść. Chęć zwycięstwa przeważyła nad kobiecą wrażliwością i delikatnością. Wózek podskakiwał więc na nierównościach, notowano za to bardzo dobre czasy. [[reklama]] Przed podliczeniem wyników zaprezentowali się podopieczni Katarzyny Koryckiej–Walasiak, dbający o oprawę muzyczną. Przy dźwięku fanfar rozdane zostały nagrody. Czwarte miejsce zajęły Anna Kujawska oraz Justyna Przesmycka, trzecie miejsce zdobyła Paulina Mrotek, drugie przypadło Barbarze Donaj. Najlepszą gospodynią i zdobywczynią pierwszego miejsca okazała się być Magdalena Brzezińska, do której powędrowała symboliczna złota chochla. Po paradzie wyróżnionych pań nadszedł czas na wspólną zabawę. Dobry nastrój i pogoda sprawiły, że trwała ona do późnych godzin nocnych.
Sz. Chwaliszewski
[[gal=701]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze