Reklama

Nie ma kanalizacji, jest smród

30/05/2015 00:00
Sposobów na oszczędności jest masa. Jedni w czasie deszczu wykładają na ulicę węże, którymi płyną ścieki, inni pompują je do ''deszczówki'', jeszcze inni mają przepuszczalne szamba. Nie wszyscy akceptują ten stan rzeczy. Do rady miejskiej wpłynęła skarga

-Gospodarka ściekowa w Sypniewie nie jest taka, jaka powinna być – w kwestii „lewego” odprowadzania już podczas lutowego zebrania wiejskiego wypowiadał się burmistrz Piotr Wojtiuk. Temat ten, pytając o to, kiedy we wsi powstanie kanalizacja sanitarna, wywołali jej mieszkańcy, którym przeszkadzają dotychczas stosowane w Sypniewie metody odprowadzania ścieków, sprowadzające się głównie do unikania wywózki, a co za tym idzie – do unikania opłat. - W przyszłym roku chcemy rozpocząć wykonywanie pomiarów geodezyjnych i przygotować się do wykonania projektu – zapewniał wówczas Piotr Wojtiuk. Jednocześnie zaznaczał, że realizacja tego zadania nie będzie łatwa m.in. ze względu na koszty szacowane na poziomie około 8 milionów złotych. To po pierwsze. Po drugie – samo przygotowanie projektu kanalizacji sanitarnej dla Sypniewa, jak prognozował prezes Zakładu Energetyki Cieplnej i Usług Komunalnych Grzegorz Białas, kosztować będzie pewnie kilkaset tysięcy złotych. Na dziś są to kwoty zaporowe, zwłaszcza, że w tym roku skanalizowane zostanie Samborsko.

[[reklama]]

W lutym na rozmowach się skończyło, temat jednak nie ucichł – do przewodniczącego rady miejskiej Piotra Kurzyny wpłynęła petycja, w której mieszkańcy Sypniewa, a konkretniej ulicy Mickiewicza, poprosili o zajęcie się sprawą odprowadzania ścieków do starej kanalizacji deszczowej, które płyną później rowem melioracyjnym. „Są dni, że fetor jest nie do wytrzymania. Nie ma możliwości otwarcia w domu okna” – napisali. „W pobliżu mieszkają również dzieci, które latem nawet nie mogą pobawić się na zewnątrz, bo zapach wydobywający się z rowu jest bardzo nieprzyjemny.” Mieszkańcy zaproponowali również rozwiązanie problemu, ostatecznie zdecydowano jednak, że jest ono nie do przyjęcia. „Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem według nas byłoby położenie rury na odcinku od państwa K. do rzeki i przysypanie jej ziemią” – uznali sypniewianie. - Mamy przykryć problem? Co to za rozwiązanie? – Piotr Kurzyna z marszu wykluczył tę propozycję. Burmistrz Piotr Wojtiuk wraz z pozostałymi radnymi uznali, że nie mogą się zgodzić na zamaskowanie opisywanego problemu.

Pole manewru – ograniczone

Cóż mogą więc uczynić w tej sprawie radni? Jak się okazuje – niewiele. Uznali, że przymuszać ludzi do budowy nowych szamb w kontekście planowanej budowy kanalizacji nie ma sensu. Jedyne co można zrobić, to kontrolować, pouczać, a ostatecznie karać. Podczas rozmów prowadzonych w trakcie wspólnego posiedzenia gminnych komisji stałych uznano, że w sprawę trzeba zaangażować straż miejską, która miałaby pojechać w teren i sprawdzać, czy właściciele poszczególnych posesji są w stanie przedstawić „kwity” na wywóz szamba. By dać im jednak szansę na uregulowanie zaległości postanowiono, że najpierw wysłane będą pisemne powiadomienia o mających nastąpić kontrolach. Te mają się zacząć z początkiem czerwca. Wizyta strażników miejskich – jak mówi komendant jastrowskiej SM Karolina Wiśniewska – o ile właściciele konkretnej posesji nie będą potrafili udokumentować wywozu nieczystości, może się zakończyć pouczeniem połączonym z nakazem natychmiastowego wywozu ścieków bądź wystawieniem mandatu o wartości 100 zł. W razie jego nieprzyjęcia wniosek o ukaranie strażnicy mogą skierować do sądu.

Jak kto może

Jak podczas wspomnianego posiedzenia komisji mówił jeden z radnych w Sypniewie (i nie tylko w tej wsi, bo problem dotyczy całej gminy) od lat funkcjonuje szereg „alternatywnych” metod bezkosztowego pozbywania się ścieków. Jedni w czasie deszczu wykładają na ulicę węże którymi płyną ścieki, inni pompują je do „deszczówki” lub do ogródków, jeszcze inni mają przepuszczalne szamba. Mało tego – zdarza się, że potworzono je w starych studniach, przez co ścieki przedostają się do wód głębinowych.

Analiza trwa

W efekcie wspomnianego pisma mieszkańców Sypniewa wezwano właścicieli zakładów asenizacyjnych, świadczących usługi na terenie gminy Jastrowie, do dostarczenia do urzędu wykazu nazwisk osób wywożących zawartość swoich szamb. W tej chwili dokumenty te są przedmiotem analizy. Piotr Kozłowski, pracownik jastrowskiego magistratu, przygotowuje aktualnie projekt uchwały dotyczącej Regulaminu Utrzymania Czystości i Porządku w Gminie. Nim dokument stanie jednak na sesji, urzędnik chciałby omówić jego zapisy z burmistrzem oraz radnymi. Projekt musi być również zaopiniowany przez powiatowy „Sanepid”. Regulamin doprecyzuje m.in. minimalną częstotliwość, z jaką właściciele zbiorników bezodpływowych będą musieli je opróżniać oraz uprawnienia osób upoważnionych do kontroli wymogów zawartych w regulaminie.

Patrycja Kajewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości