Kibic-bandyta w mediach jest bardzo chwytliwym tematem, a naszą największą bolączką są kłody rzucane pod nogi przez polityków. Z szefem FC Jastrowie Wiary Lecha, Michałem Krupskim, rozmawia Karol Zabel
Jak wygląda działalność Stowarzyszenia Wiary Lecha? Stowarzyszenie Wiara Lecha jest stowarzyszeniem typowo kibicowskim. Działa na rzecz trybun, przeprowadza zbiórki na oprawy meczowe, a głównym założeniem jest zebranie się w jednej organizacji przez osoby, które chcą działać wspólnie na rzecz naszego klubu. Tworząc jedną dużą grupę mamy dużo większą siłę przebicia z naszymi pomysłami i akcjami. Wiara Lecha oficjalnie powstała w 2004 roku i mocno przyczyniła się do wzrostu frekwencji na Bułgarskiej. Śmiało można powiedzieć, że klub, dzięki kibicom, wykaraskał się z wielkich problemów. Lech swego czasu przeżywał duże kłopoty finansowe. Dziś działalność Stowarzyszenia jest bardzo szeroka.
Ilu członków liczy Wiara Lecha na terenie Jastrowia i Złotowa? Jak w ogóle doszło do utworzenia FC Jastrowie? W Jastrowiu i Złotowie jest kilkunastu członków Wiary Lecha, a w samym FC Jastrowie jest jeszcze kilka osób niezrzeszonych. Oba miasta nie są wielkie i raczej każdy każdego kojarzy, więc nie trudno było zorientować się, kto jest kibicem Lecha Poznań. W Jastrowiu wspólnie zaczęliśmy jeździć na mecze ok. 5 lat temu w kilka osób. Później nasza grupa się powiększała. Oficjalnie jako FC Jastrowie zaczęliśmy działać od 2011 roku i szybko złapaliśmy kontakt z ludźmi ze Złotowa, którzy czynnie włączyli się do wspólnych wyjazdów na mecze i do akcji kibicowskich. Teraz Fanklub liczy łącznie 20 członków, z czego spora część osób mieszka w Złotowie, ale mamy również osoby z innych okolicznych miejscowości. Na mecze zazwyczaj podróżujemy wspólnie autami. Jeżeli mecze są poza Wielkopolską, to zazwyczaj w Poznaniu dołączamy się do reszty kibiców i podróżujemy razem pociągiem, autobusem, samochodami lub nawet samolotem.
Jacy ludzie są w waszych szeregach? Często się mówi źle o kibicach, a to są ludzie na stanowiskach, a nie chuligani. Niestety wizerunek kibiców w mediach jest mocno przekłamany. Często ludzie myślą, że kibic to bandyta, dresiarz, chuligan itp. Prawda jest taka, że mediom mocno nie na rękę „zorganizowanie kibiców”, perfekcyjne działania na rzecz klubu czy czasami nawet na rzecz osób potrzebujących. Kibice zazwyczaj wyznają prawicowe poglądy, a nie każdemu to się podoba. Polityka jest na stadionach nieobecna, a media i władza chcą ją koniecznie kibicom przypisać. Tematy kibicowskie są często tematem zastępczym i odwracają uwagę od prawdziwych i realnych problemów, jakie mamy w kraju. O nas pisze się źle, bo tak jest wygodnie. Kibic-bandyta w mediach jest bardzo chwytliwym tematem i ludzie chętnie o tym czytają i słuchają. Pozytywnych głosów o nas praktycznie nie ma, a dobrych akcji jest zdecydowanie więcej niż tych negatywnych.
Do aniołków nie należycie. Nie ma się co oszukiwać, że jesteśmy święci i posłuszni na każdym kroku, więc zdarzają się sytuacje, gdzie kibice są agresywni. Wynika to zazwyczaj z prowokacji policji lub służb ochrony, którzy upodobali sobie wyżywanie się na kibicach. Wśród członków FC Jastrowie są przeróżne osoby, m.in. dziennikarz, nauczyciel, piłkarz, trener piłkarski, uczniowie, studenci itd. Tak naprawdę nie ma sensu wymieniać, kim jesteśmy, ponieważ między nami są normalne osoby, które tworzą jedną zwartą grupę. Między nami nie ma kogoś ważniejszego, ponieważ każdy z nas jest kibicem Lecha Poznań i tylko to się liczy. Są wśród nas osoby o różnych poglądach, wywodzący się różnych rodzin i mający różne sytuacje finansowe czy rodzinne. Jesteśmy i zawszę będziemy grupą, a nie jednostkami. [[reklama]] Lech Poznań to…. Nasza pasja, nasze życie.
Jak postrzegacie kibicowanie w Polsce? Co jest największą bolączką kibica? Ruch kibicowski w Polsce jest bardzo rozwinięty. Wiele krajów bierze z nas przykład. Na większości stadionów widać zorganizowane grupy kibiców, mniejsze i większe, zazwyczaj zależy to od wielkości miasta. Kibicowanie w Polsce jest aktywne i nie polega na siedzeniu cały mecz na krzesełku, lecz na czynnym dopingu, tworzeniu opraw i wspólnym życiu. Poziom piłkarski w Polsce jest na bardzo niskim poziomie i głównie dzięki atmosferze na stadionie ludzie chcą tam przychodzić. Przykładem są ostatnie mecze, gdzie doping został zawieszony przez osoby organizujące go. Z meczu na mecz przychodziło coraz mniej osób, bo oglądanie wyczynów boiskowych bez atmosfery stworzonej przez trybuny jest chyba wyłącznie sportem dla masochistów. Naszą największą bolączką są kłody rzucane pod nogi przez polityków, media, a czasami nawet przez kluby piłkarskie. Często dochodzi do absurdalnych sytuacji, że nasi koledzy są skazani na wysokie grzywny i zakazy stadionowe za to, że np. nie stali na swoim miejscu na stadionie. Władza chce zniszczyć ruch kibicowski, dlatego ciągle jesteśmy pod wpływem represji. Często się mówi o zachodnim modelu kibica, ale zapomina się o tym, że ludzie tam chodzą na mecze, by oglądać wysoki poziom piłkarski, co u nas jest raczej na razie niemożliwe. Stadion do niedawna był ostatnim bastionem wolności. Kibice jasno wyrażali swoje poglądy, pokazywali, co im się nie podoba, zawsze byli nieprzekupni i mający swoje twarde zasady. To wszystko rządzącym było mocno nie na rękę, ponieważ nie dało się nami sterować. Ktoś więc kiedyś doszedł do wniosku, że trzeba coś z tym zrobić i rozpoczęły się represje. Setki lub nawet tysiące aktywnych kibiców jest skazanych za błahe rzeczy, a władza myśli, że wygrywa rozpoczętą z nami bitwę. Są w błędzie, jeżeli nawet uda im się nas wygonić ze stadionów i tak zawsze będziemy grupą i będziemy działać razem. [[nowa_strona]] Politycy, media… Kto jeszcze jest przeciw Wam? Bolączką jest policja. Jadąc na mecz wyjazdowy jesteśmy niemal pewni, że spotkamy się z prowokacją i zaczepkami. Również bolączką naszą jest niechęć różnych osób i można tutaj przytoczyć burmistrza Złotowa Stanisława Wełniaka, który nie zgodził się na wywieszenie flag z okazji rocznicy Powstania Wielkopolskiego. Akcję robili kibice, a burmistrz doszukiwał się w tym drugiego dna. Niestety, często takie podejście mają osoby z korzeniami komunistycznymi czy lewicowymi. Flagi w Złotowie zawisły dopiero w grudniu zeszłego roku, gdy padł przykaz z Urzędu Marszałkowskiego.
Kim w Waszym rozumieniu jest więc kibol? Kibol to w gwarze poznańskiej kibic poznańskiego Lecha. Medialne znaczenie słowa kibol jest znane tylko dziennikarzom używającym tego sformułowania. Każdy inaczej to interpretuje, a niektórzy nawet są typowymi masochistami tego słowa, jak np. co niektórzy dziennikarze Gazety Wyborczej.
Jak działają kibole Lecha? Każdy działa na swój sposób i inaczej. Jedni chodzą tylko na mecze w Poznaniu, inni jeżdżą na wyjazdy, a jeszcze inni udzielają się w akcjach patriotycznych, charytatywnych itp. Kibol to normalny człowiek, którego odróżnia od reszty to, że jest fanem poznańskiego klubu.
Często się słyszy, że kibole zawłaszczyli stadion. Ciężko się odnieść do takich tekstów i nie za bardzo rozumiem taki tok myślenia. Takie teorie zawsze padają z ust osób, które nigdy w życiu nie były na meczu, a mają dużo do powiedzenia. Każdy, kto był choć raz na jakimkolwiek spotkaniu Lecha wie, że prawda jest zupełnie inna. [[reklama]] Byłem na meczu Lecha nie raz i muszę stwierdzić, że nie zawsze było spokojnie. Były chociażby wulgaryzmy. Poza tym jechałem z kibicami Lecha tramwajem i …spokojnie nie było. Trzeb pamiętać, że na mecz przychodzą często dzieciaki. Stadion to nie teatr, a wulgaryzmy zawsze się pojawiały i będą pojawiać. Wystarczy przejechać się na zachód, chociażby na tak ostatnio popularne Gran Derbi i posłuchać tamtejszych przyśpiewek. Zapewniam, że większość pieśni wznoszonych przez miejscowych to bluzgi i wulgaryzmy na klub przeciwny. Taka jest specyfika trybun na całym świecie. Jeśli chodzi o tramwaje, to zgadzam się, że czasami zdarzają się podskoki, bujanie tramwajem itp. Też mi się to nie podoba, ale nie uważam takiej sytuacji za wielki problem.
Prezes Stowarzyszenia „Wiara Lecha" Krzysztofa M. ps. Litar został skazany na więzienie w zawieszeniu i ukarany trzyletnim zakazem stadionowym. Facet, który oddaje swoje życie dla pasji i poświęca się kibicowaniu, zostaje skazany na tak wysoką karę za rzekome oplucie jakiegoś nietrzeźwego faceta. Z tego, co wiem, było wielu świadków, którzy nie potwierdzili wersji tego faceta i jego rodziny i mało tego, twierdzili, że to właśnie on był zaczepny i się narzucał. Jest to wyrok typowo polityczny, bo wypadało przed Euro skazać jedną z najbardziej znanych postaci medialnych ze świata kibicowskiego. Staruch i Litar zostali typowymi kozłami ofiarnymi.
Staruch [prezes kibiców Legi Warszawa] uderzył piłkarza Jakuba Rzeźniczaka z Legi. Tak nie powinien zachowywać się przywódca kibiców. Rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce. Nie znam dokładnie szczegółów, o co poszło i nie chcę usprawiedliwiać tutaj Starucha, lecz proszę pamiętać, że nerwy czasami ponoszą każdego. Z tego co wiem, krótko po tej akcji obie osoby wyjaśniły sobie nieporozumienie i się pogodziły.
W Wiarze Lecha są też ludzie z kryminalną przeszłością. Czy to duży problem? Nic nie wiem o tym, że są takie osoby. Dla mnie liczy się to, że ludzie w Stowarzyszeniu działają wspólnie, zawsze dla dobrej sprawy.
Jak komunikują się z sobą członkowie Wiary Lecha? Osobiście lub za pomocą forum internetowego.
Czy jest jakaś bariera wiekowa, płci w przystąpieniu do Stowarzyszenia? Trzeba mieć skończone 18 lat, to wszystko.
Zapewne trzeba płacić składki. Tak, obowiązują nas składki, ale nie są to bardzo duże wydatki. „WL” ma swoich sponsorów oraz darczyńców. Finansowo radzimy sobie całkiem dobrze. Przeprowadzamy również zbiórki na meczach.
Mam wrażenie, że to Wasz sposób na życie. Tak, kibicowanie jest często naszym sposobem na życie, a Wiara Lecha daje nam możliwość działania wspólnego i przemyślanego.
Czym różnicie się od innych kiboli w kraju? Często wyróżniamy się tym, że jesteśmy bardzo dobrze zorganizowani i potrafimy pojechać na mecz wyjazdowy w nieosiągalnych dla innych liczbach. Kibice Lecha również słyną z dobrego dopingu, oflagowania i świetnych opraw meczowych. Często podnosimy wysoko poprzeczkę dla innych ekip i bardzo dobrze, bo dzięki temu ruch kibicowski w Polsce rozwija się w dobrym kierunku. Tak dobrze zorganizowanych ekip w kraju nie ma za wiele, można je policzyć na palcach jednej ręki.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze