Pełna odpłatność za leki nam nie grozi. Protest receptowy dotyczy lekarzy gabinetów prywatnych. Ci, którzy mają umowy z NFZ muszą wystawiać recepty z refundacją. Pacjent ma prawo tego żądać
Straszą receptami
Od 22 czerwca na pacjentów pada blady strach. Naczelna Rada Lekarska wzywa lekarzy i stomatologów do wypisywania pełnopłatnych recept. Jest to sprzeciw wobec obowiązujących od 30 czerwca umów z Narodowym Funduszem Zdrowia na wypisywanie recept refundowanych. Za błędne wypisanie recepty grożą kary. – Nie może tam widnieć tak ogólne sformułowanie jak „nieuzasadnione względy medyczne” – tłumaczy protest prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Poznaniu, Krzysztof Kordel, i dodaje: - Nikt nie będzie ryzykował swoim majątkiem, wypisując receptę, z której korzysta pacjent. Zdaniem prezesa ORL zasady karania za błąd lekarza powinny być jasno określone i zapisane. – Chcemy ściśle określonych reguł gry – podkreśla K. Kordel.
Z komunikatów wysyłanych przez NRL wynika, że od 1 lipca pacjenci w gabinetach lekarskich nie otrzymają recept na leki z refundacją. To nieprawda.
Burza w szklance wody
Problem dotyczy gabinetów prywatnych. I to nie wszystkich. - To zależy od indywidualnych decyzji lekarzy. Niepodpisanie aneksu do umowy z NFZ powoduje wypowiedzenie dotychczasowej umowy – mówi doktor Jerzy Stępień z przychodni „Panaceum”. On w proteście nie uczestniczy. Podobnie Bogdan Guzik: - U nas żadnej rewolucji nie będzie. Nie chodzi nam o to, by pacjent płacił 100% za leki. [[reklama]]
Pacjenci gabinetów, które mają ważne umowy z funduszem, mogą spać spokojnie. Jerzy Stępień: - Każda recepta wychodząca z poradni, w której pacjent nie płaci za wizytę, jest receptą, która będzie refundowana dokładnie w tym samym stopniu jak przed 1 lipca.
Z danych przytoczonych przez lekarza wynika, że nowych umów nie podpisało koło 50% gabinetów prywatnych.
W ubiegłotygodniowym komunikacie Ministerstwo Zdrowia podkreśliło, że „każdy pacjent, który korzysta ze świadczeń zdrowotnych w ramach ubezpieczenia w publicznych placówkach medycznych ma prawo domagać się otrzymania recepty z przysługującą zniżką, a lekarz ma obowiązek taką receptę wystawić”.
[[nowa_strona]]
Musimy postraszyć
Konflikt z lekarzami stara się rozwiązać nowa prezes NFZ. Agnieszka Pachciarz zapowiada zmiany umów z lekarzami praktyk prywatnych. - Mają to być jasne i klarowne zasady odpowiedzialności i taka umowa zostanie przedstawiona lekarzom – zapewnia prezes funduszu. Lekarze liczą, że prezes słowa dotrzyma. Krzysztof Kordel: - Panią Pachciarz znam od 15 lat i wierzę w jej zapewnienia.
Mimo to akcja lekarzy trwa. Jerzy Stępień uważa, że protestu można było uniknąć. - Faktem jest, że te zmiany zostały wprowadzone przez byłego prezesa w sposób wybitnie konfliktogenny. Pan ten uchylił się od jakichkolwiek negocjacji, do których był zobligowany przez ministra zdrowia i Naczelną Radę Lekarską. [[reklama]]
W rozporządzeniu byłego prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza znalazły się zapisy pierwotnej wersji ustawy refundacyjnej dotyczące kar dla lekarzy (usunięto je na początku roku). - My nie mamy innej możliwości jak postraszyć – uważa prezes Kordel, nie precyzując, kogo ma na myśli. Zaznacza jednak, że lekarzom nie chodzi o wojnę z kimkolwiek. – My nie jesteśmy narodem wojowniczym – podkreśla.
Obowiązek wystawiania recept refundowanych zawarty jest w kontraktach podpisanych z NFZ. Sankcją za złamanie umowy może być kara pieniężna do wysokości 2% wartości kontraktu. Gdy świadczeniodawca nie odstąpi od tego naruszenia, może zostać nałożona na niego kara w wysokości do 500 tys. złotych
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze