Coraz więcej uczniów nie chodzi na katechezę. Rezygnuje nie tylko młodzież szkół średnich, ale też rodzice uczniów podstawówek
Złotów wpisuje się w tym względzie w ogólnopolski trend. Im większe miasta, tym niższy procent uczestniczących w katechezie. Niektóre źródła mówią o tym, że w największych miastach w religii uczestniczy nawet poniżej 50% uczniów. Standardem jest średnia na poziomie 70–80%, gdy jeszcze kilka lat temu wynosiła 90–100%. W szkołach podstawowych tendencja jest mniejsza, ale w szkołach średnich, gdzie uczniowie stają się pełnoletni, widać to gołym okiem.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pomocy i edukacji w tych kwestiach udzielają miedzy innymi: Fundacja Wolność od Religii: https://wolnoscodreligii.pl https://pl-pl.facebook.com/wolnoscodreligii Świecka Szkoła: https://pl-pl.facebook.com/swieckaszkola
Świetny, krótki film ,,Nie nękać dzieci religią" https://www.youtube.com/watch?v=kHoxnWmmot4
Nie potrzebny przedmiot i strata kasy
Zgadza się, a przy okazji bardzo szkodliwy, bo religia (nie mylić z religioznawstwem), czyli katecheza nie jest nauką, nie przekazuje treści zgodnych z nauką, tylko indoktrynuje, co jest niekorzystne zwłaszcza dla dzieci w przedszkolach i początkowych klasach podstawówki. Materiał trwa kilka minut. Warto obejrzeć (,,Rodzice chrońcie dzieci przed religią"): https://www.youtube.com/watch?v=ua92R1OqK5g
Problem w tym, że pomimo braku instytucjonalnych uprzedzeń, jako katolik, po prostu uważam religię w szkole jako przepalanie publicznych pieniędzy, połączone z absolutnym brakiem pożytku dla uczestników tych zajęć. Ze szkolnej religii nie wychodziło się bowiem ani teologicznie wzbogaconym, ani bardziej uduchowionym. Nie znam ani jednej osoby, której życie zmieniłoby się na lepsze, przez upchnięcie tego potworka w programach nauczania.Religijna edukacja na poziomie szkoły podstawowej to uczenie się na pamięć formułek, których się nie rozumie i kolorowanie obrazków świętych. Religia w gimnazjum to granie w kółko i krzyżyk lub państwa-miasta na oczach katechetki, która faktycznie całą lekcję się modli. By uczniowie nie założyli jej śmietnika na głowę, tak jak jej poprzednikowi, o czym materiał zrobił nawet TVN. A religia w liceum to w sumie już nie wiadomo co, jakieś przypadkowe zrywy spontaniczności księdza lub zakonnicy. A to akurat umarł papież, więc napisze na tablicy 2 + 1 + 3 + 7 i będzie przez trzy kolejne lekcje udowadniał szczególną rolę trzynastki w życiu papieża Polaka. A to da uczniom się uczyć do matury, jeść kanapki i czytać nie wiadomo po co przytargane egzemplarze Niedzieli.Religijna edukacja na poziomie szkoły podstawowej to uczenie się na pamięć formułek, których się nie rozumie i kolorowanie obrazków świętych. Religia w gimnazjum to granie w kółko i krzyżyk lub państwa-miasta na oczach katechetki, która faktycznie całą lekcję się modli. By uczniowie nie założyli jej śmietnika na głowę, tak jak jej poprzednikowi, o czym materiał zrobił nawet TVN. A religia w liceum to w sumie już nie wiadomo co, jakieś przypadkowe zrywy spontaniczności księdza lub zakonnicy. A to akurat umarł papież, więc napisze na tablicy 2 + 1 + 3 + 7 i będzie przez trzy kolejne lekcje udowadniał szczególną rolę trzynastki w życiu papieża Polaka. A to da uczniom się uczyć do matury, jeść kanapki i czytać nie wiadomo po co przytargane egzemplarze Niedzieli.Mam wrażenie, że religia w szkole to zupełnie zbędny przedmiot, który wynika z tego, że państwo polskie bywa zakładnikiem instytucji religijnych. A przecież to straty nie tylko „moralne”, ale też czysto finansowe. 1,5 miliarda złotych rocznie wydawaliśmy na nauczanie religii w szkole. Te pieniądze można było wydać lepiej – na infrastrukturę szkolną, podwyżki dla wyróżniających się nauczycieli czy dodatkowe godziny lekcyjne z na przykład przedsiębiorczości. Można też obciąć sto takich zbędnych wydatków w różnych miejscach i obniżyć ludziom podatki. Tak naprawdę, a nie tak, jak robi to polski ład. Dziś uczeń wkraczający w dorosłe życie, kończący liceum, maturzysta, często nie potrafi powiedzieć o co chodzi z wynagrodzeniem brutto, jak działa ZUS, jakie przewagi ma umowa o pracę, a jakie własna działalność gospodarcza. Co gorsza, czemu Jezus umarł na krzyżu też do końca nie potrafi powiedzieć. Ale tylko za to drugie płacimy gigantyczne pieniądze, osiągając przy tym skutek odwrotny od zamierzonego, zrażając młodych do religii.
brawo młodzi!!
Pod jednym z artykułów dotyczących lekcji religii rozpoczęła się żywa dyskusja między rodzicami, nauczycielami i młodzieżą. Większość osób była przeciwna nauce religii w szkołach. Głównym zarzutem było to, że prowadzący nie mają kompetencji, żeby nauczać tego przedmiotu. Sposób, w jaki prowadzą lekcje i przekazują wiedzę, według naszych czytelników jedynie zniechęca młodych ludzi do wiary.Niczego dobrego nie uczą. Pamiętam zakonnice ze szkoły, w której mniemaniu wszystko było grzechem. Grzeszyły nawet dziewczyny, które nosiły krótkie spodenki latem. Czemu? Bo mężczyźni mogli pożądliwie na nie patrzeć - napisała jedna z czytelniczek, a inna dodała: "Młodzi nie chcą chodzić na religię, tylko i wyłącznie przez osoby je uczące. Wróćcie do normalności to i cała reszta wróci". Ponadto pojawiły się głosy, że na lekcjach nie powinno być mowy nienawiści.Na lekcji religii powinny być omawiane wszystkie religie, nie tylko katolicyzm i to w wydaniu takim, że księża i katecheci szerzą nienawiść do drugiego człowieka. Nie pozwolę, by mojemu dziecku prano mózg. Pamiętam, co sama słyszałam na katechezach i nie pozwolę, by moje dziecko słyszało te głupoty. Obecnie lekcja religii ma mało wspólnego z wiarą i nauce o niej - dodała druga. Padło także hasło "Religia do kościołów". Rodzice i uczniowie chcieliby, żeby religia nie była nauczana w szkołach, a uczęszczanie na nią odbywało się po lekcjach. W Polsce Religii uczy ok. 30 tys. osób. 60 proc. z nich to osoby świeckie, 30 proc. księża, a ok. 10 proc. to zakonnicy i zakonnice. Już od początku roku szkolnego uczniowie narzekają na to, jak wyglądają lekcje religii w szkołach. Często pojawiają się na nich treści kontrowersyjne, z którymi młodzi ludzie się nie zgadzają. Ponadto katecheci lub księża, którzy nie mają pomysłu na prowadzenie zajęć, uciekają do pokazywania filmów np. na temat egzorcyzmów, które wywołują w uczniach lęk.
Prawda jest taka .ze 40 letnie pokolenie jest zajęta płaceniem kredytów za wybudowane mieszkania .latają Polska Holandia i nie poświęcają czasu dzieciom .nie przekazują im tego co przekazali im rodzice.raty,wódka ,wyjazdy .dzieciaki to widza.i co się dziwić ze nie chce im się skoro nie musza.itp
Dokładnie, pamiętam jak w Aktualnościach ktoś pisał artykuł o eurosierotach lata temu. To są teraz te eurosieroty. Wszystko się sprawdza. Tak mi ich szkoda.
Do do powyżej. Religie się nie przekazuje !!!!! ani w szkole ani w Kościele. Religia to ogólnikowa nazwa wyznaniowa wiary w którą się wierzy lub nie. Tej wiary też nie możesz ,, przekazać " bo ją się ma albo nie, jej nie można się nauczyć, do niej trzeba dojrzeć. Nie może komunista, który popiera aborcję czy eutanazję, być osobą wierzącą. Taka osoba może jedynie mówić że nią jest, ale nigdy nią nie będzie dopóki będzie popierać zabijanie drugiej osoby. To chyba jest dla wszystkich jasne, więc dlaczego Kościół toleruje osoby o których wiadomo że są świadomymi przeciwnikami Dekalogu, szerząc ideologiczną technologię zabijania. To te osoby powinny być z automatu wykreślane z listy wiernych w parafiach z zapisaniem przyczyny wykreślenia a nie dzieci, które wypisały ich rodzice. To z czym obecnie mamy do czynienia, nie jest ani nauką Kościoła Katolickiego ani wyznaniem wiary. Ta sytuacja jest zaprzeczeniem słów które powiedział Jezus Chrystus do grzeszników za których umarł na Krzyżu Zbawienia.
Czyli nazwa ,,lekcja religii'' jest błędna, bo to nic innego jak krzewienie wiary katolickiej za każdego podatnika (ateisty też) pieniądze. To pranie szarych komórek umysłów jeszcze nie ukształtowanych, indoktrynacja.
Czym wyższa świadomość tym mniej religii.
Nauczanie religii w szkole miało dać biskupom gwarancję, że katolicyzm w Polsce oprze się sekularyzacji. I pozwolić otrąbić sukces. Dodatkowo – za pieniądze i dzięki infrastrukturze państwa. Tak ponad 30 lat temu biskupi widzieli powrót nauczania religii do szkół. Tymczasem ponad 30 lat religii w szkole de facto sprawiło, że jest ona przez młodych ludzi odrzucana – pisze dla "Przeglądu" teolog Jarosław,, Hierarchowie żywili przekonanie, że katecheza to integralny element nauczania publicznego, dlatego zażądali od rządu Tadeusza Mazowieckiego, by religia wróciła w szkolne mury. Rząd się zgodził. Religia do szkół weszła na mocy instrukcji ministra edukacji narodowej Henryka Samsonowicza z 30 sierpnia 1990 r. Bez konsultacji społecznych. Wbrew nielicznym wtedy głosom krytycznym.Ale, jak wiemy, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zresztą to znany i doprowadzony do perfekcji sposób działania biskupów w sferze publicznej. Bo kolejnym krokiem z ich strony było żądanie, by katecheci, podobnie jak nauczyciele, byli opłacani z państwowych pieniędzy. I w tej kwestii hierarchowie dopięli swego. Dziś roczny budżet na pensje dla katechetów to ponad 1,1 mld zł – wynika z danych zebranych przez organizację Świecka Szkoła. A zatem: z punktu widzenia organizacyjnego i finansowego Kościół otrzymał wszystko, co chciał, by w sposób optymalny móc nauczać religii, wychowywać młodych w duchu chrześcijańskiej miłości i pomocy bliźniemu.Mimo tak komfortowych warunków nie potrafi przekonać uczniów, by uczęszczali na religię. Dlatego, wobec spadku zainteresowania lekcjami religii, rząd PiS, który jest bardziej papieski od papieża, chce, by nauka religii nie była przedmiotem, który młodzi wybierają dobrowolnie, ale żeby była obowiązkowa. To znaczy, że młodzi będą musieli wybrać: albo religia, albo etyka. Czy zmuszenie młodych ludzi do takiego wyboru sprawi, że zmieni się jakość nauczania religii? Nie, gdyż doświadczenie ostatnich 30 lat podpowiada, że źródło kryzysu jest gdzie indziej. I że przymus wyboru religia-etyka będzie skutkował jeszcze większym odrzuceniem religii.
Większa świadomość gościu, to widzę jak głupkuje młodzież wierząc w te komunistyczne czy tęczowe brednie. Gdy poważne tematy to młodzież śpi i nie protestuje np. ws 447 roszczenia żydowskie, inflacja, kowidowe szaleństwo, antypolonizm
Przecież do Religii nikt nie zmusza. Kto chce to chodzi,po co ten artykuł. Poruszyła bym raczej temat stypendium dla uczniów. To powinno być rozwiązane inaczej. Uczeń który bierze udział w konkursach ale z przedmiotów ścisłych i zajmuje jedno z trzech miejsc. Do tego ma średnia 5,5 ten zasługuje na stypendium. A teraz pod koniec roku jest wariactwo. Rodzicą pod koniec roku się przypomina o stypendium. I co dalej każdy wie. Biedne te dzieci co rodzice mają większe ego niż mięli jak się sami uczyli.
Skoro nie potrzebny kościół ,religia.to po co wysłaliście swoje dzieci do pierwszej komuni.niech moi przedmówcy napiszą ze ich dziecko nie przyjęło chrztu .czy nawet wy sami ślubu kościelnego . Po co to wszystko .
Bo to wszystko z rozpędu szło, do tego presja rodziny i otoczenia. Im bardziej człowiek świadomy, tym szybciej odrzuca religie (wszelkie), jej obrzędy czy wiarę w wyimaginowane bóstwa, bo one wprowadzają tylko zamęt w sferze intelektualnej i moralnej.
Religia w szkole a katolicyzm to dwie różne sprawy. Brak kompetentnych ludzi do nauki religii i zachęcania młodzieży do wiary. Swoim zachowaniem tylko ich od niej odpychają!
Wiara religijna to efekt, skutek indoktrynacji religijnej, nie jest to świadomy wybór, gdyż te wszystkie ,,historie" o bogu/bogach i innych postaciach z biblijnych mitów wmawiane są dzieciom. Gdyby osobę np. 15 letnią , sprawną intelektualnie i emocjonalnie, która nigdy nie zetknęłą się z religią , w tym z katolicyzmem, próbować przekonać do tych biblijnych opowieści, ,,cudów", wiary w boga, to nie ma takiej opcji, żeby to się powiodło - świadomość i rozum nie pozwoliłby na przyjęcie tego rodzaju kwestii za prawdę.
Rozumiem sens przedmiotu w szkoła typu ,,nauka o religiach'', prowadzona przez przygotowanego pedagoga mającego obiektywne pojęcie i wszelkiej rodzajach religii, ale to co jest aktualnie to krzewienie wiary katolickiej. Dlaczego ocena z godzin krzewienia chrześcijaństwa znajduje się na świadectwie i jest wliczana w średnią? Dlaczego przedstawiciel Kościoła traktowany jest jako tzw ciało pedagogiczne?
Panie redaktorze. Każdy ma prawo wyboru , dorosły za siebie, rodzice za dzieci. Nic na siłę bo skutek takiego działania, może być odwrotny do zamierzonego. To że człowiek błądzącą istotą jest, każdy wie i to że w każdym etapie życia zmienia swoje zdanie, też każdy wie. Więc jak pan widzi, tak czy siak na końcu jest prawie 100% Katolików. Nie ma co nagłaśniać tendencji mody świata bez postrzegania swojej przyszłości. Być może Kościół, powinien powrócić do swoich korzeni i tradycji ubiegłego wieku w którym to nie szukał wiernych, tylko głosząc Słowo Boże oparte na prawdzie życia. Prawdzie o której wierni słyszeli, więc sami szukali drogi do Kościoła. Pewnie i teraz potrzebą Kościoła są kapłani dla których wzorem powinien być Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko, który widząc prawdę w ludzkim życiu, mówił do wszystkich co jest przyczyną ucisku Kościoła. Mówił też, aby wyrządzone ,, zło, dobrem zwyciężać " co nie oznaczało że nie należy z nim z tym uciskiem walczyć. Wręcz przeciwnie, bo i jego kazania oparte były na wydarzeniach, które miały miejsce tu i teraz a nie na opowiadaniach z średniowiecza. Chrześcijaństwo a po nim Kościół od zawsze oparte było ściśle na Kanonie Wiary, które zawarte były w X Przykazaniach Bożych jak i Ewangelii zawartych w Piśmie Świętym. Błędem jest naginanie zapisanych tam wartości i celów, które mają przyświecać Chrześcijanom Katolickiego wyznania. Spłycanie ich powoduje że dorosły człowiek mający wszystkie Sakramenty Święte, pod wpływem szerzonej ideologii wielkości osobistej, decyduje się na to że pozbawia ich ( sakramentów ) nie siebie a swoje dzieci. Takie zachowania sprawiają że ich działania, stoją w sprzeczności praw, które pozwalają nam mówić o przynależności w Wierze Kościoła Katolickiego. Być może osobiste odnowienie wiary osób którzy się z nią identyfikują nie poprzez deklaracje a czyny, raz na zawsze, powiedziało by jaka jest sytuacja Kościoła Katolickiego w Polsce.
Polecam dwie niezbyt obszerne książeczki Adama Ciocha ,, Epidemia manipulacji. Jak chronić przed religijną manipulacją siebie i bliskich" (2021r.) i ,, Krzyżem i przemocą" (2022r.) Otworzą oczy, czym była i jest religia, w tym chrześcijaństwo i katolicyzm, kościół rzymskokatolicki, jak ta religia była wprowadzana na polskie ziemie i jakie konsekwencje, ciągnące się do dziś to spowodowało. Można też obejrzeć krókie filmy: ,,Katolicka psychomanipulacja" https://www.youtube.com/watch?v=-dGy0OjG1iA ,,Kościół katolicki i agresywne dyktatury" https://www.youtube.com/watch?v=OUz3nvFim90
Do VVV: narzekasz na religię, ale ateiści są nie lepsi, patrząc na to co robili w komunistycznych reżimach. Jest wolność, jeśli ktoś nie chce to się wypisze i niech nie chodzi na religię. I uważam, że obecnie można pozostawić tą zasadę jak jest, jedynie trzeba zmienić nauczanie religii, tak żeby nie zniechęcało ludzi, a druga sprawa to coraz więcej ludzi wierzy w te lewicowe brednie powielane przez wszelkiej maści globalistów
Jeśli ktoś przestaje wierzyć w Boga, zaczyna wierzyć w byle co. - - -> Stara prawda, bardzo aktualna.
...to zaczyna otwierać oczy. Tak się kończy wykorzystywanie KK do celów politycznych. Ludzie zaczęli rozwarstwiać wiarę od sprzedajnej instytucji kościoła. Ten trend jest nieodwracalny i jest to najgorsza rzecz, którą mogła zrobić władza chrześcijanom.
pawel w czajcze spi napity a ja sobie mysle a niech sobie slodko spi ;-DDD pozdrawiam milego wieczoru oraz noc
Tylko nikomu nie mów...!
Jednym z argumentów wprowadzenia nauki religii w szkołach miała być bliższa obecność kościoła w życiu młodego człowieka. Miała ona (nauka religii) łagodzić konflikty, a przez wychowanie w duchu przykazań Boskich i kościelnych prowadzić do tego, ze społeczeństwo będzie lepsze. Miało być mniej agresji, przestępstw, większa tolerancja, otwarcie na potrzeby innego człowieka. Minęło 30 lat, mamy więc punkt odniesienia - czy społeczeństwo zmieniło się na lepsze, czy żyje bardziej zgodnie z naukami kościoła, niż to przed trzydziestu laty. Jest może mniej agresji, narkomanii, przestępstw. Patrząc na statystyki kryminalne jest gorzej, o wiele, wiele gorzej. Może więc kościół zyskał na liczbie praktykujących katolików. Kościelne statystyki odnotowują spadek. Zatem nauka religii w szkole niczego nie poprawiła, prócz warunków ekonomicznych prowadzących. Ale to przecież jest wbrew nauce kościoła. Kościół ma sprawować posługę wiernym bez zabiegania o własne korzyści materialne, w oparciu o skromność i ofiarność społeczeństwa. Po co zatem utrzymywać za grube pieniądze publiczne coś, co nie działa. Dajmy szansę kościołowi sprawować posługę według starych, sprawdzonych zasad, a przede wszystkim dla tych którzy odczuwają taką potrzebę. Nie na zasadzie wątpliwej "dobrowolności", która tak naprawdę presją społeczności, szczególnie w szkołach podstawowych stawała się przymusem. Przymus jak to przymus daje skutek odwrotny od zamierzonego.
Ty od Anty wszystkiego, po co twój płacz nad swoim losem skoro to właśnie ty jesteś największym wrogiem Księży i Hierarchii Kościoła Katolickiego.
Nigdzie w komentarzu nie użalałem się nad swoim losem, ani też czyimkolwiek losem, więc swoje miłosierdzie albo inne tego typu uczucia zachowaj dla bardziej potrzebujących. Mój stosunek do wiary i instytucji kościoła jest moja prywatna sprawą, podobnie jak każdego obywatela. Gówno Cię obchodzi, czy jestem jego wrogiem, czy zwolennikiem. Nigdzie się na ten temat nie określiłem. Komentarz dotyczy sytuacji, czy lekcje religii powinny odbywać się w szkole i czy warto ponosić koszty czegoś co nie działa, nie przynosi zamierzonego efektu.
Zgadza się. Słowa Tadeusza Kościuszko, cały czas aktualne: ,,Kościół winien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży. Naród winien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec praw Kościoła. Żadna religia nie może im przeczyć, odwołując się do prawa boskiego, przeciwnie, każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez naród. (...) Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań." Opis: list do Adama Czartoryskiego (1814) o potrzebie rozdziału Kościoła od państwa, napisany podczas kongresu wiedeńskiego.
Ty Anty wszystko, skoro tak cię to ,, gówno obchodzi " to się nim wysmaruj. Bierz dużo i nie żałuj. Im więcej mordę posmarujesz tym lepiej gówniarzu się poczujesz. Co ciebie obchodzi Wiara, Kościół i inne sprawy z nim związane skoro nikt nie zaczął ciebie atakować zanim pierwszy tego nie uczyniłeś.
Ale jak trzeba do chrztu, Komunii, ślubu czy zrobić pogrzeb to pierwsi pójdą z żądaniami jak do sklepu. Nie tędy droga. Nikt nie zmusza do wiary czy chodzenia na religię. Nie interesuje ich to niech nie mają potem żądań o te sakramenty.
Przede wszystkim co to ma wspólnego z miejscem gdzie ma się odbywać religia? Jeżeli chodzi o chrzest i I Komunie, w zasadzie o przyjęciu lub nie decyzję podejmują rodzice. Sam zainteresowany z racji wieku niewiele ma tu do powiedzenia. Trudno określić jaką późniejszą drogę wybierze ten człowiek, może będzie księdzem, biskupem, może wierzącym zagorzałym antyklerykałem, a może gorliwie praktykującym. Myślę, że kościół powinien być zainteresowany każdym przyszłym potencjalnym wyznawcą, bez względu czy rodzice dziecka są wierzący, praktykujący, mają ślub kościelny, chodzili na religię czy też nie. Rzecz dotyczy nie rodziców, a młodego człowieka, który za czyny rodziców ani nie jest odpowiedzialny, ani też nie ma na nie wpływu. Uzależnianie tych wszystkich posług od praktykowania obrządków religijnych według wzorców narzuconych przez kler jest niczym innym jak stosowaniem przymusu psychicznego. Nie ma nic wspólnego z przykazaniami i dogmatami wyznania.
Te tzw. sakramenty, to usługi religijne wykonywane w placówce kościelnej - zapłacone , wykonane. Personelu kościelnego, czyli księży najwięcej obchodzi, czy ty wierzysz w moc tych rytuałów czy nie. Ludzie robią to z przyzwyczajenia, czasem ze względu na oczekiwania i presję otoczenia, rodziny. Hipokryzja i obłuda ? Możliwe, ale to jest fundamentem funkcjonowania religii.
Ludzie się obudzili ,nareszcie i zobaczyli ,że kościół to jest tylko podpora polityków aby głosic z ambony na kogo głosować. A katechetki to wszystkie z najbiedniejszych rodzin,które sa głupie jak stołowe nogi i co taka może dzieciom przekazać? Ano postraszyć czymkolwiek tak samo jak księza sa głupsi od nas i tylko straszą.Zabierają Ludziom wolny czas w niedziele i jeszcze za to ludzie musza płacić na tace. Ale interes jak zabłockiego na mydle.
Nie jeden komuch całe życie walczył z kościołem, a pod koniec życia się nawracał. Kościół to my katolicy, szerzący wiarę, wierzący w Boga. Kto walczy z kościołem, walczy z Bogiem, a z Bogiem jeszcze nikt nie wygrał. Wiadomym jest, że dekalog ogranicza człowieka (chroni przed złem). Szatan natomiast oferuje pełną swobodę na ziemi, a tym samym zamyka drzwi do życia wiecznego. Życie bez Boga jest puste i zazwyczaj kończy się źle. Wybór należy do Ciebie.
Każdy człowiek rodzi się ateistą, a pod wpływem religijnych obrzędów, indoktrynacji religijnej, w tym katolickiej, często zdarza się że uda się taka osobę uzależnić od religii. Ale wielu osobom udaje się wyzwolić od religijnego uwiklania i wyjść nawet z głębokiego katolicyzmu. Jest to trudne , ale możliwe. Jeśli mowa o nawracaniu się, to może to zrobić osoba tzw. wierząca kiedy nawraca się z powrotem na ateizm. A ,,bóg ", to 3 litery, słowo, nazwa stworzona przez ludzi , na określenie swojej niewiedzy, lęku, sił przyrody. Zanim zaczęli mówić bóg/bogowie , używali innych określeń, a kiedy jeszcze nie potrafili mówić, to oczywiscie w ogóle nie używali żadnej nazwy na określenie tego co im nieznane i straszne. ,,Bog" ,,powstał " wtedy kiedy ludzie stworzyli ten 3 literowy wyraz.
Słowo „bóg” jest związane z irańskim terminem baga i słowiańskim bog powiązanym z dobrem, bogactwem, jak i jego nadprzyrodzonym dawcą. Badania językoznawców stwierdziły istnienie w języku polskim szeregu zapożyczeń scytyjsko-irańskich z dziedziny terminologii wierzeń religijnych, jak właśnie słowo „bóg” – dawca bogactwa, szczęśliwego losu. Natomiast nazwa jednego z czołowych bóstw słowiańskich, Swaroga, wydaje się właśnie irańskim zapożyczeniem, swar bowiem w sanskrycie oznacza blask, niebo, światłość niebieską i słońce, choć trudno nie dostrzec w nazwie tego bóstwa rodzimego rdzenia war, oznaczającego gorąco, żar
Boże. Jacy wszyscy nagle odważni. Walić w kościół w religie to dziś nie wymaga żadnej odwagi. Krytykować można i trzeba ale pisac takie pierdoły o religii to oznacza poziom "mniej niż zero". Żadnych argumentów żadnych dociekać żadnych przemyśleć tylko walenie na oślep w "czarnych". Jakie to prymitywne. Spróbujcie podyskutować o tym co w zamian bo życie nie znosi próżni. No macie do wyboru....już nie się nie chce pisać po raz setny co. Pustka i wyprane mózgi. Nie jest prawdą że im wyższe wykształcenie i świadomość t mniej religii. Poczytajcie statystyki oraz to kto z wielkich uczonych był wierzący. Zdziwicie się bardzo.
Bo na szczęście skończyły się czasy kiedy za krytykę Kościoła palono na stosie lub łamano kołem, gdy nawracano inaczej myślących (całe Narody) mordowaniem ich i grabieniem ich majątków, oczywista oczywistość pod sztandarem krzyża i z modlitwą w ustach. Kościół to skostniała instytucja, nijak pasująca do obecnych czasów, niereformowalna, nie tolerująca inaczej myślących, któremu obce jest pojecie demokracja i wolność słowa. Rządzą w nim stare tetryki, myślące i stosujące zasady średniowieczne, co bezsprzecznie prowadzi do schyłku Kościoła. Tylko społeczeństwa biedne, nie widzące przyszłości i upośledzone intelektualnie (zwane potocznie ciemnym ludem) łudzą się jakimiś dyrdymałami głoszonymi przez Kościół, społeczeństwa znające swoją wartość, wiedzące co to znaczy wolność słowa i wyznania mają odwagę się tym dyrdymałom przeciwstawić.
To nie są dyrdymały. Nadprzyrodzone rzeczy istnieją.
Zjawiska paranormalne, określane też jako parapsychologiczne, parapsychiczne, nadprzyrodzone i nadnaturalne, lub zgodnie z najnowszą terminologią: anomalne zjawiska mentalne – umiejętności lub zjawiska, których istnienie nie zostało potwierdzone eksperymentem naukowym i których istnienie wydaje się sprzeczne z panującymi obecnie teoriami naukowymi, lecz ich badaniem zajmują się parapsycholodzy. Kościół to wykorzystuje mąceniem głów ciemnemu ludowi. Przecież jeszcze niedawno Kościół był monopolistą jeśli chodzi o naukę, wszelkie dokonania naukowe bardzo często trzymał w tajemnicy aby kręcić umysłami ciemnego ludu. Wielu wynalazców spalono na stosach mówiąc że są heretykami. Jeszcze do niedawna (już po Koperniku) Kościół twierdził że Ziemia jest płaska a Słońce krąży wokół niej. Jeszcze do niedawna podważano teorię Darwina twierdząc że człowiek jest stożeniem bożym, nie wynikiem ewolucji.
Pajace i wrogowie Kościoła, możecie pisać co chcecie. Przyjdzie taki czas że ze strachu będziecie płakali i błagali, tylko kto wam pomoże. Wasza nienawiść? Watpię.
Jak będziemy się bali , to złapiemy się wszyscy za ręce i razem z tobą zatańczymy wesołe kumbaya, dookoła ogniska. Nie przejmuj się ewentualnym lękiem, strachem innych, bo to tak naprawdę projekcja swoich własnych lęków.
do Do AUTOR. Jak byś się nie bał to byś nie reagował. Dostałeś w punkt co widać po twoim komentarzu. On jasno mówi że jesteś zakompleksionym głupkiem. Radzę, nie pisz głupot, wyłącz internet i wyjdź do ludzi a zobaczysz że świat jest inny niż myślisz. Jeśli uważasz że jest ktoś ci coś ci każe a ty się go boisz to kto to jest, czy czasami nie twój trzęsący się cień.
Pomocy i edukacji w tych kwestiach udzielają miedzy innymi: Fundacja Wolność od Religii: https://wolnoscodreligii.pl https://pl-pl.facebook.com/wolnoscodreligii Świecka Szkoła: https://pl-pl.facebook.com/swieckaszkola
Świetny, krótki film ,,Nie nękać dzieci religią" https://www.youtube.com/watch?v=kHoxnWmmot4
Nie potrzebny przedmiot i strata kasy