Reklama

Nic na siłę. Wywiad z Leszekiem Trojanowskim

13/10/2017 18:30
Ornitolog, krawiec, budowlaniec i handlowiec - Leszek Trojanowski żadnej pracy się nie boi. Jako animator i koordynator do spraw kultury przepracował już ponad 14 lat. Jak z jego perspektywy wygląda kulturalne życie złotowian?

Lubi Pan pracę animatora?

Gdybym jej nie lubił już dawno bym tu nie pracował. Byłem kierownikiem klubu studenckiego w Szczecinie, byłem ornitologiem, byłem dyrektorem handlowym firmy ogrodniczej i dyrektorem domu kultury. Przez dziesięć lat miałem zakład krawiecki, ale najdłużej jestem koordynatorem ds. kultury. Zmiana formuły finansowania kultury wyszła nam chyba wszystkim na lepsze, choć na dyrektorze domu kultury ciążyła jednak mniejsza odpowiedzialność. W tej pracy nie da się nic markować.

Nie czuje się Pan osamotniony w swoich działaniach?

Trochę tak. W tym zawodzie z pewnością trzeba mieć dobry kontakt z ludźmi. W moim wieku i z moim doświadczeniem to powinno być trochę inaczej, ale ja mam taką naturę, że wszystkich lubię. I choć pewnie mam wielu wrogów, to mnie się wydaje, że nie mam żadnych. Konflikty są nieuniknione przy takiej skali wydarzeń, ja sam staram się ich nie tworzyć. Gdybym nastawiał się do tego świata źle, to sam miałbym przecież przechlapane.

Reklama

Czego sam Pan szuka jako konsument kultury?

Nie jestem tylko konsumentem. Ostatnio zrobiłem sobie pracownię plastyczną w domu i maluję. Wystawa będzie za rok. Poza sztukami plastycznymi pasjonuje mnie teatr, architektura, muzyka. Ostatnio byłem np. na koncercie Kayah w Toruniu, czy na spektaklu piosenek Krystyny Jandy. Największe wrażenie wywarła na mnie jednak wystawa monumentalnych rzeźb w Walencji. Byłem tam też w budynku opery. Wszystkie sale koncertowe ze względu na dźwięk robi się w drzewie. W Walencji ściany pokryte były ceramicznymi płytkami. Każda z nich była zaprojektowana we właściwy kształt. To była dla mnie największa atrakcja, a nie słynne delfinarium czy inne popularne wśród turystów miejsca.

Na przestrzeni lat kultura w Złotowie przeszła parę metamorfoz.

W latach ’80 byłem tu dyrektorem domu kultury. Wspólnie z innymi dążyliśmy do wybudowania nowej siedziby. Wszystkie te budynki w zamierzeniu miały być do naszej dyspozycji [m.in. siedziba banku, sklep – red.]. Miała powstać duża sala na 400 miejsc, galeria wystawiennicza - wszystko było nieźle zaprojektowane. Ta część, w której siedzimy, to miały być biura, miejsca prób i część hotelowa. Obecna sala kinowa miała być salą prób dla małych form teatralnych, zaprojektowaną na 100 osób. Teraz po dwóch godzinach nawet klimatyzacja nie pomoże jak wejdzie ich 160 czy 200. Wolny rynek zweryfikował ambitny projekt, a nam zostało coś, co właściwie nie spełniało żadnych funkcji.

Reklama

Na większe formy czeka przecież amfiteatr leśny.

Do kosztów realizacji czegokolwiek w amfiteatrze dochodzi nagłośnienie i technika, a to jest dodatkowy koszt rzędu 10-12 tys. zł. Od początku musiałem pracować w cuglach, już z założenia możemy ściągać tu jedynie małe formy. Za większość artystów przyjeżdżających do Złotowa płacimy do 4, maksymalnie 5,5 tys. zł.

Brakuje nam też kina.[[pay]]

Dzisiaj jest tak – albo kino, albo bieżąca działalność. Żeby pokazywać filmy trzeba podpisać umowy dystrybucyjne, film trzeba puścić przynajmniej dwa razy dziennie przez okres 2 tygodni. Koszt adaptacji naszej salki to byłoby kilkaset tysięcy złotych, w części pokryłoby je dofinansowanie, rzecz do zrobienia. Musimy jednak pamiętać, że projekcje zaburzać będą działanie pozostałych grup. To są takie paradoksy. Potrzebny jest nam obiekt, który spełniałby podstawowe standardy.  

Reklama

Czy jesteśmy twórczą społecznością?

Tak i to nawet bardzo. U nas w zajęciach bierze udział ponad 20 różnych grup. Mamy wiele stowarzyszeń i kulturalnych aktywistów. W różnych zajęciach tygodniowo bierze udział minimum 400 osób. W sumie przez roboczy tydzień przewija się tu tysiąc ludzi. Kiedy piszę potem sprawozdania i wychodzi mi, że to 30-40 tysięcy, sam łapię się za głowę. Na co dzień tego nie widać, ale jak się doda teatry amatorskie, uczniów ze szkoły muzycznej, grupy wokalne, chór, orkiestrę, to nagle jest zdziwienie, że w kulturze jest jednak jakiś ruch. W tym kierunku to powinno iść, żeby robić tylko to, czego oczekują ludzie, a nic na siłę.

Sam jest Pan aktorem Amatorskiego Teatru Miejskiego.

Nie wystarcza mi tylko być gdzieś z boku, oceniać i pomagać. Zebrała się fajna grupa ludzi, głupio było mi więc odmawiać. Reżyserem i scenarzystką naszej nowej sztuki jest Anna Marciniak, choć staramy się zostawiać sobie pewną dowolność w tworzeniu naszych postaci. Na scenie wiele rzeczy wychodzi na bieżąco. Wcześniejsze rzeczy robiło się głównie dla radochy, teraz każdy bardziej się stara,  nie można sobie pozwolić, żeby odstawać od całości. Tygodniowo poświęcamy na próby po trzy, cztery godziny. Premiera, która odbędzie się 7 grudnia, będzie częścią Jesiennej Ofensywy Kulturalnej.

Reklama

Motywem przewodnim jest w tym roku muzyka.

Pierwsza odsłona Ofensywy już za nami. Koncert muzyki kameralnej na trąbkę i fortepian zagrali Roman Gryń oraz Maciej Pabich - profesorowie akademii muzycznej z Poznania. Do sali kinowej przybyło ok. 80 melomanów. Przed nami występ poety i barda - Bogusława Nowickiego, dla starszych odbiorców mamy koncert piosenek Eugeniusza Bodo, dla miłośników śpiewanej satyry wystąpi Krzysztof Daukszewicz. Ciekawy i bardzo rzadki będzie na pewno koncert trzech sopranistek. Ze swoim nowym programem wystąpi także Łukasz Piosik.

Reklama

Złotowianie preferują imprezy masowe, takie jak Euro Eco Festival (fot. K. Potapowicz)

W Ofensywie odnajdą się również miłośnicy teatru.

Zobaczymy dwie sztuki Bałtyckiego Teatru Dramatycznego, który jest stałym gościem na naszej małej scenie. Dzięki temu złotowianie mają szansę zobaczenia teatru z prawdziwego zdarzenia. Teatr Matysarek zaprezentuje spektakl „Niebieskie Pięty”, a całość zakończy występ naszej grupy z przedstawieniem „Ludzkie gadanie – kryminał pełen miłości”.

Powróci także Złotowska Akademia Filmowa.

Akademia zaprezentuje tym razem cykl musicali. Zobaczymy filmy: „Bal”, „Siedem narzeczonych dla siedmiu braci”, „Carmen z Khayelitsha”, „Alicja” i „Bugsy Malone”. Całość poprowadzi Grzegorz Pieńkowski - filmoznawca i wykładowca historii filmu. Zapraszamy również na Festiwal Filmowy „Patrz Więcej”. Będzie to przegląd filmów prezentowanych z okazji 15-lecia Szkoły Wajda School & Studio, który uświetni koncert Tymona Tymańskiego. Dla miłośników kina mamy też kilka atrakcji poza Jesienną Ofensywą – w październiku planujemy trzy dni filmów z prelekcjami Centrum Edukacji Filmowej.

Reklama

Czy mieszkańcy sami powinni mieć wpływ na ofertę kulturalną?

Po latach przygotowywania imprez wiem już, co cieszy się powodzeniem wśród widzów, a co nie. Wiem zatem mniej więcej, które inicjatywy warto kontynuować, a które, z racji znikomej frekwencji, nie mają racji bytu.

Ale gdybyśmy sugerowali się tylko frekwencją, trzeba by robić same koncerty disco-polo.

To prawda, dlatego tak ważne są pieniądze, które mamy do dyspozycji, scena, na której przyjdzie występować artystom, sprzęt, jakiego możemy użyć. Tak zawęża się nasze pole działania. Możemy zrobić konsultacje, nawet głosowanie, ale co z tego, skoro po wybraniu wymarzonego artysty usłyszę w telefonie: Brak terminów. Większość mieszkańców, jak pokazuje przykład ostatniej edycji Euro Eco Festival i tak bierze udział jedynie w imprezach masowych, o charakterze popkulturalnym. Fajnie się rozmawia z kimś, kto zna to środowisko, wie, jak funkcjonuje rynek muzyczny czy teatralny i ile co kosztuje. Nas stać na bezpieczną kulturę, nie wyróżniającą się spektakularnymi fajerwerkami, ale ciągle obecną w życiu mieszkańców.

Reklama

Nie brakuje malkontentów, dla których nie dzieje się nic.

Zadowolenie konsumentów nie zależy od ilości zorganizowanych imprez, w Złotowie jest ich mnóstwo i staramy się zawsze rozpropagować informacje o nich wśród mieszkańców. To czasem nie wystarcza. W mieście kultura to nie tylko ZCAS, to także biblioteka, muzeum, szkoły i przedszkola. Kultura opiera się w większości na ludziach nieczynnych zawodowo, emerytach i rencistach, studentach czy uczniach, którzy w dużej części są przyjezdni. Jak by się nie starać malkontenci zawsze się znajdą.

Rozmawiał Leszek Chełmowski

Reklama

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gorol - niezalogowany 2017-10-14 13:50:36

    Tak. A kino w Złotowie zdechło. W fajny i profesjonalny sposób kiedyś prowadzono akademie filmową z premierami na czele a teraz jakieś stare gnioty i muzikale dla garstki osób. Szkoda słów bo tylko ku...i h..wyraża poziom obecnej kultury w Złotowie. A tutaj mała perełka wywiad z Panem na ciepłej posadzce Zcasu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama