To było dla mnie duże zaskoczenie, ale to jest zasługa moich rodziców. Dzięki nim moje nazwisko kojarzy się z zaufaniem i rzetelnością. Tata spotyka się na co dzień z olbrzymią życzliwością, więc ludzie mówili mi wprost, że zagłosują na mnie dla doktora Racy. Twierdzili, że nas popierają i cieszą się, że młodzi garną się do polityki. Było to więc głosowanie zbiorowe – na rodzinę. (uśmiech)
Myślę, że pomogło, tylko że ludzie mnie nie znali. Wówczas byłam totalnym nowicjuszem, więc te 300 głosów było dla mnie dużym sukcesem. Liczyłam na około 50 głosów, także nie uważam tamtych wyborów za porażkę. Przeciwnie - czułam się bardzo zmotywowana do pokazania, że dalej działam.
Reklama
Nie lubię działać na pół gwizdka, bo to potem gdzieś się czka. Trzeba dążyć do zmian na lepsze, dlaczego więc nie spróbować zaczynać zmian u źródła?
Nie, bardziej w klimacie pomagania. Rodzice zawsze to robili, i ja teraz również, staram się ludziom pomagać. Zostałam wychowana w duchu służby. Staram się wspierać innych nie tylko słowem ale i czynnie pomagać. Zdarza się, że wymaga to pokazania co robią źle, żeby sami mogli skorygować kierunek w którym zdążają… Bo w życiu trzeba być wiatrem a nie chorągiewką. A członkiem Platformy Obywatelskiej nie jestem.
Reklama
Nie dostałam takiej propozycji. Zajęłam się natomiast działalnością Młodych Demokratów. Utworzyliśmy te struktury zaraz po wyborach samorządowych, by pokazać, że młodzi w Złotowie chcą i potrafią działać. Staram się to robić możliwie apolitycznie. Każdy młody człowiek między 16 a 35 rokiem życia, który ma siły i pomysły do działania, jest u nas mile widziany.
To prawda, lecz nie narzucono nam niczego, nie jesteśmy też zobowiązani iść przez miasto pod sztandarem PO. Jesteśmy grupą ludzi, którzy chcą działać, a PO wyciągnęła do nas pomocną dłoń i pomogła nam się zorganizować. Dla mnie jest to piękny przykład na to, że Platforma (pomimo tej całej nagonki) nadal wspiera przedsiębiorczość. Działamy zaledwie od niespełna roku, a już udało nam się odnieść wiele małych lub większych sukcesów. Zaczęliśmy od zbiórki żywności, promowaliśmy głosowanie na pracownię komputerową dla Krajenki, organizowaliśmy pomoc materialną dla potrzebujących lub naszą obecnością i zaangażowaniem wspieraliśmy akcje organizowane przez innych, by pokazać, że współpraca jest potrzebna i pomaga osiągnąć upragniony cel. Mi się marzy akcja „młodzi dla młodych”. Współdziałamy razem bez względu na ewentualne różnice poglądów między nami. Mam wielu przyjaciół o poglądach skrajnie lewicowych. Ich obecność w moim życiu poszerza mój światopogląd. To, czego ja nie zauważę, oni mi uświadomią. U nas w domu zawsze było otwarcie na „inność”.
Reklama
Zawsze w domu miałam swobodę co do wyboru kierunku studiów. Mogłam iść na farmację, medycynę, ewentualnie... farmację. (uśmiech) Jest tyle specjalizacji medycznych... Wybrałam farmację, lecz mimo to na studiach nadal myślałam o byciu lekarzem, własnym gabinecie... Do czasu aż w laboratorium wybuchła mi w rękach pierwsza próbówka. To jest coś dla mnie! - pomyślałam. Tym bardziej, że z zawodem farmaceuty wiąże się również prowadzenie opieki farmaceutycznej. Jest to dla mnie bardzo ważn element mojego zawodu.
Rodzice. Oboje są dla mnie dużymi autorytetem. Jeżeli ja pracuję na trzech motorach, to mama robi to na pięciu – ma mnóstwo energii, to samo tata. W naszym domu nigdy nie było tematów tabu, niczego też mi nie brakowało. Tak myślę, że jeśli miałam poprzednie wcielenie, musiałam komuś życie uratować, że trafiłam na taką rodzinę. A jak się tak dużo od życia dostanie, to ono ma potem prawo wymagać od nas zwrotu. Staram się być na to przygotowana.
Reklama
Jestem jak otwarta księga... Mogą potwierdzić to moi rodzice - spróbowałabym mieć przed nimi jakąś tajemnicę. (uśmiech). Zdradzę, że uwielbiam podróże - staram się podróżować by zauważyć, że nie zawsze my i nasz pogląd musi być w większości.
Chciałabym pomóc moim rodzicom.
Cały czas mam poczucie, że robię za mało, że mogę więcej. Czasami wracam do domu kompletnie wyczerpana, ale wtedy wiem, że dałam z siebie wszystko. Praca z ludźmi nie jest łatwa, ale daje dużo satysfakcji. A ja lubię to, co robię.
Reklama
Nie mam męża, dzieci, a mam siłę i pomysły, by działać dla innych. Wiem, że mogę dać społeczeństwu więcej niż teraz. A dostrzegam problemy Złotowa. Chociażby w służbie zdrowia… Jak Pan wie, prowadzę NSZOZ. Wie Pan jakie są kłopoty ze ściągnięciem do nas lekarzy specjalistów? Wiele razy usłyszałam, że praca w Złotowie jest ok, ale jesteśmy za daleko od dużych miast, od głównych dróg, idzie zima a dojechać trzeba... Z drugiej strony są przepisy, które są tak nieelastyczne, że nawet gdy lekarze są chętni do współpracy czy rozszerzenia swojej działalności, to natrafiają na mur biurokracji. A to jest tylko służba zdrowia - inne dziedziny też na pewno mają podobne problemy. Miedzy innymi dlatego startowałam w wyborach – by wyrównać szanse mniejszych miast w starciu z aglomeracjami.
Wie Pan, ja należę do tych ludzi, którzy nie przyjmują do wiadomości, że coś jest nie do zrobienia. Do takich spraw próbuję podchodzić z innej strony. Dlatego szanuję poglądy ludzi, którzy się ze mną nie zgadzają. Bo być może oni mówiąc „głupio robisz” naprowadzą mnie na rozwiązanie.
Mało kto słysząc „głupio robisz” szczerze się nad tym zastanowi. Zwykle na krytykę ludzie reagują złością.ReklamaTo są ludzie ograniczeni. Ja wiem, że mam prawo się pomylić. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, ale zwykle on najgłośniej krzyczy.
Jednak, mimo całego mojego optymizmu i starań nieraz, za Bóg zapłać, obrywam od kogoś, ale tak to już jest, że wszystkim się nie dogodzi.
Złotów już odpalił Racę (uśmiech). Poparcie dla mnie i mówienie w żartach per pani poseł pokazało, że ludzie widzą we mnie lub chcą widzieć kogoś, na kogo mogą zagłosować. Zwłaszcza, że ani razu nie spotkałam się z zarzutem, że pcham się na stołek. Ja to robię bo chcę działać, a nie dlatego, że muszę.
Reklama
Wiem, że teraz PO jest niepopularna i niektórzy ludzie oczekiwali, że pójdę w stronę nowszych partii jak Nowoczesna Petru, ale nic z tego. Jestem bardzo stała w uczuciach i poglądach. Poza tym przyłapałam pana Petru na mijaniu się z prawdą, że tak to łagodnie ujmę. Powiedział, że aptekarze mają 300% marży na leki. Kompletny absurd! Przeraziło mnie to. Jeżeli wyłapałam tę jedną nieścisłość, to znaczy że on może mówić takie rzeczy również w innych kwestiach.
Staram się nie robić żadnych planów politycznych, bo mam dużo innych pomysłów. Jednak podczas kampanii do Sejmu poznałam wiele osób i nawiązany z nimi kontakt będę się starać wykorzystać z pożytkiem dla złotowian.
Reklama
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze