Dlaczego radny Tomasz Duszara poczuł się zaatakowany przez burmistrz Małgorzatę Sameć? Kto jest bez serca, kto apeluje o więcej empatii, a komu chciało się płakać?
Temat mieszkań komunalnych jest wałkowany niemal na każdej sesji i każdym posiedzeniu komisji. Na ostatnim wspólnym posiedzeniu wszystkich komisji Rady Miejskiej Okonka nie mogło być inaczej. Zaczął radny Tomasz Duszara. - Miałem okazję być w kilku z nich, jestem ich stanem technicznym przerażony. Te mieszkania są zostawione same sobie, gmina się nimi nie interesuje – oświadczył. Jako najbardziej drastyczny przykład wskazał dom przy ulicy Ogrodowej, zamieszkiwany przez rodzinę (o ich sytuacji pisaliśmy w nr 51/2014 Aktualności Lokalnych). – Potem przychodzi inspektor budowlany i każe się takiej rodzinie natychmiast wyprowadzić, bo stan domu stanowi zagrożenie. Należałoby stworzyć przy zakładzie komunalnym ekipę remontową, która by się drobnymi naprawami zajmowała. Chciałbym, abyśmy się wszyscy nad tym problemem pochylili – mówił radny.
Telewizja była, ale nie puściła
- Ten dom został mieszkańcom przydzielony, kiedy pana ojciec był burmistrzem. To działania lokatorów doprowadziły do tego, że jest on w takim stanie. Jeżeli nie będą mieszkania ogrzewać, sprzątać czy malować, to tak będzie to wyglądać. Oni dostali ten dom w prezencie i w ogóle nie dbają o niego – zareagowała natychmiast burmistrz Małgorzata Sameć. Przyznała, że mieszkania komunalne są własnością gminy, ale nie zwalnia to lokatorów z obowiązku dbania o nie. – To są moje przemyślenia na gorąco. Odpowiem panu na piśmie na te zapytania, ale nie dajmy się zwariować – dodała. Przypomniała, że u państwa R. kilka tygodni temu była telewizja, ale materiał nie zostanie wyemitowany, bo dziennikarze uznali, że sami lokatorzy doprowadzili do takiej sytuacji.
Mentalności tych ludzi się nie zmieni
- Poczułem się zaatakowany przez panią burmistrz – odpowiedział Tomasz Duszara, czym wprawił w zdumienie nawet Włodzimierza Choroszewskiego. – Wcześniej pani burmistrz mogła się poczuć podobnie – stwierdził przewodniczący rady. Radny Duszara mówił dalej, że komin w tym budynku jest niesprawny, dach grozi zawaleniem. – Kto z urzędników w razie czego przyzna się do tego, że jakieś sprawy zaniedbał? Tu nie chodzi o personalne wycieczki, ale jeśli zostawimy tych ludzi, nieporadnych życiowo, samych sobie, to wszystkie mieszkania się rozlecą. Apeluję o troszeczkę empatii – oświadczył przewodniczący klubu radnych Wspólna Gmina. Głos zabrała radna Halina Peczyńska, szefowa miejscowego Caritas. – Są to nasi podopieczni, uważam, że mentalności tych ludzi już się nie zmieni. Ja zawożę im dwie skrzynki jabłek, po kilku tygodniach jadę zawieźć paczki dzieciom, a jabłka leżą porozwalane po kuchni, zgniłe. Płakać mi się chciało – przyznała.
Zostaliśmy z ręką w nocniku
Dyskusję podsumowała Małgorzata Sameć: - Działalność tych ludzi polegała na tym, że szukali niedawno jakiegoś lokalu, do którego mogliby się wprowadzić. Chcieli już zrywać plomby w innym mieszkaniu, ale znalazła się osoba, która w porę zareagowała. To nie jest tak, że nie mamy serca, ale chcielibyśmy z ich strony również trochę własnej inicjatywy – stwierdziła. Natomiast radny Henryk Berczyński przypomniał, że w umowach o wynajmie mieszkań są zawarte prawa i obowiązki lokatorów i trzeba je z całą stanowczością egzekwować.
[[reklama]]
Dyrektor działu infrastruktury w okoneckim magistracie Anna Ziarnek poinformowała, że dopiero niedawno udało się zinwentaryzować wszystkie mieszkania komunalne w gminie. Na 130 z nich około 70 procent jest w bardzo złym stanie. Gmina na ich remonty nie ma pieniędzy, bo stawki za czynsz są tak niskie, że nie ma z czego odkładać na fundusz remontowy. Jak sobie z tym poradzić proponował Włodzimierz Choroszewski. Przypomniał, że kiedy w 1992 roku w zlikwidowano Stację Hodowli Roślin w Lotyniu, to 682 mieszkańców ośmiu bloków, w listopadzie, zostało pozostawionych samym sobie. – Zostaliśmy z ręką w nocniku: bez ogrzewania, światła, administracji, bez niczego. Sami tworzyliśmy zręby spółdzielni i nikt nas nie pytał, z czego to zrobimy, za co i jak. Dzisiaj mamy taką sytuacje, że fundusz remontowy pozwala nam na drobne remonty – oświadczył na koniec.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze