Brakuje rąk do pracy, alarmują właściciele zakładów, szefowie urzędów! Bez podwyżek będzie coraz gorzej.
W Powiatowym Urzędzie Pracy figuruje nieco ponad 2 tysiące bezrobotnych. To rekord.
– Od dłuższego czasu obserwujemy taką spadkową tendencję – mówi Agnieszka Zasacka z PUP, która zajmuje się aktywizacją osób bezrobotnych. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, bezrobocie w kraju kształtuje się na poziomie 6,1%, a w województwie wielkopolskim wynosi 3,3%. W powiecie złotowskim wynosi 7%.
Jest coraz mniej bezrobotnych i coraz więcej wolnych miejsc pracy. Zdaniem Agnieszki Zasackiej trudno określić, ilu bezrobotnych rzeczywiście chce pracować.
– Część na pewno jest zarejestrowanych wyłącznie dla świadczeń z ubezpieczenia. Można przypuszczać, że zamiaru pracy u tych osób nie ma – sądzi.
– Mamy osoby z wykształceniem wyższym, które od lat nie pracują.
– Niestety, postęp w dziedzinie, w której zdobyli wiedzę i tytuł magistra był tak duży przez minione lata, że w zasadzie musieliby zaczynać edukację od nowa.
Pracodawcy coraz częściej przystają na pracowników z jakimkolwiek wykształceniem: gimnazjalnym, a nawet podstawowym.
– Argumentem wpisywanym w podaniach jest chęć do pracy.
– Wpadamy w absurd – potwierdza urzędniczka.
– Pracodawcy są obecnie w trudniejszej sytuacji niż przed laty. Osób, które mają określone kompetencje, jest coraz mniej – mówi wprost dyrektor złotowskiego PUP, Łucja Greczyło.
– Jeżeli chodzi o zakłady mechaniki pojazdowej, naprawdę ciężko jest dostać osobę wykwalifikowaną z doświadczeniem, chociażby pięcioletnim – mówi Bronisław Kubiński, który od lat prowadzi w Złotowie zakład w tej branży. Działa w niej także Andrzej Misiak.
– Jest kryzys i niestety idzie ku gorszemu – określa sytuację.
– Na rynku pracy nie brakuje ludzi do prostych czynności, prostej pracy, ale tam, gdzie chodzi o kwalifikacje, sytuacja jest kiepska – mówi o kilkuletniej już tendencji. W zasadzie nie ma dzisiaj branży, której nie dotknąłby deficyt pracowników.
– Im większy zakład, tym większe są trudności w zakresie pozyskania kadry. Małe zakłady jakoś sobie jeszcze radzą, chociaż też już nie do końca. Trudno jest zwłaszcza wśród rzemieślników, gdzie poszukujemy wyłącznie wykwalifikowanych osób. W dużym zakładzie można jeszcze przyuczyć, w małym trzeba konkretnie pracować. Potrzeba nam fachowców, których po prostu nie ma – mówi Karol Pufal, Starszy Cechu Rzemiosł Różnych.
Niby lepiej jest w budownictwie, ale to też tylko pół prawdy, ponieważ pracownicy są, ale ci, którzy w branży funkcjonują od lat. Natomiast świeżej krwi nie ma.
– Pracy jest ogrom, ale ci, którzy mogliby pracować, są już pozatrudniani. Nowych osób nie widać – mówi Tomasz Duda z firmy SEBTOM. Jego pracownicy mają od 20 do 60 lat, trzon stanowi kadra w przedziale 30–40 lat. Nawet jednak niektórych spośród już zatrudnionych nie można być pewnym.
– Pewny mogę być 55–60% załogi. Z resztą nigdy nic nie wiadomo. Albo coś im się nie podoba, albo jest problem z alkoholem itp.
– budowlaniec przyznaje, że rotacja na rynku pracowników w tej branży jest bardzo duża.
– Tak naprawdę w budownictwie też jest w tej chwili bardzo licho. Nikt nie przychodzi i nie pyta o pracę – Stanisław Bartoszewicz chętnie zatrudniłby dwóch murarzy, i to młodszych, bo większość jego załogi to starsi pracownicy.
– Ta średnia to 50 plus, a młodych nie widać – przyznaje właściciel firmy budowlanej. Jego zdaniem dołek pogłębił się zwłaszcza na przestrzeni ostatnich trzech lat.
Mirosław Błoński, właściciel zakrzewskiej firmy, która na rynku działa od dwudziestu pięciu lat, potwierdza tendencje, choć nieco uspokaja, że jeszcze można sobie poradzić. Wśród około dwudziestoosobowej kadry jego firmy jest kilku uczniów.
– Staramy się ich szkolić, a później zatrzymać – choć potwierdza, że z rekrutacją jest coraz trudniej.
– Chłopaka, który ma się zajmować tynkami i ma to dobrze robić, trzeba przyuczać minimum rok – określa. Firma wspomaga się sprawdzonymi podwykonawcami, którymi są m.in. także ci, którzy tutaj zdobywali pierwsze szlify.
– Natomiast rozszerzać firmy nie ma sensu, bo ta nisza na pewno przyjdzie. I to niebawem. Wtedy odnaleźć się na rynku będzie jeszcze trudniej – przekonuje.
Wspomniani uczniowie – jak rzeczywiście z nimi jest? – Sytuacja z ostatnich lat generalnie jest bardzo słaba. Jest mniej chętnych chcących się czegoś nauczyć. Poziom tych chłopaków też jest coraz słabszy. Chociaż w ostatnim roku coś jakby drgnęło. Odrobina więcej przynajmniej przychodzi i się pyta – Bronisław Kubiński twierdzi, że z ostateczną oceną trzeba jednak poczekać do końca maja i tego, co wydarzy się na giełdzie zatrudnienia, którą zorganizuje Cech Rzemiosł Różnych.
– Nie bardzo chcą się uczyć – mówi o tych, którzy obecnie mają wchodzić na rynek pracy, Andrzej Misiak. Jak przyznaje, poziom, podejście, zaangażowanie młodzieży to jedno. Drugie to jakość kształcenia.
– Nie ma zawodowych przedmiotów – podkreśla, że kiedyś uczył się ich przez trzy lata szkoły zawodowej, dzisiaj młodzież zalicza kilkutygodniowe kursy.
– Czego są w stanie tam się nauczyć? System jest chory – zauważa, że z jednej strony nie wymaga tego, co powinien, z drugiej zaś młodzi się nie garną.
– Miałem w tamtym roku ucznia. Nie bardzo to wyszło – Stanisław Bartoszewicz wskazuje na brak podstawowych umiejętności.
– Jeśli już ktoś się trafi, są to samouki, chłopaków z wiedzą w zakresie budownictwa nie ma – uważa.
– Oczywiście, że nie wszystkich należy wrzucać do jednego worka, ale generalnie to jest jednak inna mentalność, inne zaangażowanie. Kiedyś było więcej tych, którzy chcieli się uczyć i wiedzieli, po co zdobywają fach. Liczby też to potwierdzają. Od trzech–czterech lat odsetek osób niezdających egzamin czeladniczy jest większy. Wcześniej jak było ich 5% to było dużo, dzisiaj normą jest, że 15% nie zdaje za pierwszym podejściem – mówi Karol Pufal.
To, co dzieje się z uczniami, przedkłada się później na sytuację z kandydatami do pracy – nie ma ich. Także za sprawą pensji, które nie spełniają ich oczekiwań.
– Prawda zawsze leży pośrodku. Zależy, jak elastyczny jest pracodawca. To nie tylko powinna być najmniejsza płaca. Wtedy taka osoba tylko przychodzi do pracy. Dostaje pieniądze za podpisanie listy. My naprawdę opłacamy ludzi godnie. Moi uczniowie mają pozakładane firmy i ze mną współpracują – mówi Mirosław Błoński.
– Błędy są po obu stronach. Czasami pracodawcy mogliby dać więcej od siebie, bardziej zachęcić. Nie traktować tych osób tylko jak siłę roboczą – uważa Agnieszka Zasacka z PUP.
– Nie mamy większych problemów z pracownikami dzięki temu, że umiejętnie balansujemy między ich oczekiwaniami a możliwościami pracodawcy. Ale na pewno nie jest to łatwe – dodaje z kolei Jacek Fertikowski, prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych.
– Jasne, że za 2 tys. zł ktoś z fachem w ręku do pracy nie przyjdzie. Trzeba jednak pamiętać, jakie są i jak wzrastają obciążenia w działalności gospodarczej: fiskalne, ZUS–owskie. Z drugiej strony są też granice podnoszenia kosztów usług. Klient też ma swoją „wytrzymałość” – podkreśla Andrzej Misiak.
– Jeżeli pracownicy mają więcej zarobić, więcej musi zapłacić klient. Dzisiaj zyskowność właściciela i tak jest dużo niższa niż kiedyś. Obecnie, gdy jest kilkuprocentowy zysk, wszyscy się cieszą – zauważa Karol Pufal.
Prezes MZUK–u dostrzega, że coraz gorzej wygląda sytuacja na rynku pracy.
– Nawet jeśli radzimy sobie w tym względzie, to obiektywnie trzeba przyznać, że rzeczywiście jest coraz trudniej. Sytuacja związana z możliwościami zatrudnienia pogarsza się, szczególnie osób z kwalifikacjami – jego zdaniem jedną ze składowych problemu jest program 500+.
– Nie jestem zwolennikiem dawania. Jestem zwolennikiem ulg – mówi, że 500+ tak, ale warunkiem musi być praca.
– Nie może być sytuacji, że ktoś rezygnuje z pracy, bo nie opłaca mu się pracować. Takie pieniądze powinny być warunkowane zatrudnieniem. To istotnie zmieniłoby te relacje – uważa.
– W momencie, gdy za chwilę 500+ ma być jeszcze rozszerzone na pierwsze dziecko, bez kryterium dochodowego, ten proces może się pogłębić – dodaje Jacek Fertikowski.
– Jest spadek bezrobocia. Obserwujemy to, że na rynku złotowskim nie ma chętnych do pracy. To jest złożony problem. W niektórych środowiskach osoby mówią wprost, że nie opłaca im się iść do pracy, bo mogą stracić – mówił podczas niedawnej sesji Rady Miejskiej Złotowa kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Piotr Brewka.
Problem braku rąk do pracy coraz bardziej dotyka administracji, w tym samorządów. Aby znaleźć pracownika, obniża się wymagania – tak było np. w niedawnym konkursie zorganizowanym w Urzędzie Miejskim w Złotowie, gdzie obniżono konkursowe kryteria – z inspektora na podinspektora. Gmina Zakrzewo od pewnego czasu boryka się z problemem znalezienia osoby, która zajmowałaby się pozyskiwaniem pieniędzy pozabudżetowych, funduszem sołeckim i współpracą z organizacjami pozarządowymi. W pierwszym naborze były dwie oferty, ale żadna nie spełniała wymagań formalnych. W kolejnym konkursie nikt się nie zgłosił.
– Z chęcią zatrudnilibyśmy do urzędu jeszcze jedną osobę, ale jestem przekonany, że takiej z kwalifikacjami nie znajdziemy. Dlatego chcemy kogokolwiek z chęciami do pracy, kogo będzie można przygotować, przyuczyć do tych obowiązków. Mam spore doświadczenie z pracy w urzędzie pracy i wiem, że jeśli chodzi o dobrych pracowników, problem jest w każdej branży – mówi wójt Marek Buława. Problemy z pozyskaniem pracownika do spraw związanych z pozyskiwaniem unijnych pieniędzy potwierdza także wójt gminy Tarnówka Jacek Mościcki.
Burmistrz Okonka Andrzej Jasiłek twierdzi, że z konkursami w miejscowym urzędzie aż takiego problemu nie ma, natomiast znacznie większy problem jest, gdy potrzeba osób do prac społeczno–użytecznych.
– Nie ma chętnych. Musimy brać ich prawie że z łapanki – przyznaje. Samorządowcy potwierdzają, że im bardziej profilowany kierunek poszukiwanego pracownika, tym mniej zainteresowanych.
– Zgłaszają się, ale nie jest to tylu kandydatów jak w poprzednich latach – burmistrz Jastrowia Piotr Wojtiuk przyznaje, że kiedyś było to 8–10 osób, teraz 2–3.
– Im bardziej szeregowe stanowisko, tym łatwiej, im wyższe wymagania kompetencji, tym trudniej o pracownika – mówi Wojtiuk.
– Rzeczywiście wiele zależy od skonfigurowania zakresu wymagań – wójt gminy Złotów Piotr Lach przypomina, że na jeden z niedawnych konkursów na stanowisko w zarządzanym przez niego urzędzie wpłynęły trzy oferty, ale żadna nie spełniała wymagań.
– Pilnie potrzebowaliśmy pracownika, więc zrobiliśmy nabór z niższymi wymaganiami, na pomoc administracyjną. Zgłosiło się dwanaście osób. Jakaś chęć pracy w biurze zatem jest, natomiast gdy idzie o kwalifikacje, jest dużo gorzej – porównuje wójt.
Piotr Lach przyznaje, że chodzi nie tylko o samą administrację, ale właśnie o ludzi z konkretnym zawodem, którzy przydaliby się np. w gminnej spółce wodnej.
– Tam dopiero jest problem z pozyskaniem fachowców. Nasza spółka po raz kolejny prowadzi nabory na elektryka czy hydraulika. Bezskutecznie – przyznaje, że niewątpliwie wpływ na to ma także kwestia zarobków.
– Tutaj na pewno przewagę ma rynek przedsiębiorców. W pewnym sensie nie jesteśmy w stanie dać oczekiwanych przez fachowców wynagrodzeń, to natychmiast wpłynęłoby na wysokość taryf za wodę i ścieki. Z kolei za pieniądze, które oferujemy, o dobrego pracownika trudno – jak mówi wójt, koło się zamyka. A kwalifikacje są wymagane, bo pracownicy takich spółek jak gminna, zajmująca się wodociągami i kanalizacją, muszą wykonywać coraz bardziej skomplikowane rzeczy, aparatura też jest coraz nowocześniejsza. Fachowiec kosztuje. Efekt jest taki, że z publicznych jednostek i instytucji kadra coraz częściej ucieka w prywatny sektor – jeśli ma oczywiście kwalifikacje i możliwość zarobienia większych pieniędzy, a z reguły są one lepsze niż w budżetówce.
– Bez wątpienia finansowe kwestie mają tutaj duże znaczenie – przyczyny spadającego zainteresowania budżetowymi jednostkami upatruje burmistrz Jastrowia.
– Dlatego co roku robimy małą korektę zarobków. W najbliższym czasie również nastąpi – zapowiada podwyżki w granicach 4–5%.
Zatrzymać urzędników
– Cały czas staramy się patrzeć na wynagrodzenia, żeby ci specjaliści, których udało się już wychować i których warto zatrzymać, na miarę naszych możliwości byli finansowo docenieni i gdzieś nie uciekli – mówi wójt Lach.
– Niebawem będziemy musieli podnieść zarobki urzędników – deklaruje również Jacek Mościcki. Przyznaje, że ostatnie wzrosty płac w UG w Tarnówce były dość dawno.
– W tym roku chcemy zrobić małą regulację – zapowiada.
– Już w tym roku były przyznane podwyżki pracownikom i myślę, że w przyszłym również jakieś będą – mówi także wójt Marek Buława.
Rada Powiatu Złotowskiego również zdecydowała na niedawnej sesji o przeznaczeniu pieniędzy na regulację płac dla „szeregowej” kadry starostwa. Starosta Ryszard Goławski zapowiada też odejście od obecnego systemu nagradzania, a przeznaczaniu pieniędzy na pensje.
– Będę chciał zaproponować, w zamian za fundusz nagród, właśnie podwyżkę wynagrodzeń – uważa, że obecny system nagradzania musi się zmienić z systemowego na uznaniowy. Nagrody mają dostawać tylko ci, którzy rzeczywiście wykażą się w pracy ponadprzeciętnym zaangażowaniem.
– Już w drugiej połowie 2018 roku nie było nagród – przypomina, że w ostatnich latach były przyznawane dwa razy w roku: w listopadzie, przy okazji święta niepodległości i w maju, z okazji dnia samorządowca.
– Ale za to w 2018 roku przeznaczyliśmy około 700 tys. zł na regulacje i podwyżki płac – sumuje starosta.
– Praca zarządu będzie ukierunkowana na podwyższanie zarobków – Ryszard Goławski twierdzi, iż ma świadomość, że bez podwyżek w kolejnych latach może nie zatrzymać ważnych dla starostwa pracowników. Zatrudnianie obcokrajowców do tej pory było domeną sektora prywatnego. Tacy pracownicy w budżetówce? – Nie jest wykluczone, że na stanowiska pracowników fizycznych będziemy rozważali ich zatrudnienie – zapowiada wójt Piotr Lach.

Tomasz Duda twierdzi, że w jego branży wcale nie jest tak różowo. Budowlany bum wprawdzie trwa, ale rotacja pracowników jest ogromna. A nowych również nie widać
38 zł za godzinę
Wójtowie i burmistrzowie również potwierdzają, że regularnie słyszą o problemach z brakiem kadry od działających w ich gminach przedsiębiorców. Na rynku pracy jest bryndza, bo dla wielu wciąż bardziej atrakcyjnymi kierunkami są zachodnie.
– Nasi absolwenci trochę popracują i wciąż jednak wybierają jeszcze Zachód. Przynajmniej na okres kilku lat. I wcale się nie dziwię, bo wynagrodzeniami długo jeszcze nie dorównamy tamtym krajom – mówi Karol Pufal.
Niektórzy wracają.
– Tak, ale większość na chwilę. Przekonują się, że za te pieniądze nie są w stanie wyżyć i ponownie jadą za granicę – Starszy Cechu uważa, że na stałe wracają osoby po czterdziestce – młodsi, dopóki mogą, pracują za granicą.
– I w dużych miastach. Choćby w Gdańsku oferowano ostatnio pracę dla murarzy za 38 zł na godzinę. U nas jest to nie do pomyślenia – porównuje do stawek, jakie na Wybrzeżu oferują inwestorzy, najczęściej zagraniczni.
Jaki będzie tego skutek dla naszego, lokalnego rynku? – Zakłady będą zamykane, a już na pewno te mniejsze. Obecnie na naszym rynku pracy nie mamy np. żadnego ucznia w zawodzie hydraulik – Karol Pufal podkreśla, że grupa takich zawodów z roku na rok się powiększa.
– Za chwilę nikogo nie będzie – snuje ponurą wizję.
Zakładanie przez młodych, wykwalifikowanych własnej działalności? – To nie jest proste. Obecnie prowadzenie działalności składa się z wielu czynników. Dzisiaj wejść i przebić się na rynku, a później na nim przetrwać, jest niezmiernie trudno. Jest sporo takich, którzy zakładają działalność, a po kilku miesiącach ich nie ma. Chcą przetrwać rok, bo mają dofinansowanie na działalność, której po tym okresie nie trzeba zwracać. Nie mówmy tutaj o budowlance, która przeżywa bum i nawet jak coś nie pójdzie, to zamknie działalność i porobi na czarno – ocenia Pufal.
Jak jednak wskazuje Agnieszka Zasacka z Powiatowego Urzędu Pracy, te statystyki nie wyglądają źle. W ostatnich latach średnio w ciągu roku PUP udzielał bezzwrotnych dotacji na uruchomienie działalności około sześćdziesięciu wnioskodawcom.
– Mimo, że możliwości finansowe urzędu były większe. Nie było jednak zainteresowania. Około pięć lat temu, co roku ponad sto bezrobotnych osób zakładało swoją działalność gospodarczą – podkreślają nasze rozmówczynie z PUP. Widać zatem, że trend spadł. Niemniej… – Nieliczne z tych działalności są likwidowane. Jeśli do nas wracają, są to pojedyncze osoby – przekonuje Agnieszka Zasacka.
– W 2018 roku było to 59 działalności, w tym roku ma być podobnie. W ramach nowego projektu mamy zaplanowanych 20 dotacji dla młodych (do 30 roku życia) i 33 dotacje dla osób powyżej trzydziestu lat.
Ile wynoszą średnie zarobki brutto w urzędach gmin, starostwie powiatowym i instytucjach w powiecie złotowskim? Podane średnie dotyczą wyłącznie tej części kadry poszczególnych placówek, w którą nie są wliczane osoby z najwyższymi płacami, jak: burmistrzowie, wójtowie, sekretarze, skarbnicy, naczelnicy, dyrektorzy czy ich zastępcy.
Zaokrąglone średnie wyglądają następująco: Urząd Gminy Złotów – 4,16 tys. zł; UG Lipka – 3,83 tys. zł; UG Zakrzewo – 3,75 tys. zł; UM Złotów – ponad 3,71 tys. zł w przypadku samych urzędników i ponad 3,86 tys. zł uwzględniając pobory kierowników i osób zatrudnionych na samodzielnych stanowiskach; UMiG Okonek – 3,63 tys. zł; UGiM Krajenka – 3,58 tys. zł; UMiG Łobżenica – 3,51 tys. zł (łącznie z kierownikami referatów); UGiM Jastrowie – 3,5 tys. zł; UG Tarnówka – około 3,5 tys. zł; Starostwo Powiatowe w Złotowie – 3,44 tys. zł (nie licząc kadry zarządzającej starostwa) oraz 3,32 tys. zł (średnia urzędnicza, nie uwzględniająca kadry zarządzającej oraz kierowników i stanowisk samodzielnych).
W pozostałych instytucjach, z których otrzymaliśmy dane średnie miesięczne zarobki brutto wyglądają następująco: Urząd Skarbowy w Złotowie – 4,81 tys. zł; Powiatowy Zarząd Dróg w Złotowie – 3,56 tys. zł; Urząd Pocztowy w Złotowie – od 3,17 tys. zł do 3,32 tys. zł (dane za styczeń br); Stacja Sanitarno–Epidemiologiczna w Złotowie – blisko 3,1 tys. zł; Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Złotowie – 3.050 zł; Powiatowy Urząd Pracy – 2,75 tys. zł.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wprowadzić pensum 26 godzin i 40% nauczycieli zasili rynek pracy!
Po co pracować jak Kaczyński da 100+ na kabana i 500+ na krowę i dziecko?
Wystarczy zapisać się do PiS i się dostanie ,,bo się należy''
Wymóg co najmniej 5-letniego doświadczenia to wariactwo. Pracodawcy, nie bójcie się tak ludzi z zawodem, ale bez wprawy. Nabiorą doświadczenia, tylko zaufajcie im. Dobrze, że skończył się rynek pracodawców, a nastał rynek pracowników.
Podziekujcie POmunistom
Dlaczego nie napiszecie nic o największej w Złotowie firmie Romb S.A. w której to dopiero się zarabia niezłe kokosy.A zarząd bardzo dba o nas, no ciut powyżej najniższej krajowej i wypłata zawsze jest na czas.
Zlotowscy prywacierze placili by jak najmniej byle by mogli co 2 miesiące na wakacje jezdzic i auto w leasing za pol banki
Kończy się eldorado pracodawców płaćmy dobrze i wymagajmy a co dotyczy PUP po co ten twór pytam starostę po co ?
Romb--- szkoda pisać o tym dzambie
Mogli by placic wiecej ale po co .. wola sobie w kieszen pchać stad ciagle szukaja do pracy 1650 minimalna na rękę w kraju to za malo za ta kase nie idzie wyzyc.. Dziwne ze dostajac 1500€ na rękę w nl stac czlowieka oplacic mieszkanie telefon zalac auto w weekend sie rozerwać i cos zaoszczędzić. Pralka sie zepsuje nie problem kupić z wypłaty a tu w polsce zarobki wschodnie a ceny takie same jak na zachodzie. Ile litrow paliwa czy kupi Holender na godzinę pracy a ile Polak? Tu w polsce minimalna krajowa nic nie warta i nie znaczy
Złodzieje za darmo by chcieli żeby unich robić na szczęście czasy się zmieniły już taki gnój nie powie ,dziesięciu za brama czeka ‚
Tomasz a gdzie twoi koledzy? Cześć na zachodzie, czesc ma dwie lewe rece a cześć ma własny ,,biznes" bo im korona z głowy spadnie. Dziwisz się ze brakuje rąk do pracy.
Po pierwsze u nas PiS nie daje pracy. Po drugie tyle pisaniny i wytykania a pozostaje pytanie, kto za was ma dać dobre stawki i płace. Jeżeli nie wy pracodawcy to chyba myślicie o kolejnym podniesieniu płacy minimalnej. Przecież taki system zatrudniania nikogo do was na stałe nie przyciągnie. Zatrudniajcie na godziwych stawkach a nikt nie będzie uciekał.
Witam Dodam coś z mojego doświadczenia po skończeniu technikum w latach 2005-2010 ciężko było z pracą tzn była ale chętnych było 10 na jedno miejsce, raj dla pracodawców, pracowałem przeważnie na magazynie (bo w zawodzie ciężko było coś znaleźć zwłaszcza w budżetówce tam nie stety po znajomości pisze bo wiem sam tego doświadczyłem ale ok nawet nie żałuję że mnie 'wygryzli' )było ok mieszkałem z rodzicami brak wydatków brak rodziny utopia było ok tylko to nic przyszłościowego myśl że na Twoje miejsce jest mnóstwo chętnych więc jeden błąd i wypad brak szacunku no bo skoro jest dużo chętnych kto by się zawiązywał z pracownikiem więc jak większość moich znajomych wyjechałem za granicę też na magazyn ;) ale nie za 1200 zł tylko za 7000 zł ale pracując po 7 dni w tygodniu po min 12 godzin wie. wiem coś za coś a w wolnym czasie :) na fuchy 1,5 roku zleciało szybko starczyło mi wróciłem nie było jeszcze tak jak teraz też mało pracy duzo chętnych ale znalazłem pracę zaczynałem za mniej niż przed wyjazdem ale pomału robilo się lepiej pracuje 6 dni w tygodniu jako wielofunkcyjny magazynier za najniższą krajową mam rodzinę dom żona pracuje ciągniemy ten wózek wspólnie, nie żałuję decyzji o powrocie znam większość z tych pracodawców z w/w artykułu mam tylko nadzieję że nigdy nie powiedzieli swoim pracownikom 'mam dziesieciu na Twoje miejsce' bo byli tacy na złotowskim rynku i teraz się to zmieniło i to jest super komfort którego mi brakowało reszta jest do zniesienia. Pozdrawiam i nie chciałem tu nikogo obraził bądź urazić myślę że wielu ludzi po prostu chce mieć jakieś zabezpieczenie pracownik kiedyś naprawdę miał dyskomfort teraz się to polepszyło i strony się odwróciły p.s pracuje od ok 6 lat u tego samego pracodawcy i nie narzekam idzie żyć.
Alarmują a kiedyś jak nie było pracy to nikt nie alarmował pracodawcy wybierali jak bogacz niewolnika i się skończyło sami mówili nie podoba się to zagranicę jedź teraz wróciliśmy otwieramy własne firmy i to Wasze konkurencję i pamiętamy jak było ciężko samemu zacząć i znaleźć się na rynku pracy bo Wam pomógł system i państwowe zakłady w których się troszkę przed prywata dochapaliscie
jeszcze trochę i pan co mówi że balansuje z potrzebami pracowników zmieni zdanie bo płaci po bandzie najniższa krajowa i tak wszyscy robią bo liczą na ukrainców ale po mału brakować będzie ludzi do pracy uciekną do wiekszych miast gdzie płaci się więcej, a ta pani z UP co ona może powiedzieć o pracy w normalnej firmmie niech powie ilu pracowników odeszło z UP przez ich widzimisie
Nie polecam zakladu Kubinski, jedyne co czlowiek sie tam nauczy to sprzatac i myc samochod szefa plus opierniczy cie bo za slabo umyte totalna zenada
Wieczna wyjeba na jastrowie jak jedziesz po lewej i prawej..tam wiecznie potrzeba i 10 za brama czeka
Z młodymi się LEPIEJ dogadają bo wyjebac można bo stary się już nie da!
W Amcorze ciągle potrzebują mówię wam miód i malina
Widze ze sami prezesi. Oczywiscie trafiaja sie wyzyskiwacze ale z drugiej strony tez tak super nie jest. W mojej branzy za bledy pracownika place ja a czesto sa to bledy wynikajace z lenistwa, niewlasciwego podejscia do pracy itd. W czasie gdy pracownik wykonuje prace za ktora ma placone musi wygenerowac zysk dla siebie i firmy aby to mialo sens. A za prace placi klient. Jesli pracownik zadanie wykonuje przez 3h a nie przez 1h to kto ma za to zaplacic? Do tego dochodzi zniszczony material itd. Moja pensja jest podobna do pracownika wiec wyzyskiwaczem nie jestem ale chcialbym pracownika ktory chociaz troche szanuje swoja prace...
Pracować za najniższą krajową na papierze? Slaaabo!!! Dadzą trochę więcej w łapę i masz być zadowolony? Za 2500 wyzywic rodzinę? Tłuste lata chcieliby gdzie wpindalaja i żyją jak świnie kosztem pracownika i płaczą... Ludzie wolą dojechać kawałek dalej aby zarabiać więcej i mieć odprowadzane wszystkie składki i mieć poczucie bezpieczeństwa... Brak słów w kierunku osób udzielajacych wywiadu. Mowia że ciemnogrod w kościele ale w złotowie jeszcze większy
Pracuje za granica już około 15 lat, kiedy pytam o pracę w Złotowie, jest ale za 1600 zł. Tam mam prawie 10000 tys pracując od 7 do 17 i w sobotę do 12. Małżonka została w Polsce pracuje w jednej firmie od 10 lat i zarabia to co musi czyli minimum. Z każdym dniem pracy coraz więcej a wypłata ciągle ta sama, płakać się chcę. Komunikat do pracodawców zamiast kupywac auta za 300tys w kredytach i wczasy 2 tygodniowe w Chorwacji, Grecji czy Turcji dajcie podwyżki pracownikom. Proszę mi uwierzyć że za 4 tyś miesięcznie będzie mieli ludzi. Wynajem mieszkania w Złotowie to 1000 zł za 600 które zostaje nawet na podpaski nie starczy.
A nie dawno plułeś na nauczycieli, że za dwa koła nie chcą pracować. Co za hipokryci.
Zgadzam się z przedmówcami : drogie samochody wczasy za granicą i wpychane kieszenie kasą a pracownika to jakby mogli to za pół darmo tak jak kiedyś. Oby tak dalej trwała obecna sytuacja.
Popracujcie w rombie,,,,, zawsze za mało robisz,,,,, kasa jrszcze mniejsza,,, już mnie tam nie zobaczą,,,,, nawet ukraina ma już dość tego wyzysku.
Tak do amcoru cud i malina 3 zmiany za 2 tys z groszami a najlepsi sa tam ludzie jeden drugiego podier.....ala jak by mal za to placone zal juz nie bede pisac nazwiskami bo to sensu nie ma!Bydło i tyle w tym amckorze sami maja na co zasłużyli jak traktuja ludzi tak masz !Sam tam pracuje wiec wiem jak nie masz wyjeb.... Dostaniesz w głowę i wyjebie.... Komuś w ryj!
Tak do amcoru cud i malina 3 zmiany za 2 tys z groszami a najlepsi sa tam ludzie jeden drugiego podier.....ala jak by mal za to placone zal juz nie bede pisac nazwiskami bo to sensu nie ma!Bydło i tyle w tym amckorze sami maja na co zasłużyli jak traktuja ludzi tak masz !Sam tam pracuje wiec wiem jak nie masz wyjeb.... Dostaniesz w głowę i wyjebie.... Komuś w ryj!
W żadnym "auto-serwisie" nie dostałem jeszcze paragonu :)
A może by tak przestać marudzić, założyć własną firmę, zatrudnić pracowników i płacić im krocie?
Rozdeptać tych szczurów biurowych w Amcorze mam nadzieję że dojdzie tam do strajku.
A może by tak rozwiązać pseudo - firmę i zatrudnić się w prawdziwej? Zaczniecie wtedy traktować pracownika jak człowieka.
Teraz do pracy sa same lesery co by tylko brali kase a umiejętności żadnych nie oferują. Czego więcej oczekiwać od młodych jak tylko po budowie z komórką biega i sprawdza ja co pięć minut lub na papieroska co 20min musi wyjść. Praca często jest wykonywana na odpier... więc co się dziwić pracodawcą że płacić wiecej nie chcą skoro im nikt za partanine więcej nie dopłaci.
Po co utrzymywać urzędy pracy?czy ktoś znalazł prace dobrą pracę dzięki PUP?
Te wszystkie warsztaty auto garaze w Złotowie..paragonu to brak. Jak chcesz fakturę vat to słyszysz do ceny uslugi proszę doliczyć 23% to bedzie faktura. Panie z us ? Co wy na to
Janusze biznesu i tyle... Złotowski rynek pracy to ŻENADA!!! Wszędzie minimalna krajowa i je**ć po 12 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu. Kantują nawet za wypłaty nadgodzin, byle tylko czlowiek jak najmniej dostał. Najlepiej robić za miche ryżu. Banderowcy nie długo wyjadą bo od stycznia, niemcy otwierają swój rynek, wiec jeszcze troche i naprawdę, albo ludziom podniosą pieniądze albo właściciele sami beda robić bo nikt nie przyjdzie robic za taka kasę. Ktos wyzej dobrze pisal, wynajem mieszkania 1 tys, jakiś kredyt, ceny w sklepach i na stacjach kosmiczne a ty dostajesz 1600 zl i jeszcze całój po rekach prywaciarza ze cie zatrudnia.
A ile byś chciał tępaku, co nie skończyłeś pewnie podstawówki? CAŁÓJ się.
Studia to żaden wyznacznik w dzisiejszych czasach. W zlotowie jest tak, ze jak nie masz znajomosci to nawet po studiach mozesz zamiatac magazyn
Wielu jest u nas takich januszy biznesu co zakładają pseudo - firmy bo do pracy u kogoś nie pójdą bo im korona z głowy spadnie. Zawsze wydawało im się że są szlachcicami bo oboje rodziców miało pracę w trudnych czasach. Ale nawet ich koledzy wolą jeździć na zachód i robić za godne pieniądze niż pracować u nich na ich sukces za te grosze które oferują. Oby więcej programów + od PiS a skoro chcecie żeby warunkiem oyrzymywania swiadczenis było mieć prace to moim warunkiem jest mieć godną płacę na którą cham janusz prywaciarz i tak nie przystanie.
Skoro chcesz mieć godną pracę i płacę ta sam załóż firmę i to Ty bądź tym jak piszesz chamem Januszem i daj przykład traktowania pracowników i jak ktoś pisał wyżej plac im godnie czyli krocie
Podobno w Polsce aby godnie żyć powinno sie zarabiać netto 3640 zł. Tak wyliczyło MS nieoficjalnie ! Dane wyliczenia wylądowały na necie z podpisem wiceminister finansów. Potem tłumaczono, ze to prognoza do ktorej dazymy i w 2035 roku powinnismy osiągnąć. Jestem absolutnie ZA , aby trzymać się tych w/w wytycznych. Jezeli ciebie nie stać na pracownika to nie mów, że nie ma rąk do pracy. Po prostu nie stać ciebie na pracownika. Reszta to prasowa propaganda.
Ten artykuł powinien mieć tytuł : ,, Nie stać ich na pracownika " bo to janusze. Ale w skarpetkach w sandałach to podróżują po całym świecie.
Amcor Złotów to dziadostwo, zarządzanie na niskim poziomie brak osoby kompetetnej.
Wystarczy popatrzeć ile kosztuje wynajem czy opłacenie mieszkania. Prad woda gaz oc paliwo za auto jedzenie. Ciuchy ceny w gore. Ceny zachodnie a zarobki wschodnie
Nie rozumiem dlaczego nie chcą pracować na mój sukces (drogi samochód, dom jednorodzinny, wycieczki po całym świecie itp.)? Przecież płace tyle aby ledwo starczyło od pierwszego do pierwszego. Wolą od PiS brać zasiłek niż pracować tylko na posiłek???
Micha ryżu to godziwa zapłata za pracę.
I bardzo dobrze. Wy pracodawcy najlepiej byście pracownikow zatrudniali na 1/8 etatu. Tak jak to miało miejsce w latach 80-90. Ale na szczęście czasy się zmieniły. I teraz pozostaje wam jedno zaproponować pracę elicie społeczeństwa najmniej zarabiające czyli nauczycielom. Napewno skorzystają z waszej oferty.
POstbolszewicy wygonili młodych za granicę i teraz lament /?pamiętam te czasy jak pracodawcy za PO płacili 5 zł za godz .pracy ,a jedyną odpowiedzią na prośbę o podwyżke to odpowiedz; 10 osób czeka na pracę za bramą na twoje miejsce ,.Weżcie teraz i ich zatrudniajcie .Niedługo wszyscy w powiecie powymierają ze starości a my i tak nie wrócimy do tego skansenu gdzie nie ma nawet porządnej drogi .
Pan Stanisław B. to niech tabletki na uspokojenie weźmie to i może pracowników znajdzie.
Pracodawcy to zwykli złodzieje brakuje im fachowców a ja mam uprawnienia na koparki ładowarki spych arki ciężarówki hadeesy spawacza a umowę na minimum złożyłem wypowiedzenie to taki pajac powie że ludziom robić się nie chce
Nie macie fachowców, a jak ludzi przez lata traktowaliscie złodzieje
"Jak komuś nie pasuje to niech założy własna firme i płaci krocie " Te słowa mógł powiedzieć tylko sfrustrowany pseudo-biznesmen widząc spadające wykresy od prawie 3 lat. Oj jak mi go szkoda, oj jak szkoda. Zawału dostanie jeden z drugim za następne 3 lata jak dla każdego arfumentu wykres funcji f(x) przyjmnie wartość zero a może nawet ujemną ;D Wydzie ze szpitala, wpadnie w długi, natępnie sąd, syndyk, dom prywatny i nowa Panamera pójdzie sie, że tak powiem je€ać, całkowity brak hajsu a wspomnienia z Malediwów, Rodos, Majorki nie dają o sobie zapomnieć, a taki PLR-owski prywaciarz wie, że jest to już utopia, bo cham mu płaci najniższą krajową na przeżycie a on przecież do luksusu przyzwyczajony Merc S600, ruletka w Sheratonie, kokaina, luksusowe prostytutki. POTEM depresja, poradnia zdrowia psychicznego, prozak, aż w końcu dwa wina i lina. Taki smutny los czeka każdego wyzyskiwacza z groźnym Byczkiem na masce żółtego coupe ;D A tak poważnie jestem z Warszawy i żygać mi sie chce takimi ludzmi co dorabiają się kosztem innych a myślą że tylko im się należy bo co? No waśnie? Dostał firmę po ojcu, spadek po babce, ciatka wdowa po amerykańcu ładuje pieniądze, czy złoto nabyte w zamian za przechowywanie narodu spod gwiazdy Dawida w czasie II wojny przed kolegami z zachodu? Osób, które same doszły do takich pieniędzy, żeby móc otworzyć sobie MC Donald, Orlen, czy inszą fabrykę hajsu "gdzie nie dla psa kiełbasa" za 6-10 milionów złotych jest jak mniejszości narodowej afrykańskiego plemienia pikczu-pikczu w Polsce. Praktycznie nie realne jest aby bez bogatej rodziny, bądź kapitału uzyskanego sztrzałem gotówki, szerokich pleców jak Pudzian w relacjach z Politykami i wielu innych czynników dorobić się wiecej w życiu niż mieszkania w Warszawskim śródmieściu i Nowego Volksagena Passata, nic więcej i to przy dobrych zarobkach rzędu kilkilu jak nie kilkunastu tyś. złotych (zależy kto jakie życie prowadzi). A tu czytam takie kwiatki. Rzygam na takich prywaciarzy, co mówią "otworz se sam firme", większość ludzi tak by zrobiło, gdyby po opłaceniu czynszu, jedzenia, utrzymaniu starej trumny na kołach, zostało jeszcze na to, aby po przepracowaniu u wielmożnego Pana kilku lat, odłożyli by ze 100 tyś. na rozruch, i ewentualne zabezpieczenie na czarną gdzine. Tu pańki pracownik myśli czy po wypłacie kupić buty i spodnie po piz#zi po tyłku bo przetarte, czy może za pół pensji minimalnej kupić chińskie opony zimowe bo druty już widać i strach o życie własne i innych. Najgorszy śmieć robi tak względem ludzi, którym zawdziecza praktycznie wszystko. Obyś zadławił się tym wiskaczem wieczornym, zapał wszystkie wirusu od najbliższej prostytutki, na wczasach w Gambi przeleciał cie w dup@la murzyn wielkości Hulka, odpadły wszystkie koła w Huracanie i reszte życia spędził w kamieniołomach zapierdzielajać za kawłek chceba, dachu nad głową i łacha na tyłek tak jak to wygląda u Ciebie. Zwykły śmieć zasłania się podatkami notabene jednumi z najniższych w Uni Europejskiej, żeby zgrywać uciemiężonego przez państwo, a nie powiesz o zwotach podatky Vat, gdzie pół na pół wrzucsz lewe faktury, np. na klime w domu, albo takie których nie ma (co za problem ze 100 tyś. dorzucić przy zamówieniu na 5 mln, przecież nikt przy takiej kasie sie nie jornie, a doposarzenie stanowisk pracy z urzdu pracy, gminy, miasta a dotacje unijne bezzwrotne kupa kasy. A darmowi praktykanci i stażyści? Darmowi? Nie darmowi tylko za nich dostajesz kabone. Nerwy mi pusciły przez tego śmieciucha. Żal..
"Jak komuś nie pasuje to niech założy własna firme i płaci krocie " Te słowa mógł powiedzieć tylko sfrustrowany pseudo-biznesmen widząc spadające wykresy od prawie 3 lat. Oj jak mi go szkoda, oj jak szkoda. Zawału dostanie jeden z drugim za następne 3 lata jak dla każdego arfumentu wykres funcji f(x) przyjmnie wartość zero a może nawet ujemną ;D Wydzie ze szpitala, wpadnie w długi, natępnie sąd, syndyk, dom prywatny i nowa Panamera pójdzie sie, że tak powiem je€ać, całkowity brak hajsu a wspomnienia z Malediwów, Rodos, Majorki nie dają o sobie zapomnieć, a taki PLR-owski prywaciarz wie, że jest to już utopia, bo cham mu płaci najniższą krajową na przeżycie a on przecież do luksusu przyzwyczajony Merc S600, ruletka w Sheratonie, kokaina, luksusowe prostytutki. POTEM depresja, poradnia zdrowia psychicznego, prozak, aż w końcu dwa wina i lina. Taki smutny los czeka każdego wyzyskiwacza z groźnym Byczkiem na masce żółtego coupe ;D A tak poważnie jestem z Warszawy i żygać mi sie chce takimi ludzmi co dorabiają się kosztem innych a myślą że tylko im się należy bo co? No waśnie? Dostał firmę po ojcu, spadek po babce, ciatka wdowa po amerykańcu ładuje pieniądze, czy złoto nabyte w zamian za przechowywanie narodu spod gwiazdy Dawida w czasie II wojny przed kolegami z zachodu? Osób, które same doszły do takich pieniędzy, żeby móc otworzyć sobie MC Donald, Orlen, czy inszą fabrykę hajsu "gdzie nie dla psa kiełbasa" za 6-10 milionów złotych jest jak mniejszości narodowej afrykańskiego plemienia pikczu-pikczu w Polsce albo urodzi się z talentem jak Lewandowski. Praktycznie nie realne jest aby bez bogatej rodziny, bądź kapitału uzyskanego sztrzałem gotówki, szerokich pleców jak Pudzian w relacjach z Politykami i wielu innych czynników dorobić się wiecej w życiu niż mieszkania w Warszawskim śródmieściu i Nowego Volksagena Passata, nic więcej i to przy dobrych zarobkach rzędu kilkilu jak nie kilkunastu tyś. złotych (zależy kto jakie życie prowadzi). A tu czytam takie kwiatki. Rzygam na takich prywaciarzy, co mówią "otworz se sam firme", większość ludzi tak by zrobiło, gdyby po opłaceniu czynszu, jedzenia, utrzymaniu starej trumny na kołach, zostało jeszcze na to, aby po przepracowaniu u wielmożnego Pana kilku lat, odłożyli by ze 100 tyś. na rozruch, i ewentualne zabezpieczenie na czarną gdzine. Tu pańki pracownik myśli czy po wypłacie kupić buty i spodnie po piz#zi po tyłku bo przetarte, czy może za pół pensji minimalnej kupić chińskie opony zimowe bo druty już widać i strach o życie własne i innych. Najgorszy śmieć robi tak względem ludzi, którym zawdziecza praktycznie wszystko. Obyś zadławił się tym wiskaczem wieczornym, zapał wszystkie wirusu od najbliższej prostytutki, na wczasach w Gambi przeleciał cie w dup@la murzyn wielkości Hulka, odpadły wszystkie koła w Huracanie i reszte życia spędził w kamieniołomach zapierdzielajać za kawłek chceba, dachu nad głową i łacha na tyłek tak jak to wygląda u Ciebie. Zwykły śmieć zasłania się podatkami notabene jednumi z najniższych w Uni Europejskiej, żeby zgrywać uciemiężonego przez państwo, a nie powiesz o zwotach podatky Vat, gdzie pół na pół wrzucsz lewe faktury, np. na klime w domu, albo takie których nie ma (co za problem ze 100 tyś. dorzucić przy zamówieniu na 5 mln, przecież nikt przy takiej kasie sie nie jornie, a doposarzenie stanowisk pracy z urzdu pracy, gminy, miasta a dotacje unijne bezzwrotne kupa kasy. A darmowi praktykanci i stażyści? Darmowi? Nie darmowi tylko za nich dostajesz kabone. Nerwy mi pusciły przez tego śmieciucha. Żal..
Wprowadzić pensum 26 godzin i 40% nauczycieli zasili rynek pracy!
Po co pracować jak Kaczyński da 100+ na kabana i 500+ na krowę i dziecko?
Wystarczy zapisać się do PiS i się dostanie ,,bo się należy''