Support równie dobry jak gwiazda - to nie zdarza się często
W sobotę 2 listopada na warszawskim Torwarze wystąpił kanadyjski zespół rockowy Nickelback. Wrażenia? Bardzo porządnie zagrany półtoragodzinny koncert, podczas którego można było usłyszeć piosenki nowe, ale i znane przeboje. Świetna muzyka wywołująca dreszcz emocji, profesjonalni muzycy, na dodatek bardzo przystojni… To było bardzo energetyczne popołudnie.
Gdy zagraniczni artyści wykazują się znajomością języka polskiego, publika szaleje. Wokalista Chad Kroeger wie o tym, więc był przygotowany - jego "na zdrowie" i "dziękuję" nagradzane było rzęsistymi brawami. Muzycy wielokrotnie pozdrawiali fanów, dostrzegając przygotowane przez nich transparenty. Bardzo dobrze zagrali jako muzycy, bardzo ciepłe też zrobili wrażenie jako ludzie, którzy po raz pierwszy odwiedzili nasz kraj.
[[reklama]]
Fani również nie zawiedli - w trakcie piosenki Far Away, zgodnie z wcześniejszymi „umowami” poprzez Internet, trzymali zapalone zapalniczki. Na refrenie do piosenki Rockstar migali fleszami z telefonów, a podczas solówki perkusisty Daniela Adaira spora grupa widzów na płycie podniosła do góry znak "Lubię to”, wydrukowany na kartkach w formacie A4… Zawsze doceniam i podziwiam to „zorganizowanie” fanów – na każdym koncercie czekam na takie niespodzianki z ciekawością.
Przed Nickelback wystąpiła amerykańska rockowa formacja Skillet, promująca swój nowy album "Rise". To było dla mnie chyba największe zaskoczenie na sobotnim koncercie. Amerykanie, również po raz pierwszy goszczący w Polsce, zrobili ogromne wrażenie – rozgrzali publiczność do czerwoności, co nie zawsze udaje się kapelom supportującym gwiazdę. Zespół, który, jak można było zauważyć na Torwarze, ma naprawdę sporą rzeszę fanów w naszym kraju, jest suportem na całej europejskiej trasie „The Hits” kapeli Nickelback.
A. Leszczyńska, fot. www.torwar.cos.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze