Protestują mieszkańcy ulicy Rozdroże oraz Wielatowskiej, stanowiących zabudowę domów jednorodzinnych między ulicami Leśną i Jastrowską. Większość tego terenu objęta jest miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale nie cały. Na części, której nie dotyczy plan, a względem której wiążąca jest decyzja o warunkach zabudowy, jeden z okolicznych inwestorów chce wybudować dwa budynki wielorodzinne. Mają mieć do czterdziestu metrów szerokości i do dwunastu metrów wysokości. Stąd protest mieszkańców sąsiednich jednorodzinnych posesji, którzy nie chcą, aby mieszkańcy najwyższych kondygnacji planowanych do budowy bloków zaglądali im do ogrodów czy w okna domów.
Jako strony otrzymaliśmy zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy dla tych działek
Reklama
– mieszkanka jednego z domów mówi o korespondencji otrzymanej ze złotowskiego magistratu. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, bloki miałyby powstać na terenie, który nie należy do inwestora. Nie stoi to w sprzeczności do czynionych przez niego starań – o wydanie decyzji o warunkach zabudowy można zabiegać nie będąc właścicielem gruntu, takie działania można podejmować na działce stanowiącej cudzą własność.
Ci mieszkańcy ulicy Rozdroże, z którymi rozmawialiśmy na ten temat podkreślają, że nie chcą blokować całej inwestycji, ale pomysł budowy wysokich budynków.
Po drugiej stronie ulicy, obok ronda przy Urzędzie Gminy Złotów, też powstaje inwestycja, ale jest to jednorodzinna, szeregowa zabudowa
– porównuje Jacek Lewandowski. Były radny podkreśla, że nie po to on i jego sąsiedzi zdecydowali się na postawienie domów w takiej okolicy, gdzie jest niska zabudowa, żeby ktoś stawiał im pod nosem bloki.
Nie rozumiem czegoś takiego, że ktoś nagle chce stawiać budynek wielorodzinny w miejscu, gdzie jest przewidziana i dominuje zabudowa jednorodzinna. Nie po to kupowaliśmy grunt, budowaliśmy, wydaliśmy grube pieniądze, żeby ktoś stawiał tutaj bloki i żeby tym samym traciły na wartości nasze nieruchomość
Reklama
– były radny przyznaje, że mieszkańcy ulicy Rozdroże są zbulwersowani takimi próbami. Dlatego sprawę skierowali do rady miejskiej.
W ich imieniu o dalszy przebieg postępowania pytał na ostatniej sesji burmistrza przewodniczący rady Krzysztof Żelichowski.
To jest wciskanie budynku wielorodzinnego praktycznie w ogrody mieszkańców, którzy mieszkają tam od dawna i myśleli, że będą tam mieli ciszę i spokój
– ocenił przewodniczący rady.
Nie wiem, jaką podejmie pan decyzję, ale warto wsłuchać się w głosy tych mieszkańców, którzy mają tam swoje posesje i nie chcieliby, żeby ktoś zaglądał im do ogrodu z wyższych pięter
Reklama
– zwrócił się do burmistrza Krzysztof Żelichowski. Adam Pulit przyznał, że do magistratu wpłynęły uwagi mieszkańców i zanim wyda decyzję o warunkach zabudowy, wszystkie przeanalizuje.
Analizuję je, aby jak najbardziej dostosować te warunki zabudowy do otoczenia
– burmistrz przyznał, że na razie nie zajął stanowiska.
Skorzystałem z możliwości przedłużenia sobie czasu na wydanie tej decyzji. (…) Będzie ona wydana do 31 stycznia 2018 roku
– zapowiedział. W odpowiedzi na zdania wypowiedziane przez przewodniczącego rady stwierdził, że wydanie decyzji w takiej sprawie zawsze wiąże się z dwiema stronami medalu. Zapewnił, że będzie wspierał się w tym zakresie opiniami architekta i przepisami prawa. Z wypowiedzi burmistrza można było wywnioskować, że najbardziej zadowalającym rozwiązaniem będzie znalezienie kompromisu, a jedną z kluczowych kwestii powinno być zadbanie o dobre, międzysąsiedzkie relacje.
Będziemy starali się wydać tę decyzję zgodnie z prawem i jak najlepiej dla wszystkich
– mówiąc te słowa Adam Pulit podkreślił, że odmowa inwestorowi byłaby jednoznaczna z nieudzieleniem mu zgody na postawienie budynków, co może skutkować skargą do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie, ludzie, o co tyle hałasu. Niektórym to już wszystko przeszkadza. Poczuli się jak Panowie na włościach. Nie zapominajcie, że mieszkacie w mieście.
ale to przecież Wielkopolskie Zdroje!! :P :P :P
Kupujesz dom na osiedlu domów jednorodzinnych a za jakiś czas okazuje się, że to nieprawda. Najgorsze, że nie masz nic do powiedzenia.
były radny Lewandowski sam jest sobie winien
Rafał dobrze pisze, tylko, że dobry piec, to jedno, a dobry opał to drugie, bo nawet najlepszy piec cudownie nie przemieni wrzuconej plastikowej butelki w suchy i sezonowany najlepiej liściasty kawałek drewna:). Odpowiedni piec gaz i olej ewentualnie ogrzewanie miejskie to jedyne logiczne i zdrowe rozwiązanie.
Obecność dymu powoduja nieefektywne piece, najpopularniejsze w naszym mieście, w żadnym kraju zachodnim nie występują one tak często, są to piece 3klasy i powinny być całkowicie wycofane z użycia. Co prawda możnaby produkować mniej dymu, ale trzebaby dopłacić do lepszego pieca,niestety świadomość ludzi jest wciąż zbyt niska.
Może Ciebie stać na ogrzewanie gazem - mnie nie. Ale śmieciami też nie palę - wyłącznie drewnem i węglem. I pisanie, że ludzie palą śmieciami jest nadużycie, bo to sporadyczne przypadki!
Otóż to! A mieszkańcom domków współczuję problemów z mieszkańcami bloku z tego własnie powodu.
Jest jeszcze inny problem - ogrzewania! Jak zareagują mieszkańcy bloku, gdy w stronę ich okien zacznie lecieć dym z kominów? Problemem będą nawet spaliny ze spalania gazu! Zaczną "dręczyć" mieszkańców domków. Ja własnie jestem w takiej sytuacji (wprawdzie nie blok) - 30 lat miałem spokój teraz nagle problem, bo sąsiad ma dom wyższy od mojego o ok. 5m!
sztuczny problem, a tak na marginesie, to marihuanę się uprawia a nie hoduje :).
Chyba nie rozumie Pan argumentów mieszkańców. Jeśli ktoś kupuje ziemie i buduje dom, musi dostosować swoją budowę do zabudowy sasiedniej tj wysokość budynku, konstrukcję dachu itp( deweloperów widać mogą obowiązywać inne warunki), poza tym gdyby ktoś chciał mieszkać na blokowisku, zakupiły w bloku mieszkanie( za dużo mniejsze pieniądze). Wartość takich domów wokół których nagle wyrastają duże bloki także spada. Zmienia się również komfort korzystania z własnego podwórka. Myślę, że nikomu nie chodzi o uprawę marihuany, no chyba że Panu. Pozdrawiam
Idioci. Jako powód protestu podają, że mieszkańcy wyższych kondygnacji będą patrzeć na ich ogrody. No i co z tego? Czego się boicie, będziecie tam hodować marihuanę? Nikt nikomu nie może zabronić na swoim gruncie spoglądać na co chce.
za rzeka to smród często z warsztatów leci, dym czarny palą czym sie da opony szmaty z olejem itp
Mam wrażenie, że transformacja miasteczka Złotów nie idzie w dobrym kierunku. Zabudowywanie każdej wolnej przestrzeni miasta, nie zgadza się z założenie " miasta eco", rządzić zaczynają inwestorzy i liczy się chyba tylko kasa, a nie dobro mieszkańców. Można tylko mieć nadzieję na rozsądek, poszanowanie interesu społecznego i mądre myślenie aktualnej bądź przyszłej władzy.
tutejszy wie co pisze,
Współczuję mieszkańcom tych bloków, że będą musieli wąchać ten smród z kominów domków jednorodzinnych.
Wszędzie inwestorzy, a gdzie jakieś inicjatywy że strony miasta.. Patrz Jarocin - podobnej wielkości miasto i 500 mieszkań z programu MieszkaniePlus. U nas same bełtdeveoopery i inne takie rzeczy.. Wstyd i hańba! Aspirujmy do najlepszych!!!
Totalny bajzel w zagospodarowaniu przestrzennym. Zrobią ci koło domu fabrykę i nic nie możesz. Brak planów jest totalny. Niektóre tereny Za rzeka są pooznaczane jako role.Cyrk.
urok już trudno zauważyć w tym zadymieniu, które jest potworne, bo to jest fakt, podobnie jak to, że sporo mieszkańców nawet ma piec gazowy czy na olej, ale chyba jedynie po to żeby chwalić się przed znajomymi, zapominając dopowiedzieć, że używają go od święta a codzienna rzeczywistość to palenie czym tylko można w tym drugim.
Niestety Złotów zaczyna tracić swój urok. budują bloki gdzie popadnie, wciskając się w każdą wolną szczelinę.Dla mnie betonowe miasto widmo. Albo markety albo bloki,a wśród nich ryczący jeleń.
w nawiązaniu do slamsów i zadymionego osiedla za rzeką, to ciekawe dlaczego miasto nie sprawdza czym ogrzewają Ci, którzy budowali już nawet ponad 15 lat temu gdzie w tamtym czasie w warunkach mieli ogrzewanie"ekologiczne" a palą czym popadnie i pieca gazowego czy na olej do dnia dzisiejszego brak. Gdyby rozliczyć i przestrzegać, to jakość i gęstość powietrza bylaby zupełnie inna dająca możliwość wyjścia wieczorem, bo bez tego to pozostaje strach o zdrowie.
Poziom wypowiedzi jest powalajacy.
ja nie chce aby slamsy stały obok mojego domu
Ludzie, ludzie, o co tyle hałasu. Niektórym to już wszystko przeszkadza. Poczuli się jak Panowie na włościach. Nie zapominajcie, że mieszkacie w mieście.
ale to przecież Wielkopolskie Zdroje!! :P :P :P
Kupujesz dom na osiedlu domów jednorodzinnych a za jakiś czas okazuje się, że to nieprawda. Najgorsze, że nie masz nic do powiedzenia.