W Złotowie działa jeden żłobek. Przebywa w nim około dziesięcioro dzieci do lat 3. Miasto dofinansowuje utrzymanie w placówce dzieci z terenu Złotowa – 315 zł miesięcznie na osobę. Okazuje się jednak, że zapotrzebowanie jest znacznie większe. Z ankiet przeprowadzonych w wrześniu w czterech miejskich przedszkolach wynika, że maluchów, które dziś mogłyby trafić do żłobka, jest około pięćdziesięcioro. W samym Przedszkolu Publicznym nr 4 ze stu rodziców uczestniczących w zebraniu ponad czterdziestu było „za”. Pytanie brzmiało: Czy umieściłaby Pani swoje dziecko w żłobku? Pracownicy przedszkola i urzędnicy magistratu nie są pewni, czy rodzice dobrze odczytali pytanie, które miało być jednocześnie swego rodzaju deklaracją. To i tak mało ważne, bo miasto żłobka otwierać nie zamierza.
Od stycznia 2016 roku chce natomiast zatrudniać dziennych opiekunów dzieci do lat 3. Chodzi o osoby, które we własnych domach zajęłyby się maluchami. Maksymalnie piątką. - Opieką dziecięcą w mieście zajmuje się wiele osób – uważa burmistrza Adam Pulit, który dąży do zrealizowania tego pomysłu. Jego zdaniem miasto mogłoby zatrudnić osoby, które dziś, często „na czarno”, opiekują się maluchami.
- Jest to kwestia legalizacji. Miasto przejęłoby ich składki, a one działałyby legalnie – tłumaczy włodarz Złotowa. Takie możliwości daje samorządowi ustawa z 4 lutego 2011 roku o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3. Reguluje ona kwestie organizacji opieki nad dziećmi w formie żłobków, klubików dziecięcych i dziennych opiekunów.
Ten ostatni ma we własnym lokalu zapewnić dziecku opiekę w warunkach zbliżonych do domowych, zagwarantować mu opiekę pielęgnacyjną i edukacyjną oraz prowadzenie zajęć opiekuńczo-wychowawczych i edukacyjnych, uwzględniających rozwój psychomotoryczny dziecka. Jednym z warunków, jaki musi spełnić opiekun, jest odbycie 160-godzinnego szkolenia albo 40-godzinnego szkolenia uzupełniającego (jeśli posiada pewne kwalifikacje). Nie dotyczy to osób, które wykonywały taką pracę przez co najmniej 12 ostatnich miesięcy.
W Złotowie ma to wyglądać tak, że magistrat ogłosi konkurs na opiekunów, wybierze odpowiednie osoby i podpisze z nimi umowę. - To będzie taka niania z urzędu – mówi A. Pulit. Samorząd miałby ubezpieczyć dziennego opiekuna od odpowiedzialności cywilnej i opłacać to ubezpieczenie. Rodzice z kolei mieliby ponosić albo całość, albo część kosztów tej opieki. To zależy od tego, czy miasto zdobędzie dofinansowanie na ten cel. Budżet państwa może pokryć do 50% kosztów prowadzenia punktów dziennej opieki.
Wysokość pensji opiekuna ustalić miałaby rada miasta. Ona też może uchwalić warunki częściowego lub całkowitego zwolnienia rodziców z opłat.
W tej chwili pracownicy Urzędu Miejskiego przygotowują się do ogłoszenia otwartego konkursu ofert na to zadanie. Adam Pulit zakłada, że dzienni opiekunowie dzieci do lat 3 mogliby pojawić się w mieście w styczniu przyszłego roku. - Robimy to, by młodzi ludzie mogli swobodnie podejmować pracę – twierdzi włodarz. - Jeżeli się okaże, że to nie wystarczy, będziemy myśleć o zaadoptowaniu jakiegoś budynku na żłobek - odpowiada na nasze pytanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze