Każdy kto spróbował ciasta Nikodema chwali ich przepyszny smak i talent chłopaka, więc fama o utalentowanym kucharzu dotarła i do mnie. Na pierwszy rzut oka trudno domyślIć się, że ten chłopak ma drogocenny dar w postaci talentu do gotowania. Wysoki na 193 cm, a przy tym szczupły wygląda raczej na urodzonego siatkarza. Choć jednak pochodzi z wysportowanej rodziny i tata ciągle nakłania go do sportu, to najmłodszy z trójki synów Hanny i Sławomira Czyżów ze Sławianowa najlepiej czuje się w kuchni.
Nasza rozmowa odbywa się przy herbacie i cieście. Oczywiście upieczonym przez Nikodema. Jego mama przyznaje, że syn całkowicie przejął pieczenie placków w domu. Co chwilę zapada dłuższa cisza, gdyż nie sposób oprzeć się delikatnemu biszkoptowi połączonemu z pysznym kremem, a nie wypada przecież mówić z pełną buzią. Wiem już, że ciasta są specjalnością Nikodema i sztuka ich pieczenia nie ma przed nim tajemnic. Podobno ostatnim jego hitem był słonecznikowiec. Chłopak nie ogranicza się jednak tylko do wyrobów cukierniczych. Potrafi przyrządzić także kaczkę czy królika, nie mówiąc już o prostszych daniach. Jeśli chodzi o mięso to jego daniem popisowym jest beff strogonow z papryką i śliwkami.
Hanna Czyż wspomina, że każdy z jej synów od małego dziecka ujawniał pewne skłonności, które później towarzyszyły mu w dalszym życiu. Najstarszy – Szymon lubił wyrywać kabelki z zabawek i dzisiaj pracuje jako specjalista ds. serwisu stacji diagnostycznych. Średni wiekiem Michał, ku zgrozie dziadka, od małego wywijał fikołki i choć nie został gimnastykiem, to jest zapalonym biegaczem. Z kolei Nikodem klocki lego traktował jako wkład do garnka i gotował kasztany. Dlatego trudno jest określić, skąd wzięła się u niego ta nietypowa jak na chłopaka pasja.
Po prostu kod genetyczny
Reklama
– podejrzewa jego mama.
Niedowierzanie – Od małego kręcił się przy kuchni. Trzeba było na niego uważać, bo już jako trzylatek potrafił sobie przystawić taboret do kuchenki, aby...
Własna kuchnia – Pytany o marzenia związane ze swoją pasją Nikodem odpowiada, że nie zastanawiał się nad tym głębiej, ale podsunięty pomysł własnej...
Produkty z ogrodu – W szkole i na praktykach ma nadzieję nauczyć się pracować z produktami, z którymi teraz nie ma styczności. Obecnie skupia się na...
Wigilijne menu – Na nadchodzące święta podział obowiązków jest jasny. Mama przygotowuje ryby, pierogi i barszcz, a Nikodem piecze ciasta...
Słodkie dziurki – Skoro Nikodem uwielbia piec i gotować, to zastanawiam się, ile tych ciast powstaje i kto to je. Na głos kalkuluję, że pewnie trudno
Od małego kręcił się przy kuchni. Trzeba było na niego uważać, bo już jako trzylatek potrafił sobie przystawić taboret do kuchenki, aby zobaczyć, co tam się w garnkach gotuje.
Pamiętam, że mieszałem babci kartofle w garnku
– przywołuje jedno z najwcześniejszych wspomnień związanych z kuchnią Nikodem. Zresztą od kobiet z rodziny dużo się nauczył. Obie babcie, mama i ciocia chętnie brały go do pomocy, ale chyba żadna nie sądziła, że wyrośnie z niego taki kucharz, a na pewno już nie wierzyły w to, że tak szybko to one będą zasięgać u niego rady. Podczas gdy większość chłopaków dopiero na studiach uczy się gotować i niektórzy kończą na zdobyciu umiejętności przyrządzenia jajecznicy i spaghetti, Nikodem, będąc w podstawówce, potrafił wrócić od babci do domu i próbować przygotować samodzielnie to samo danie, przy którym wcześniej pomagał. Mama, nie raz wracając do domu, była zaskakiwana słodkim zapachem, a potem dziwiła się, że syn piecze ciasta wyższe, bardziej puszyste i smaczniejsze od niej. Co ciekawe, nikt nie pamięta, aby przypalił jakiś garnek albo przyrządził coś nie do zjedzenia, co potwierdza wujek Radek.
Pytany o marzenia związane ze swoją pasją Nikodem odpowiada, że nie zastanawiał się nad tym głębiej, ale podsunięty pomysł własnej cukierni przyjmuje z aprobatą. Póki co doczekał się własnej kuchni.
Wcześniej bywało tak, że nie mieliśmy gdzie zjeść, bo Nikodem rozłożył się w całej kuchni ze swoimi klamotami
– opowiada pani Hania. Od ponad miesiąca cieszy się więc z własnej kuchni, dostosowanej m.in. do jego wzrostu. Ma tam też zeszyty z przepisami, te babci oraz te, które sam znalazł i uznał za warte uwagi.
Są tutaj, ale prawie wcale ich nie otwieram, mam to wszystko w głowie
– macha na nie ręką. Zdarza się, że zaczyna coś robić z przepisu, ale potem zmienia koncepcję, dodaje coś innego i tworzy już własny placek. Po gimnazjum zamierza pójść do technikum gastronomicznego w Pile. Ważne będzie, aby znaleźć dobre miejsce do praktyki.
W szkole i na praktykach ma nadzieję nauczyć się pracować z produktami, z którymi teraz nie ma styczności. Obecnie skupia się na polskiej kuchni, bo dobre składniki potrzebne do przygotowania zagranicznych dań są trudno dostępne, a właściwy produkt to podstawa. Nikodem wie, w którym sklepie co trzeba kupić i jaki ser sprawi, że sernik będzie idealny.
Warzyw i owoców w ogóle nie kupuję w sklepie, chyba że ananasa. To co się da wyhodować mam w swoim ogrodzie
– mówi gimnazjalista. Właśnie, jego ogrodzie, bo to także działka, którą przejął od mamy. W tym zakresie także imponuje wiedzą: zna różne odmiany roślin, dokładnie wie, kiedy należy je sadzić i jak pielęgnować, a z jego rad chętnie korzystają bardziej doświadczeni ogrodnicy. Sam przygotowuje także wszelkiego rodzaju przetwory, np. dżemy i soki.
Na nadchodzące święta podział obowiązków jest jasny. Mama przygotowuje ryby, pierogi i barszcz, a Nikodem piecze ciasta.
Będzie sernik, makowiec i ….
– wylicza chłopak, a chwilę zastanowienia wykorzystuje mama: Ja chciałabym królewski.
Może być królewski, coś wymyślę
– kończy beztrosko młody cukiernik. Nie traktuje tego jak obowiązku, ale wyłącznie jako przyjemność. Co i rusz zdziwiony jego entuzjazmem pytam, czy nie wolałby czasem pograć na komputerze, czy nie ma niekiedy dość tej kuchni. Tym razem z kolei to on jest zdziwiony.
Gdybym miał siedzieć cały dzień przy komputerze to byłby czas stracony
– odpowiada.
Skoro Nikodem uwielbia piec i gotować, to zastanawiam się, ile tych ciast powstaje i kto to je. Na głos kalkuluję, że pewnie trudno przejeść więcej niż dwie blachy w tygodniu. W tej chwili tak syn jak i mama wybuchają gromkim śmiechem.
Przepraszam, ale my jesteśmy tak słodkolubni, że dwa ciasta to możemy zjeść w jeden dzień
– przyznaje pani Hania. Pozazdrościć tym bardziej że wszyscy w rodzinie mają szczupłe sylwetki.
Pozostaje czekać, kiedy Nikodem otworzy własną cukiernię, żebyśmy wszyscy mogli spróbować jego wypieków.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Super, gratuluję talentu!
Z Slawianowa
I znów to samo . A skąd jest ten Nikodem ? Z Wąchocka ?
Super, gratuluję talentu!
Z Slawianowa
I znów to samo . A skąd jest ten Nikodem ? Z Wąchocka ?