Reklama

(Nie)ekologiczne miasto

04/11/2012 00:00
Kable, drzewo z papą wrzucane do pieca - pomysłowość mieszkańców Złotowa nie zna granic. Kara za zanieczyszczanie środowiska to 500 zł mandatu i- złość sąsiadów

- Najciekawszy przypadek, jaki pamiętam, to mężczyzna z samego centrum miasta, który wytapiał w domu, w tulejach, metal. Nazwaliśmy go hutnikiem – wspomina Ryszard Macanko, komendant Straży Miejskiej w Złotowie. – W tym roku mieliśmy dość sporą sprawę z mieszkańcem ul. Moniuszki, który w kotłowni palił stare kable od komputerów i plastikowe butelki. Dostał 500 zł mandatu i przyrzekł, że nigdy więcej tego nie zrobi, a resztę śmieci musiał wywieźć na wysypisko MZUK-u. Był to typowy donos sąsiadów.

Może bieda

Domysłów, dlaczego ludzie palą wszelkiego rodzaju odpadami w swoich piecach, jest naprawdę sporo. Każdy ma swoją teorię. Rajmund, mieszkaniec Złotowa, bez wahania winę zgania na wszechobecną biedę: - Gdyby węgiel był tańszy i zarobki wyższe, kupowano by normalny opał. Każdy chce mieć ciepło w zimę, więc chwyta się wszystkich możliwych sposobów. Jak to jest z tym kupowaniem węgla w domniemanej dobie ubóstwa? Może problem leży gdzieindziej ? - To wcale nie chodzi o biedę, a nawet jeśli, to ludzie potrafią być zwyczajnie nieuczciwi – mówi pracownik jednego ze składów węgla w Złotowie - Gdyby ktoś przyszedł i przyznał, że nie stać go na opał, może udałoby mu się jakoś pomóc, a często jest tak, że ładujemy węgiel, osoby obiecują, że przyjadą z pieniędzmi za kilka chwil, a my już ich więcej nie widzimy. Siedziący obok mężczyzna dodaje: - Takich dziwnych sytuacji, kiedy ludzie przyjeżdżają z jednym małym workiem na sankach czy taczce, najwięcej jest jak już przyjdzie sroga zima, ale dopóki nie jest źle, kombinują jak się da.Teresa Szmyt, właścicielka domku jednorodzinnego: - Mieszkam na zamożnym osiedlu i tam nie pali się byle czym, tych ludzi stać na dobry opał, nikt świadomie nie niszczy pieców. Biedni nie mają wyjścia, chociaż oczywiście powoduje to uprzykrzający dym. Smród czuć o każdej porze dnia i nocy, ale chyba najgorzej jest w okolicach północy, kiedy teoretycznie straż miejska nie może przyjechać i wlepić mandatu. Jolanta Kulasek z mężem Krzysztofem przyznają, że najciężej jest, kiedy mamy niskie ciśnienie i dym opada na wysokość okien lub zawisa nad chodnikami. : Nie ma wtedy szans na otworzenie okien w sypialni i delektowanie się świeżym, jesiennym powietrzem – mówi Jolanta Kulasek.
[[reklama]]
Z niechęcią, aczkolwiek donoszę

Najskuteczniejszym sposobem na tych, którzy uprzykrzają nam życie smrodem z palonych śmieci jest, jak mówi R. Macanko, donos. Straż Miejska nie ukrywa, że najlepiej jest złapać kogoś takiego na gorącym uczynku. Mandat w wysokości 500 zł oraz wykład na temat szkody powinien skutecznie wybić z głowy delikwentowi ochotę na ponowne wybryki. - Informacje o zdarzeniu zgłaszamy do inspektoratu ds. ochrony środowiska, do Anny Poznańskiej, ale w większości to my zajmujemy się takimi sprawami. Mandat naprawdę działa i daje nauczkę - mówi R.Macanko.

Złap za guzik

Kto zna lepiej nasze kominy niż kominiarz? Józef Stuba, zatrudniony od wielu lat w ADM Złotów twierdzi, że jeżeli chodzi o ADM-owskie kominy, są one bez zarzutu. Mieszkańcy palą tylko węglem lub drzewem i chociaż kilka lat temu zdarzały się incydenty palenia śmieci, po pouczeniu już się to nie zdarza.

***

500 zł mandatu to pół tony ekologicznego opału

Agnieszka Piec
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama