List z sądu nie trafił do pana Zbigniewa, bo w Złotowie nie ma ulicy Jana Kocika. -Ja tu mieszkam od trzech lat - denerwuje się mężczyzna, a InPost się tłumaczy
Pan Zbigniew czekał na przesyłkę z sądu. Wiedział, kiedy mniej więcej powinien ją dostać i zaczął się niepokoić, gdy ten czas minął.
W końcu dowiedział się, że musi odebrać list w kiosku przy Alei Piasta. - Zgłosiłem się tam, ale pracująca tam kobieta powiedziała, że nic dla mnie nie ma, nie wie o tym. Na drugi dzień znowu tego szukaliśmy - złotowianin dziwi się, jak funkcjonuje firma InPost, która od początku tego roku dostarcza przesyłki sądowe.
[[reklama]]
- Pismo wyszło 5 marca, doszło do mnie 14 marca, a wiem, że w międzyczasie było w Złotowie - mężczyzna pokazuje koperty oznaczone pieczątką InPostu i symbolem B1. Oznacza on błędne dane adresowe.
- To jest taka nerwowość, bo jak się nie stawię w sądzie, to mogę mieć problemy - dodaje nasz rozmówca. W końcu list adresowany do pana Zbigniewa trafił do Szczecinka . - Przesyłki zawierające błędne dane adresowe są zwracane do odpowiedniego sądu. To sąd, jako nadawca korespondencji, odpowiada bowiem za podanie poprawnych danych adresowych - wyjaśnia rzecznik prasowy Polskiej Grupy Pocztowej Wojciech Kądziołka.
Niech myślą
- tak o doręczycielach przesyłek z sądu mówi pan Zbigniew. Emeryt nie może zrozumieć, jak przedstawiciele PGP mogli napisać na liście, że w Złotowie nie ma ulicy Jana Kocika.
- Jest plan miasta, choćby w internecie. Na zdjęciach Google nawet mnie widać stojącego przed domem. Nie wiem, ile ci doręczyciele zarabiają, ale jak się podjęli tej pracy, to niech myślą. Możesz być w życiu śmieciarzem, ale dobrym - twierdzi złotowianin.
Na dowód, że można właściwie dostarczyć przesyłkę, choćby nieczytelnie zaadresowaną, mężczyzna pokazuje list od swojego wnuka. Doszedł on bez problemu, ale dostarczyła go Poczta Polska.
[[reklama]]
Dlaczego więc InPost nie znalazł ulicy Jana Kocika? Może zawinił system GPS (Global Positioning System – jeden z systemów nawigacji satelitarnej). Doręczyciele korzystają z danych w formie elektronicznej.
Wkrótce mają być bardziej precyzyjni. - Operator będzie mógł niebawem generować alerty o ewentualnych nieodwiedzonych adresach. Docelowo system będzie mógł układać doręczycielowi plan chodu (np. drukować przesyłki w kolejności doręczania) – mówi W. Kądziołka.
Być może dzięki temu takie sytuacje, jak ta dotycząca pana Zbigniewa, nie będą się już zdarzały.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze