Reklama

Nic już nie muszę

23/02/2015 08:27
Jastrowski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami przestał istnieć, nie oznacza to jednak, że czworonogi zostaną bez pomocy. - Nie umiałabym ich tak po prostu zostawić - mówi była prezes Alfreda Witkowska

Jastrowianka, przez osiem lat prowadząca TOnZ, powiedziała ""dość"". Przyczyny takiej decyzji były dwie. Pierwsza, jak powiedziała nam Alfreda Witkowska, to niezadowalająca współpraca na liniach Towarzystwo - gmina oraz Towarzystwo - burmistrz, który jej zdaniem nie był organizacji przychylny. - Nie mogliśmy sobie ułożyć współpracy. Przez ostatnie cztery lata nie dostaliśmy z urzędu gminy i miasta żadnej dotacji – powiedziała była prezes, dodając, że żadnej wpłaty na konto TOnZ nie dokonali również sponsorzy. Tymczasem ze składek członków (ustalonych na 18 zł/rok) rocznie Towarzystwo miało do dyspozycji niecałe 500 złotych. Pani Alfreda zatem, pracując za granicą, wiele rachunków płaciła z własnej kieszeni. - Tysiącami – zaznacza. Nie tylko wkład finansowy należy tu wymienić. Członkowie towarzystwa edukowali społeczeństwo w zakresie podawania zwierzętom leków, pani Alfreda (z zawodu pielęgniarka) nieodpłatnie wykonywała im też zastrzyki czy podawała kroplówki. Wracając do problemów – kolejnym był brak lokalu, w którym mogłaby się mieścić siedziba TOnZ. - Wiele razy prosiliśmy o przydział, ale nigdy nie udało się nic wskórać – opowiada Alfreda Witkowska. Biuro mieściło się więc w jej mieszkaniu. - Ludzie myśleli, że prowadzę w domu schronisko, więc podrzucali psy, koty, czasami potłuczone, potrącone – wspomina. Drugim z powodów rozwiązaniem była rosnąca biurokratyzacja. Według naszej rozmówczyni, jak na organ działający społecznie sprawozdawczości było zdecydowanie za dużo. - Czara goryczy się przechyliła – przyznaje jastrowianka. TOnZ przestało istnieć. Nie oznacza to jednak, że komórka Alfredy Witkowskiej jest wyłączona, a drzwi zamknięte. - Wciąż będziemy pomagać, bo nie umielibyśmy zostawić zwierząt bez pomocy, ale to już nie będzie działalność oficjalna. Nikt mi teraz nie powie, że coś muszę – zaznacza. Dodaje przy tym, że trzon działaczy TOnZ wciąż jest aktywny, bo nie dokumenty były motorem działania.
Nie znaczy to jednak, że teraz będzie im lepiej. Na pewno nie na wszystkich polach. Przykład podaje Michał Kruszyński, który w jastrowskim Towarzystwie pełnił funkcję inspektora. - Jako inspektor miałem szersze pole działania, m.in. mogłem występować jako oskarżyciel posiłkowy. Teraz mogę działać wyłącznie jako zwykły obywatel – uzmysławia.
Alfreda Witkowska nie ukrywa, że gdyby ubiegłoroczne wybory samorządowe wygrał Michał Ludwisiak, nie zdecydowałaby się na zaniechanie oficjalnej działalności.

Happy end

Jastrowskie towarzystwo zakończyło działalność nie bez sukcesów. - Przez osiem lat ani jeden kot nie trafił do schroniska. Wszystkim znaleźliśmy domy – opowiada Alfreda Witkowska. Inny przykład: - Ludzie zaczęli dbać o zwierzęta, zaczęli je traktować bardziej ""po ludzku"" – zauważa. Mimo zadeklarowanej gotowości do pomocy o los krzywdzonych i bezdomnych czworonogów wciąż się boi. - Nie wiem, jak to będzie. Naprawdę się martwię – wyznaje.
Burmistrz Jastrowia Piotr Wojtiuk – wręcz przeciwnie. Jego zdaniem wykreślenie jastrowskiego oddziału TOnZ ze spisu organizacji pozarządowych w żaden sposób nie przełoży się na wykonywanie zadań gminy w zakresie opieki nad bezdomnymi czworonogami. - Obowiązki, które na gminy nakłada ustawa o ochronie zwierząt były i są realizowane w ramach programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi na terenie gminy i miasta Jastrowie – zaznacza burmistrz.
W kwestii braku współpracy, o czym mówiła Alfreda Witkowska, Piotr Wojtiuk oponuje. Zapewnia, że nigdy nie wykazywał złej woli. - Kupujemy karmę, którą odbierają od nas karmiciele, płacimy za sterylizację, kastrację, odrobaczanie, leczenie i inne usługi weterynaryjne – wylicza. - W roku 2014, w ramach wspomnianego programu, wydaliśmy ok. 25 tys. złotych – dodaje, a w kwestii lokalu wyjaśnia, że gmina nie mogła go Towarzystwu przyznać nie z powodu braku przychylności, a z powodu braku wolnych pomieszczeń na tego typu działalność. - Nie ma obecnie możliwości aby gmina mogła bezpośrednio przekazać gotówkę na potrzeby jastrowskiego oddziału TonZ – uzupełnia Piotr Wojtiuk.

Inna wersja

O powody rozwiązania jastrowskiego oddziału TOnZ, prócz byłej prezes, zapytaliśmy też w Biurze Zarządu Głównego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce. Odpowiedzi udzielił kierownik Dariusz Rykaczewski. Oto ona: ""Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Oddział w Jastrowiu został rozwiązany z powodu zaprzestania swojej działalności. Większość działaczy tego Oddziału zrezygnowało z działalności na rzecz zwierząt i z tego co wiem z rozmowy telefonicznej przeprowadzonej z panią Alfredą Witkowską, Oddział składał się tylko z dwóch członków, podczas gdy do funkcjonowania potrzeba ich minimum dziesięciu. Ponadto Zarząd Oddziału w Jastrowiu nie przesłał listy członków, do czego każdy Oddział jest zobligowany statutem, stąd też nie wiedzieliśmy, ilu tak naprawdę liczy członków. Oddział nie przeprowadził także kampanii sprawozdawczo-wyborczej w celu wybrania nowych władz. Te powody zmusiły Zarząd Główny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce do rozwiązania Oddziału"".

Patrycja Kajewska

[[reklama]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości