Od kilku miesięcy do kilku lat trzeba czekać na wizytę u lekarza specjalisty. NFZ udaje, że coś z tym robi. - Rejestrowanie jednorazowe na długi okres jest sprawą niedopuszczalną, napiętnowaną przez NFZ - utrzymuje Danuta Radowiecka z Funduszu. - Dopóki będzie istniał NFZ, to ten problem będzie - uważa Henryk Golla. Złotowscy radni podważają informację o dostępności usług medycznych w mieście
Pytaj Pan zdrów
Według informacji NFZ, w Złotowie działa pięć przychodni lekarskich, cztery gabinety usług pielęgniarskich, dwa położnicze i kilkanaście poradni. W tym tak specjalistyczne jak endokrynologiczna, urologiczna i kardiologiczna. Zdaniem Danuty Radowieckiej, kierownik delegatury NFZ w Pile, to nieźle: - Na państwa terenie działają trzy poradnie endokrynologiczne, a w Pile jedna. Nie wiem, dlaczego w Złotowie są tak długie terminy oczekiwania. My namawiamy pacjentów w Pile, by korzystali z poradni w Złotowie.
Z opinią pracownicy NFZ-u nie zgadza się Henryk Golla. Złotowski radny posługuje się swoim przykładem. – Wychodzę ze szpitala w kwietniu, chcę się zarejestrować do kardiologa, ale nie ma już punktów. Po pierwszym kwartale nie ma szans dostać się do specjalisty, bo limit jest wyczerpany – denerwuje się 59-latek. [[reklama]]
Jego słowa popiera Alicja Andrzejewska. - Przeciętny obywatel nie ma możliwości skorzystania z usługi specjalisty. Kolejki są na rok, pół, kilka lat – radna miażdży informację Funduszu. – Ja wiem, że do żadnego specjalisty, który jest tu wypisany, dostać się nie można – utrzymuje.
Długi czas oczekiwania na wizytę to nie wszystko. - Człowiek jest zarejestrowany za pół roku, potem o tym zapomina i sprawa jest nieaktualna – przyznaje D. Radowiecka. NFZ jednak z problemem sobie nie radzi. – Kierownicy przychodni odpowiadają, że taka rejestracja porządkuje im wiele spraw – przedstawicielka Funduszu rozkłada bezradnie ręce.
Kasa robi swoje
Ręce zacierają natomiast lekarze w gabinetach prywatnych. Do nich zapisać się na wizytę można, ale nie w ramach 9% składki ubezpieczeniowej odciąganej z naszych wypłat.
Danuta Radowiecka: - Nie ma potrzeby dokładnego rozliczania się, ani godzin, ani rejestrowania, dlatego taka forma jest łatwiejsza i lekarze chętnie korzystają z praktyki prywatnej, dopóki mogą mieć kontrakt, i przyjmować na własny rachunek.
NFZ pilnuje jedynie, by pacjent korzystający z usług takiego lekarza dokładnie wiedział, kiedy przyjmuje on w ramach kontraktu, a kiedy prywatnie.
Problemem dostępności do specjalistów nie mają być pieniądze. - Lekarze nie zarabiają mało, żaden lekarz publicznie nie narzeka na zarobki – D. Radowiecka powołuje się na własne doświadczenia.
Zdarza się natomiast, że lekarze ubiegający się o kontrakt nie spełniają wymogów Funduszu. Jednym z nich jest specjalizacja. Po wydłużeniu czasu na zrobienie specjalizacji z dwóch do pięciu lat liczba lekarze ze specjalizacjami zmalała. – Dlatego lekarze – emeryci mają większe szanse na kontrakt, bo zwykle są po specjalizacji – argumentuje pracownica pilskiego NFZ-u. Odpiera też zarzut, że emeryci są dla Funduszu tańsi. [[nowa_strona]] Pacjent nasz pan
Mała dostępność do specjalistów wynikać ma m.in. z kryterium ludnościowego. Tu NFZ powołuje się na doświadczenia Kas Chorych. - Pewne poradnie specjalistyczne bardziej przydatne szerszemu gronu pacjentów są kontraktowane na mniejszym obszarze, natomiast poradnie wysoko specjalistyczne (urologiczne, endokrynologiczne, kardiologiczna) są to poradnie, które mają za zadanie obejmować szerszy obszar pacjentów – twierdzi Danuta Radowiecka. Uczestniczka sesji rady miejskiej dodaje, że część poradni kontraktowanych jest wyłącznie na poziomie województwa. [[reklama]]
Niewielkim pocieszeniem dla pacjentów jest zmiana zasad płacenia za porady. W ich założeniu pacjent ma przestać być traktowany jak kolejny numerek w rejestrze.
D. Radowiecka: - Jeszcze w ubiegłym roku pieniądze były wypłacane za konkretną poradę. Pacjent się zgłaszał, mówił: dzień dobry, do widzenia i już była porada zaliczona. Dziś NFZ płaci za całość leczenia pacjenta, w tym wykonane zabiegi. Zmiana ta rodzi inny problem – trudność w przewidzeniu liczby punktów, jakie wykorzystają pacjenci. NFZ co prawda dysponuje pewną rezerwą, ale sytuacji na rynku usług medycznych to nie zmieni.
- Dopóki będzie istniał NFZ, to ten problem będzie. Dla wielu z nas wiek emerytalny 67 lat będzie trudny do osiągnięcia – prorokuje radny Golla.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze