Kolejny Turniej Zakładów Pracy i kolejne zwycięstwo. Jednak walka pomiędzy łobżenicką mleczarnią, Zakładem Usług Leśnych i Transportowych Romana Jopka oraz Urzędem Miasta i Gminy w Łobżenicy trwała do ostatniej konkurencji
Rywalizację zorganizowało Gminne Centrum Kultury w Łobżenicy z okazji Międzynarodowego Święta Pracy. Tuż przed godziną 15:00 nie było pewne, czy zawody się odbędą. Powód? Frekwencja. Z trzech zgłoszonych drużyn tylko Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska stawiła się przed czasem i w komplecie. Podobnie było z urzędem miejskim, choć początkowo problemem były braki kadrowe. Na dwie minuty przed piętnastą dołączyła drużyna ZULiTu i można było rozpocząć turniej. Zawodnicy mieli do pokonania osiem konkurencji. Poziom trudności był zróżnicowany, przez co do końca każdy miał szanse na zwycięstwo. Rozpoczęło się na… mokro. W indywidualnej rywalizacji zawodnicy mieli za zadanie wydobyć dziesięć jabłek pływających w misce wody. Ta konkurencja dała w kość uczestnikom i ich ubraniom. Zdejmowano koszulki, woda wylewała się na prawo i lewo, fruwały też jabłka. W następnym zadaniu wykazać musiał się cały zespół. Przed sceną amfiteatru ustawiono wiadro z wodą i zanurzone w nim mydło, które trzeba było między sobą przerzucać. Śliska sprawa… jednak szło całkiem nieźle i mydło zaledwie kilka razy wylądowało w innym niż ręce zawodników miejscu. Kolejne zawody polegały na łowieniu drewnianych ryb. Tu przeszkodą nie do pokonania okazał się silny wiatr i finalnie żadna z drużyn ryby nie złowiła, dlatego punktacji z tej konkurencji nie brano pod uwagę.
[[reklama]]
Celne oko przydało się w rzutkach. Parę osób przestrzeliło, byli też tacy, którzy strzelali w dziesiątkę kilka razy pod rząd. Z mocnymi, celnymi rzutami nie było problemu, gdy o nową nawierzchnię amfiteatru rozpryskiwały się balony z wodą ciskane przez panie. Niepokonana okazała się reprezentantka ZULiT-u. Ponowna okazja do współpracy całej drużyny pojawiała się przy próbie przelewania wody. Z pomocą pięciu kubków wody należało przelać wodę z wiadra do pięciolitrowej butelki. Wygrywały spokój i opanowanie, bo im łagodniejsze ruchy, tym mniej wylanej cieczy, która miała trafić przecież do butelki, a nie na ziemię. Następna konkurencja to wbijanie na czas pięciocalowego gwoździa w drewniany bal. Większą finezją należało się wykazać w ostatnim zadaniu. Bycie kelnerem łatwe nie jest. Jeszcze trudniej, gdy kelner musi biec pomiędzy przeszkodami, mając na nogach gumowe kalosze, w rękach pełną tacę i po drodze wypić pół litra gazowanej wody. Łatwo nie było, zwłaszcza z tym ostatnim, co dało się słyszeć chociażby podczas siarczystych odbić. Po podliczeniu wyników z poszczególnych konkurencji potrzebna była dogrywka. W rzutkach rywalizował ZULiT i urząd miejski. Finalnie puchar zwycięzcy turnieju ponownie trafił do OSM w Łobżenicy, miejsce drugie zajął Urząd Miasta i Gminy w Łobżenicy, miejsce trzecie Zakład Usług Leśnych i Transportowych Romana Jopka.
Sz. Chwaliszewski
[[gal=1379]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze