Reklama

Nie chcą być postrzegane jako "baby od gotowania i pieczenia placków"

06/04/2016 17:05
Rozmowa z przedstawicielkami Gminnej Rady Kobiet w Łobżenicy. Stowarzyszenia, które zrzesza ponad pół tysiąca pań z całej gminy

Zanim powstało stowarzyszenie Gminna Rada Kobiet, w gminie funkcjonowały Koła Gospodyń Wiejskich, mające spore, bo nawet kilkudziesięcioletnie tradycje. Czym podyktowany był ten nagły zwrot, który nastąpił przed dekadą?

Grażyna Łosoś:

Działalność KGW w naszej gminie w ciągu ostatnich dwudziestu lat zaczęła wyraźnie przygasać. Działo się to z różnych względów. Brakowało realnego wsparcia nie tylko materialnego, ale przede wszystkim merytorycznego dla tej organizacji ze strony Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych któremu podlegała. Panie zniechęcał też m.in. fakt, że opłacały składki członkowskie, które trafiały gdzieś w świat, zasilając funkcjonowanie zarządu głównego, a same nic z tego nie miały.

Reklama

Monika Tadych:

Dzisiejsza Gminna Rada Kobiet powstała w 2006 roku dzięki zaangażowaniu świętej pamięci Alicji Skrzyniarz, pracującej w gminie jako przedstawiciel Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poznaniu, która całe serce wkładała w to przedsięwzięcie oraz Haliny Dobert, będącej wówczas wiceburmistrzem Łobżenicy. To one jako pierwsze stwierdziły, że trzeba założyć stowarzyszenie, bo dzięki temu zyskamy niezależność, same ustalimy swoje zasady i będziemy miały szansę ubiegać się o różnego rodzaju dofinansowania do realizowanych projektów. Im to zawdzięczamy.

Reklama

Jak kształtowały się pierwsze władze? To był przeszczep struktur KGW, tyle że pod nową nazwą?

Grażyna Łosoś:

Na początku powstało kilkanaście kół. W większości faktycznie opierały się one o kobiety, które wcześniej udzielały się na rzecz KGW w swoich miejscowościach. To było zresztą naturalne. Jednak w każdym z kół odbywały się demokratyczne wybory władz na czteroletnią kadencję. Nie chodziło tu o walkę: kto będzie rządził. Potrzebni byli ludzie, co do których pewnym było, że pociągną za sobą innych, że coś się ruszy. Pierwszą przewodniczącą centralnego zarządu GRK w Łobżenicy została Alicja Skrzyniarz. Gdy po ciężkiej chorobie w 2012 roku zmarła, mnie wybrano na jej miejsce.

Reklama

Za niecały rok odbędą się wybory. Dalej widzi Pani siebie w roli przewodniczącej[[pay]]?

Grażyna Łosoś:

Nie mnie to oceniać. Lubię to, co robię, ale potrafię też na siebie spojrzeć krytycznym okiem. Uważam, że przydałaby się młodsza osoba. Bardziej biegła w obsłudze komputera, w wyszukiwaniu w internecie projektów, z których mogłybyśmy skorzystać, przygotowywaniu do nich dokumentów, prowadzeniu bieżących spraw Gminnej Rady Kobiet.

Monika Tadych:

Muszę się wtrącić, bo mam inne zdanie. Grażyna jest świetna w tym, co robi. Przykładem niech będzie fakt, że właściwie miesiąc w miesiąc coś się w GRK dzieje. Wycieczki, warsztaty kulinarne, zumba... Potrafi też przyciągnąć ludzi i zatrzymać ich przy sobie, co nie jest łatwe, jeśli kieruje się strukturami, które zrzeszają ponad pięćset kobiet z terenu całej gminy.

Reklama

Grażyna Łosoś:

Mamy jeszcze trochę czasu do wyborów. Wtedy wszystko się okaże. Może zrezygnuję, może zostanę odwołana, a może poszerzymy zarząd o osobę, która zajmie się szukaniem inicjatyw, grantów, w których możemy wziąć udział. Zobaczymy.

Grażyna Łosoś przewodniczy GRK, które zrzesza kilkaset kobiet z terenu gminy Łobżenica

Jest Was ponad pół tysiąca kobiet. Czy z takim głosem władze różnego szczebla już się liczą? A może macie pomysł, by w następnych wyborach samorządowych wystartować jako samodzielny Komitet Wyborczy Wyborców Gminnej Rady Kobiet?

Monika Tadych:

Niestety nadal bywa, że jesteśmy dyskryminowane. Przykładem niech będzie ostatni, wspólny, Gminny Dzień Kobiet, na którym było blisko trzysta pań. Same dbałyśmy o to, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Same organizowałyśmy sobie obchody naszego święta. Wiele kobiet biorących w nim ch w Gminnej Radzie Kobiet pełni rolę skarbnika. Jest też pomysłodawczynią pierwszego Pięcioboju Nowoczesnego Kobiet #lobzenica [Pełna treść artykułu dostępna w ramach subskrypcji portalu już od 21 groszy za dzień]udział poczuło się nieco zlekceważonych przez burmistrza, który zjawił się tylko na moment i przyjechał do nas ze skromnym bukietem, który przekazał Grażynie, mówiąc, że to tak symbolicznie, na ręce przewodniczącej, dla wszystkich. Pewnie nie chciał źle, bo faktem jest, że dostałyśmy z urzędu dofinansowanie na zorganizowanie tego wydarzenia, ale już tak osobiście, od siebie mógł jeszcze zaangażować sołtysów, mógł się bardziej postarać. Żartem albo i nie powtórzę, jak w wywiedzie sprzed dwóch lat, że kobiety są od tego, by je celebrować, nosić na rękach, wielbić je, rozpieszczać prezentami. Nie chcemy być postrzegane stereotypowo jak „baby od gotowania” czy od pieczenia placków, które nie mają swojego zdania, a przez to często lekceważone przez mężczyzn. Niestety tak się poczułyśmy. Liczymy na to, że po raz ostatni. Podobnie rzecz się miała, gdy wystosowałyśmy na początku roku wniosek do władz powiatu o wsparcie drugiej edycji „Pięcioboju Nowoczesnego Kobiet” w naszej gminie. Z wnioskowanych 3000 zł, dostałyśmy 1000 zł na organizację sportowo-kulturalnego projektu, w którym łącznie weźmie udział pewnie nawet ponad sto kobiet.

Reklama

Grażyna Łosoś:

O polityce nie myślałyśmy. Może to jest jakiś pomysł, bo jednak każdy z kandydatów na burmistrza w ostatnich wyborach zabiegał o to, by liderki naszych kół były na ich listach wyborczych do rady. Samodzielny komitet? Trzeba to przedyskutować.

Monika Tadych:

Ja już radną być nie chcę. Dziękuję.

Pomysłów Wam nie brakuje. „Pięciobój Nowoczesny Kobiet” to jedno z zadań, natomiast co jeszcze w najbliższym czasie wydarzy się w Gminnej Radzie Kobiet?

Monika Tadych:

Pięciobój to zadanie, które niebawem się rozpocznie. Druga edycja przewiduje: „polowanie” na ptaki z użyciem aparatów, którego efektem miałby być kalendarz, wycieczkę rowerową, spływ kajakowy, udział w pokazach jeździeckich oraz podchody na terenie stanicy myśliwskiej w Chlebnie. Poza tym chcemy także zorganizować zajęcia dla młodych rodziców i ich dzieci, które dopiero poznają świat. Chodzi o tzw. gordonki- muzyczne oraz sensorki- dotykiem. Dla starszych dzieci zajęcia z ciekawymi książkami.

Reklama

Grażyna Łosoś:

Zrezygnowałyśmy z dwudniowej wycieczki rowerowej, bo to mogłoby być jednak zbyt wymagające kondycyjnie i logistycznie. Odwidzimy za to operę, chcemy też zwiedzić okolice Bornego Sulinowa, w kolejnych miejscowościach odbędą się warsztaty kulinarne. Wszystko wskazuje też na to, że Gminna Rada Kobiet powiększy się o koło zawiązane w Łobżenicy. Jest grupa pań, które wyraziły zainteresowanie naszym stowarzyszeniem.

A zerkając jeszcze dalej?

Monika Tadych:

Patrząc bardziej przyszłościowo chcemy mocno stawiać na sport, jednak nie ograniczając się do różnych propozycji tylko dla pań, ale też dla ich dzieci czy nawet mężów. Chcemy im pokazać, że GRK to nie struktura zamknięta, gdzie siedzą sobie jakieś tam kobiety, głównie wiekowe i tylko rządzą. Zależy nam bardzo na tym, żeby przyłączały się do nas młode osoby.

Reklama

Grażyna Łosoś:

Naszym marzeniem jest też stworzenie przez GRK, we współpracy z Gminnym Centrum Kultury w Łobżenicy, zespołu ludowego, nawiązującego do tradycji Krajny, który śpiewałby i tańczył. Zależałoby nam na tym, żeby nie skupiał on tylko osób dorosłych, ale także dzieci. Chciałybyśmy też wypromować serię produktów, potraw regionalnych.

Na początku rozmowy wspomnieliśmy, że KGW zaczęło podupadać, bo w pewnym momencie zabrakło ludzi chętnych do działania, zabrakło inicjatywy. Boicie się panie, że Gminną Radę Kobiet też spotka taki los, bo nowe pokolenie nie będzie zainteresowane społeczną pracą na rzecz innych?

Grażyna Łosoś:

Wśród młodzieży zawsze byli tacy, których siłą by się do niczego nie zaciągnęło i tacy, którzy sami się do czegoś garnęli. Wśród nas jest dużo pań, jeszcze w bardzo młodym wieku, którym się chce. Czy przychodzą nowe? Tak, choć nie ma ich wiele. Wierzymy jednak, że ten dorobek nie przepadnie, że będzie się rozwijał, tak jak przez dziesięciolecia trwały Koła Gospodyń Wiejskich.

Reklama

Monika Tadych:

A ja tylko dodam, że do GRK może przyłączyć się każda z kobiet, która ukończyła osiemnaście lat. Górnej granicy nie ma, zresztą każda z nas to osiemnastka. (uśmiech)

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    piter - niezalogowany 2016-04-09 12:20:50

    Tak zaniedbaną broń się pokazuje aż ruda od rdzy, chyba to kiepski gospodarz,,nie wspomnę o reszcie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości