Zawiązano komitet protestacyjny domagający się wstrzymania budowy elektrowni wiatrowych. Akcję zainicjowała radna z Głomska
O budowie wiatraków na terenie gmin Lipka i Zakrzewo mówi się od kilku lat. Według planów większość z urządzeń ma być postawiona na terenie gminy Lipka. To jednak w gminie Zakrzewo zawiązano kilka tygodni temu protest przeciwko inwestycji – chodzi o wiatraki, które mają stanąć w pobliżu sołectwa Głomsk. Pod koniec sierpnia do urzędu wpłynęły w tej sprawie dokumenty - zarówno do wójta jak i do wiadomości przewodniczącego Rady Gminy Zakrzewo. Powodem protestu przeciwko ulokowaniu elektrowni wiatrowych jest zagrożenie mieszkańców gminy. Pod pismem podpisanych jest dziewiętnaście osób.
Inicjatorką akcji jest radna z Głomska Anna Szlum. W jej ocenie planowane inwestycje mogą stanowić zagrożenie dla mieszkańców posesji położonych w zbyt małej odległości od miejsc, w których w przyszłości mają stanąć wiatraki oraz mogą ograniczyć ich wartość użytkową.
Wstrzymać
Radna uważa, że nie wszyscy mieszkańcy, których sprawa bezpośrednio dotyczy, zostali w należyty sposób powiadomieni o inwestycji. Według niej stosowne informacje dotarły jedynie do właścicieli tych gruntów, które są w bezpośredniej odległości od miejsc, gdzie mają stanąć wiatraki. Jak podkreśla radna, gruntów, które nie są zamieszkane, więc dla ich właścicieli kwestie dotyczące zdrowia nie mają większego znaczenia. – Co z tymi, którzy mieszkają w bliskiej odległości od wiatraków, które powstaną? – pyta Anna Szlum, wskazując, że niektórzy mieszkają od tych miejsc kilometr, czasami nieco więcej, ale inni tylko kilkaset metrów, dodając, że mieszkańców nikt nie informował o zamiarach budowy.
[[reklama]]
Stojący od jakiegoś czasu w pobliżu Głomska maszt do pomiaru wiatru świadczy chyba o tym, że ta lokalizacja dość poważnie jest brana pod uwagę w kontekście potencjalnej inwestycji
Radna zapewnia, że w ostatnim czasie zgłębiła temat i przekonana jest o negatywnym wpływie na środowisko takich przedsięwzięć, również bezpośrednio na ludzkie zdrowie. Powołuje się na raporty, które czytała, opracowane nie tylko przez naukowców, ale też przez krajowe instytucje. Wedle tych opinii bezpieczna odległość wiatraków od miejsc zamieszkania (chodzi m.in. o kwestie emitowania specyficznych dźwięków) wynosić powinna minimum trzy kilometry. – O tym mówią również unijne wytyczne – zaznacza nasza rozmówczyni. Sprawę będzie chciała poruszyć na wrześniowej sesji, gdzie ma zachęcać samorządowców do wstrzymania procedur.
Dziękuję za te pieniądze
I chociaż wielu przekonuje, że droga do postawienia wiatraków na terenie gminy wciąż jest jeszcze daleka, radna nie zamierza czekać. Nie brak też opinii, że inicjatywa podjęta przez radną Szlum to jedynie sposób na zyskanie przedwyborczego rozgłosu albo że radna dlatego protestuje, ponieważ postawienie wiatraków nie jest przewidziane na jej gruntach, a wiadomo, że ich właściciele mają z tego wcale nie małe finansowe korzyści. – Bzdura – Anna Szlum odpowiada takim opiniom, dodając, że nigdy nie podpisałaby umowy, która jest niejasna i podchwytliwa, a takie są w jej ocenie dokumenty, które trafiają do właścicieli ziem, na których mają być lokowane instalacje. Nie mówiąc już o zagrożeniu dla zdrowia. – Dziękuję za te pieniądze – zdecydowanie mówi radna.
Sławomir Pająk z zakrzewskiego urzędu przyznaje, że skoro kwestie planowanych inwestycji wzbudzają kontrowersje, nie jest wykluczone, że urzędnicy zorganizują spotkanie przedstawicieli inwestorów z mieszkańcami, którzy mają w tej sprawie wątpliwości i pytania. Sławomir Pająk dodaje zresztą, że przedstawiciele inwestora już swego czasu, przewidując potencjalne wątpliwości miejscowych, zapowiedzieli możliwość uczestnictwa w takim spotkaniu. – Skoro strony wyrażają wolę spotkania, niech rozmawiają – kończy.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze