Czekanie na autobus w deszczu, silnym wietrze i mrozie to z pewnością nic przyjemnego. Mieszkańcy Kruszki, a szczególnie dzieci i młodzież, w latach 80. ubiegłego wieku doświadczali tego na własnej skórze. W 1987 roku miarka się jednak przebrała. Państwo Przybylscy, Paszkiewiczowie, Pietrzakowie i Świrscy postanowili wybudować przystanek z prawdziwego zdarzenia. Wszyscy zakasali rękawy i przystąpili do pracy. Część materiałów udało się pozyskać dzięki uprzejmości naczelnika gminy. Całą „robotę” wykonali jednak sami mieszkańcy. Do dziś na posadzce widnieje napis: „Czyn społeczny 7.06.1987 r.”. Przejeżdżając przez Kruszkę nie sposób nie zauważyć tego miejsca. W oczy rzuca się już bowiem kolor – soczysty, intensywny błękit. - Co dwa lata odmalowujemy przystanek. Były pomysły, żeby zmienić barwy, ale stwierdziliśmy, że to już taki nasz znak rozpoznawczy – mówi Ryszard Przybylski, sołtys Kruszki. Przystanek miał nawet swoje pięć minut w ogólnopolskiej telewizji. Sławą zasłynął dzięki mieszkańcom, którzy udowodnili, że jeśli się czegoś chce to wspólnie można to osiągnąć, ale również niecodziennemu wystrojowi. Od 28 lat bowiem zdobi go donica z kwiatami, obrazy na ścianach, a także przystrojone firankami okna. Nie zabrakło również lustra, w którym można się przejrzeć. - Wszyscy dbamy o porządek. Razem z paniami pierzemy te firanki i je wymieniani na inne co jakiś czas. Obrazy też długo nie wiszą, bo szybko zmieniamy je na nowe – tłumaczy Teresa Przybylska, żona sołtysa.
Mieszkańcy nie boją się wandali. Miejscowi wspólnie dbają o swoją perełkę. Zagrożeniem mogą być przyjezdni, do zniszczeń doszło na szczęście tylko raz. - Było to pod koniec lat 80. Żołnierze z pobliskiej jednostki w Wilczych Laskach, wracając z zabawy w Lotyniu, trochę go nam zniszczyli – wspomina sołtys. - Na drugi dzień zainterweniowaliśmy u ich dowódcy. Szkody natychmiast zostały naprawione – mówi.
W tym roku przyszła pora na kapitalny remont przystanku. Wymieniona została posadzka, dach (eternit zastąpiła blacha) oraz ściany. - Wstawiliśmy również plastikowe okna i mamy karnisze. Syn wymieniał w domu na nowe, więc stare pocięliśmy i zmontowaliśmy tutaj. Wcześniej firanki wisiały na sznurku – mówi sołtys. Podobnie jak w przypadku budowy przystanku tak i tym razem całą pracę wykonali mieszkańcy Kruszki. Gmina Okonek zakupiła część materiałów, na ten cel z budżetu przeznaczono 1.500 złotych. - Chciałbym podziękować wszystkim, że zawsze można na nich liczyć. Również dziękuję pani burmistrz, która wsparła nas finansowo – mówi Ryszard Przybylski.
Obecnie w Kruszce mieszka 28 osób, większość z nich ma własne samochody. Z przystanku korzystają głównie dzieci dojeżdżające do szkoły. Z pewnością jest tutaj mniej tłoczno niż 20 lat temu. Przystanek ten jest jednak dobrem wspólnym i dowodem współpracy mieszkańców. Już zawsze będą o niego dbali, a gdy ich zabraknie, będą to robić kolejne pokolenia. Sołtys Kruszki ma przynajmniej taką nadzieję.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze