Reklama

Nie każdy, kto przeprasza, jest winny

29/05/2018 07:00
Sprawa skargi Ryszarda Króla na to, że został wyproszony przez Janusza Siwaka z posiedzenia komisji rewizyjnej zajmowała radę miejską przez dwa lata. W sprawie wypowiadał się wojewoda, powoływano się na różne opinie, powołano specjalną komisję

Ostatecznie skończyło się tym, że gdy zdawało się, iż sprawa trafi do sądu, Janusz Siwak przeprosił Ryszarda Króla i przyznał, że drugi raz by tak nie postąpił. Jednocześnie zrzekł się funkcji przewodniczącego komisji rewizyjnej. Na następnej sesji doszło do kuriozalnego głosowania tej decyzji, tak jakby radni mogli odrzucić postanowienie Janusza Siwaka o dymisji. Ostatecznie w większości zagłosowali za przyjęciem jego rezygnacji, choć nie wybrali jeszcze nowego przewodniczącego.

Postąpił Pan wtedy źle, wypraszając z posiedzenia komisji rewizyjnej radnego Ryszarda Króla?

Zbyt pochopnie to zrobiłem. Ja źle postąpiłem, ale on też mógł inaczej postąpić. Mógł przyjść wcześniej się zapowiedzieć. Przecież ogłaszałem na sesji kontrolę absolutoryjną i on nawet się wtedy pytał, o której godzinie to będzie.

Reklama

Dlaczego ta sprawa musiała się tak długo ciągnąć? Nie mógł Pan wcześniej przeprosić?

Nie ma co wracać do przeszłości. Mam nadzieję, że to już zamknięty rozdział. Przeprosiłem radnego Króla i dotrzymałem wcześniej ustalonych warunków porozumienia,czyli rezygnacji z funkcji przewodniczącego i członkostwa w komisji rewizyjnej. Czy można było wcześniej przeprosić? Nie wiem. Ważne są okoliczności i odpowiednia atmosfera, a tych najwyraźniej wcześniej brakowało. Widocznie obie strony musiały do tego dojrzeć.

I jeszcze w tym roku, zeznając przed tą komisją, nie widział Pan nic złego w swoim postępowaniu i zarzekał się, że postąpił zgodnie z prawem.


Pozostało jeszcze 81% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

[[pay]]

Może nie tak, że twierdziłem, że wszystko było zgodnie z prawem. Ja tylko powiedziałem, że jestem w posiadaniu nagrania, gdzie członek komisji rewizyjnej powiedział na początku, że mógł postąpić [Ryszard Król – red.] tak jak na początku mówiłem. Tylko to sugerowałem, że nie tylko moja wina w tym jest.

Reklama

Co więc skłoniło Pana, żeby w końcu, po dwóch latach, jednak przeprosić? Ktoś wyszedł z taką inicjatywą pojednania czy przestraszył się Pan bezpośredniej groźby oddania sprawy do sądu?

Już jak ta komisja się zebrała to sugerowałem pani Beacie [urzędnik obsługująca radę miejską – red.], która miała być protokolantką na tej komisji, żeby powiedziała, że jestem skłonny przeprosić. Już miałem dosyć tego, bo to się ciągnęło 2,5 roku. Jak już byłem zaproszony na tę doraźną komisję to powiedziałem to co powiedziałem, ale potem zauważyłem, że ta komisja, według pana Nagórskiego, działała tendencyjnie, więc postanowiłem to przerwać. Nie miało to sensu, bo wszyscy wokół byli już obwiniani.

Najpierw więc Pan przeprosił, ale na ostatniej sesji powiedział Pan ważne zdanie: Nie zawsze ten, kto przeprasza, jest winny. Co się kryje za tymi słowami?

Trzeba by o to zapytać radnego Ryszarda Króla. Po zakończeniu sesji podszedł do mnie i podając rękę podziękował za to zdanie. Sądzę więc, że zrozumiał co autor miał na myśli.

Reklama

Miał Pan na myśli burmistrza? Mówiono o tym, że wyprosił Pan radnego Króla po sugestii Piotra Wojtiuka?

Nie. Taką sentencję po prostu gdzieś wyczytałem i uznałem, że pasuje do sytuacji.

Innym drugim dnem tej sprawy była kwestia zemsty na Panu za zdradę kolegów, z którymi startował Pan z komitetu Michała Ludwisiaka, a których na początku kadencji opuścił, przechodząc na stronę zwolenników burmistrza.

Nie doszukiwałbym się tutaj drugiego dna. Sprawa opuszczenia komitetu Michała Ludwisiaka i skarga Ryszarda Króla to według mnie dwie różne sprawy i nie należy ich łączyć. Wtedy już na pierwszym posiedzeniu po wyborach nie podobały mi się zachowania radnych z tego komitetu. Co jakiś czas musieliśmy robić przerwę i się naradzać razem ze stronnikami, którzy byli na sesji w charakterze gości, telefony jakieś – to był obłęd i w ogóle mi się to nie podobało. Po zakończeniu tej sesji, jak wróciłem do domu, to całą noc nie spałem i biłem się z myślami. Dużo myślałem i postanowiłem jednak odejść z tego towarzystwa. To już sprawa zamknięta.

Reklama

Wtedy mówił Pan też, że ma dosyć przegrywania. Najpierw wybory, potem walka o komisje. Co w takim razie udało się tym ruchem wygrać?

Znowu przytoczę sentencję, którą wcześniej sobie zapisałem: czasem trzeba podjąć niepopularną decyzję, żeby osiągnąć dobry cel. I ja tak właśnie postąpiłem. Nie byłem potem wcale od razu przeciwko nim. Jeżeli proponowali rozsądne uchwały, to byłem za. Z kolei ja szedłem ze swoimi celami jako radny i parę ważnych spraw udało mi się załatwić. Udało się poprawić stan ul. Granicznej, ustanowić przystanki autobusowe na Gdańskiej, na naszym osiedlu powstały mini orlik i siłownia pod chmurką finansowane przez gminę i spółdzielnię mieszkaniową. Niestety póki co nie udało się wywalczyć zlikwidowanego w poprzedniej kadencji przejścia dla pieszych na drodze krajowej na wysokości Lewiatana, ale może przy okazji przebudowy uda się powrócić do tej sprawy. Wciąż na przebudowę czekają też ul. Kwiatowa oraz część Uroczej. Tego co zrobiłem nie zrobiłbym, gdybym został w tamtym komitecie. Nie mam wyrzutów sumienia, że opuściłem tamto stronnictwo. Już teraz na pewno nie.

A nie sądzi Pan, że zasada, iż na czele komisji rewizyjnej jako tej o uprawnieniach kontrolnych powinien stać ktoś z opozycji ma sens?

Skład komisji określa statut gminy i miasta a przede wszystkim decyduje o tym rada miejska. Z tymi uprawnieniami kontrolnymi to też trochę jest na wyrost. Najważniejszym kontrolerem budżetu i burmistrza jest rada w całości. Wszystkie przesunięcia w budżecie uchwala rada. Poza tym trzeba być naprawdę ekonomistą, żeby wychwycić jakieś niuanse w 40-milionowym budżecie. Dlatego taki budżet z mocy ustawy jest kontrolowany przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Także bezpieczeństwo jest zapewnione.

Reklama

Jakie plany ma Pan na nadchodzące wybory?

Jest jeszcze trochę czasu, ale mogę powiedzieć, że zamierzam znowu ubiegać się o mandat radnego. Będę kandydować z komitetu obecnego burmistrza.

Wcześniej z krótkimi przerwami był Pan przez wiele lat radnym. Jak przez pryzmat tego doświadczenia ocenia Pan tę radę?

Tą kadencję oceniam dobrze. Wskaźnik bezrobocia jest dobry, inwestorzy interesują się Jastrowiem i gminą. Uważam, że stronnictwo burmistrza jest realne i pomysłowe.

Rozmawiał Tomasz Guhs[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kolunio - niezalogowany 2018-05-30 20:44:01

    Chwalisz się czy żalisz ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Sąsiadka z WP - niezalogowany 2018-05-30 11:55:44

    Panie Januszu głowa do góry i do przodu. Nie przejmować się faryzeuszami. Karma do nich powróci !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    z Sypniewa - niezalogowany 2018-05-30 10:34:32

    ........IP

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama