Reklama

(Nie)bezpieczna sygnalizacja

26/03/2013 00:00
Światło jest, kierowców przestrzega, ale po zmroku przeszkadza. Bije po oczach i oślepia. W Lipce pytają, w Złotowie ich rozumieją, w Poznaniu nie reagują

Od kilku miesięcy kierowcom przejeżdżającym drogą 188 obok Zespołu Szkół w Lipce prowadzenie auta czy jazdę rowerem uporczywie utrudnia sygnalizacja świetlna. – Chwała za to, że w ogóle jest – mówią miejscowi, podkreślając jednak, że jest już od kilku miesięcy, ale swojej roli należycie wciąż nie spełnia. Zamiast na przemian mienić się czerwoną i zieloną barwą, męczy oczy nieustannie migającym pomarańczowym. W dzień problemu nie ma, ale kto przejeżdżał tędy po zmroku przekonał się na własne oczy, jak męcząca jest migająca pomarańcza. Nie wspominając już o niebezpieczeństwie, które paradoksalnie stwarza, bo nie brak pewnie i takich, którzy przymrużą oko, a nawet dwa, gdy w ciemnościach silne światło bije po oczach.

To szukanie dziury w całym


W ostatnich miesiącach o drażniącym sygnale mówiono podczas komisji czy sesji niejednokrotnie, ale efektów tych dyskusji nie widać. Na ostatniej sesji wójt wyjaśnił wprawdzie, że interweniował w tej sprawie, ale jedyny efekt jest taki, że trzeba poczekać. Okazuje się bowiem, że optymalne działanie sygnalizacji to element inwestycji remontu drogi, a że prace na trasie 188 nie zostały jeszcze definitywnie zakończone, trzeba poczekać jeszcze kilka tygodni na poprawki, wyrównanie czy wykonanie oskarpowania, mówiąc krótko, na finalizację całego zadania. Dopiero wtedy światła mają funkcjonować w pełni, a jeśli póki co pomarańczowy migacz komuś przeszkadza...

– To szukanie dziury w całym – uwagi miejscowych ocenia inspektor nadzoru z Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Poznaniu Piotr Bobak. Odpowiada też na sugestię, jaka padła od miejscowych: o zmniejszenie mocy migającej żarówki. – Nie można zmniejszać czy zwiększać natężenia światła – mówi Bobak, dodając, że moc żarówki jest zgodna z przyjętymi normami. I potwierdza, że nie ma innego wyjścia, na pełne funkcjonowanie sygnalizacji miejscowi muszą poczekać do chwili ostatecznego zakończenia remontu. – Prace powinny się zakończyć lada tydzień – uspokaja inspektor z Poznania.

[[reklama]]
To wstyd


Interesujące jest jednak to, że odmiennego zdania jest Benedykt Stefankiewicz, również z WZDW, tyle że kierownik delegatury w Złotowie. – Co my możemy zrobić? Jedynie prosić naszą dyrekcję i inspektora nadzoru, żeby zajęto się tą sprawą – mówi wyraźnie zdegustowany, dodając, że docierały do niego apele w tej sprawie i były one przekazywane do Poznania. Bezskutecznie. – Sam się dziwię, że nie jest to jeszcze właściwie podłączone – mówi kierownik dodając, że to wstyd. Stefankiewicz, podkreśla, że w jego ocenie dokończenie drogowych prac to osobny temat, więc nie wie, dlaczego łączony jest z właściwym podłączeniem świateł. – Tym bardziej, że są tam chodniki i swobodnie można byłoby korzystać z przejścia dla pieszych – zauważa.

To nie wszystko...

Działanie sygnalizacji to nie jedyny kwiatek historii, która trwa już kilkanaście tygodni. Okazuje się bowiem, że światła nie są jeszcze prawidłowo podłączone. W czym rzecz? Normalnie jest tak, że koszt utrzymania sygnalizacji (energia, konserwacja) ponoszone są przez zarządcę drogi, a więc WZDW. Póki co WZDW nie zawarł jeszcze umowy z energetyką na podłączenie sygnalizacji w Lipce. Skąd zatem prąd? Okazuje się, że z pobliskiej szkoły. Inspektor z Poznania szczerze jednak przyznaje, że nie jest to normalna sytuacja. – To dziwne – o takim źródle czerpania energii mówi Bobak, dodając, że tę sprawę również musi jak najszybciej wyjaśnić.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama