O niespodziewanej nominacji, czekających wyzwaniach, mówieniu per "Pani Burmistrz", ulubionych książkach i rodzinnych spacerach po górach opowiada Aleksandra Sawicka, nowa zastępczyni Stefana Kiteli
Kiedy trafiła Pani do urzędu w Krajence? To było właściwie zaraz po ukończeniu studiów ze stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w 2005 roku. Najpierw trafiłam do urzędu na pięciomiesięczny staż, jakoś w okresie wakacyjnym. Natomiast od 2006 roku zaproponowano mi już pracę na pełnym etacie młodszego referenta do spraw gospodarki komunalnej. W sumie będzie to już więc prawie dziewięć lat stażu pracy, podczas którego starałam się wzbogacić wykształcenie, kończąc dodatkowe fakultety podyplomowe jak „Zarządzanie Projektami”, „Zamówienia publiczne i partnerstwo publiczno–prywatne” oraz odbywając liczne szkolenia i kursy.
[[reklama]]
W ostatnim czasie Pani domeną była jednak nie tyle gospodarka komunalna, co staranie się o pozyskiwanie dla gminy środków unijnych. Moje stanowisko i sam referat, w którym pracuję w urzędzie, zmieniały się z biegiem lat i zostały doposażone w nowe kompetencje. Gospodarka komunalna i środki unijne ściśle się ze sobą wiążą jeśli myślimy o modernizacjach, o rozwoju. Opierając się tylko na gminnym budżecie na wiele inwestycji nie byłoby nas stać lub musielibyśmy na nie czekać latami. Dlatego wyspecjalizowałam się w zakresie dofinansowań, zapoznając się m.in. ze specyfiką pisania wniosków, programami, w których możemy się ubiegać o pieniądze.
To tylko fragment artykułu Sz. Chwaliszewskiego z AL 14/2014, s. 30
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze