Reklama

Nie będę burzyć

16/02/2016 10:15
- Już pierwszego dnia pracy uspokoiłam pracowników, że nie mam zamiaru robić czystek, wręcz przeciwnie, chcę się dowiedzieć jak zespół funkcjonował dotychczas by wypracować pomysł na wspólne mierzenie się z problemami i płynną realizację zadań ośrodka – wyjaśnia nowa kierownik okoneckiego MGOPS Brygida Kotschy

- Pracownicy najlepiej znają trudności, z jakimi borykają się mieszkańcy gminy Okonek, dlatego tylko z ich pomocą i doświadczeniem jesteśmy w stanie osiągać pozytywne efekty pomagania. Na szczęście mam ten komfort, że pracują ze mną ludzie z wieloletnim doświadczeniem, którzy doskonale czują fluidy pomocy społecznej – podkreśla Brygida Kotschy, która do gabinetu przy ul. Leśnej wprowadziła się na początku stycznia. Ponad trzy miesiące po tym, jak rozstrzygnięty został konkurs na stanowisko kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Okonku, którego wynik podano do publicznej wiadomości dokładnie 25 września 2015 roku. Skąd ta zwłoka? - Po pierwsze, termin ten określony został w ogłoszeniu o konkursie, po drugie dzięki niemu mogłam dopełnić wszelkich formalności związanych z zakończeniem poprzedniego zatrudnienia  – wyjaśnia nasza rozmówczyni. Wcześniej, przez osiemnaście lat Brygida Kotschy pracowała w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w rodzinnym mieście, w Szczecinku. - Przez ostatnich 11 lat byłam zatrudniona na stanowisku Kierownika Działu Pomocy Środowiskowej – precyzuje szefowa okoneckiego M-GOPS.

Bez obaw

Zmiana pracy, jak słyszymy, była elementem zawodowego rozwoju. Wejście w nowe środowisko oczywiście zajmie naszej rozmówczyni trochę czasu, przyznaje ona jednak, że w ciągu ostatnich czterech tygodni zdążyła się już rozeznać w ogólnej sytuacji Ośrodka, a także poznać problemy mieszkańców gminy. - Poznawanie konkretnych osób, którym trzeba przecież poświęcić czas na rozmowę i ich indywidualnych sytuacji życiowych, zajmie jeszcze trochę czasu – podkreśla Brygida Kotschy.

Reklama

Trudności w nowym miejscu pracy nasza rozmówczyni się nie boi. - Praca w pomocy społecznej generalnie nie jest łatwa, głównie dlatego, że robi się z nas, kolokwialnie mówiąc, „chłopców do bicia”. Oswoiłam się już z tym, ale, co muszę podkreślić, absolutnie się na to nie godzę. Często oczekuje się od pracowników Ośrodków rozwiązania wieloletnich czy wielopokoleniowych problemów za pomocą jednego ruchu, ale niestety... Nie jesteśmy czarodziejami, nie mamy też kasetki z pieniędzmi, z której można czerpać bez ograniczeń. Nasza praca oparta jest na konkretnych przepisach prawa i procedurach, ale ważne jest też to, aby w działaniu nie zapominać, że odbiorcą naszej pracy jest człowiek, często słabszy, doświadczony, opuszczony. Podmiotowość  odbiorcy w pomocy społecznej, to zasada której pozostaję wierna od lat i na takie podejście moich współpracowników liczę – uzmysławia kierownik.

Póki co Brygida Kotschy na trudności ciężkie do pokonania nie natrafiła – zarówno w kontaktach z klientami, jak ze współpracownikami. - I członkowie załogi, i władze miasta przyjęły mnie ciepło – podsumowuje szefowa okoneckiego M-GOPS.

Reklama

Przypomnijmy, do czasu objęcia stanowiska przez Brygidę Kotschy funkcję pełniącej obowiązki kierownika sprawowała Ewa Nowak, specjalista pracy socjalnej. Wcześniej szefem MGOPS był Jakub Zabrocki, który zrezygnował z pracy w Ośrodku na rzecz pracy w Urzędzie Miejskim, gdzie obecnie sprawuje funkcję zastępcy burmistrza.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama