Spotkanie wójta i przedstawicieli radnych z prezesem koła gminnego Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego Jarosławem Maciejewskim oraz reprezentantami szefów kilku wsi było pokłosiem pisma, jakie w czerwcu trafiło na biurko Piotra Lacha. Przypomnijmy – zawarta została w nim propozycja zmiany dotychczas obowiązującego mechanizmu wynagradzania sołtysów. Zgodnie z nim ich uposażenie od lat kształtuje się na poziomie minimum 400 zł na kwartał – to swego rodzaju finansowa gwarancja dla tych, którzy, opierając się na stawce 8,5% wielkości zebranych podatków, nie są wstanie wypracować więcej (na wyższe zarobki szansę mieli ci bardziej przedsiębiorczy i szefujący większym miejscowościom). Sołtysi zrzeszeni we wspomnianym stowarzyszeniu (19 z 28 sołtysów gminy Złotów) uznali, że czas na zmiany – zaproponowali, by ustalić odpłatność za każdą doręczoną decyzję podatkową (za potwierdzeniem odbioru) na poziomie 3,50 zł. To po pierwsze. Po drugie – wyszli też z wnioskiem, by przygotować uchwałę o miesięcznym wynagrodzeniu sołtysów i podali konkretne kwoty: 250 zł brutto dla stojących na czele sołectw o liczbie poniżej pięciuset mieszkańców i 400 zł brutto dla tych, którzy „pod opieką” mają ich ponad tę liczbę. Zaznaczono przy tym, że wybór takiego rozwiązania byłby równoznaczny z likwidacją wynagrodzenia z tytułu kwartalnego poboru podatków. Radni nie zaakceptowali tych kwot. Kolejną propozycję – tym razem wysuniętą przez radnych – rozważano podczas ubiegłotygodniowego spotkania. - Czekaliśmy na tę rozmowę od czerwca. Przykro mi, że tak późno zareagowaliście na nasze pismo, ale cieszę się, że w ogóle tak się stało – gorzko podsumował Jarosław Maciejewski.
Propozycję uposażeń przedstawił Piotr Lach. Zgodnie z nią sołtysi szefujący wsiom o liczbie do 200 mieszkańców otrzymywać mieliby 300 zł miesięcznie (netto), ci kierujący miejscowościami, w których żyje od 200 do 400 mieszkańców – 350 zł, a ci z miejscowości, gdzie mieszka powyżej 400 osób – 450 zł. - Propozycja ta jest równoznaczna z likwidacją wszelkich innych prowizji – zaznaczył włodarz gminy Złotów. Dodał też, że jego zdaniem uzasadnione byłoby wprowadzenie zapisu, zgodnie z którym wynagrodzenia sołtysów nie uczestniczących w zwoływanych regularnie spotkaniach byłyby obcinane o 30%. Jednocześnie zaznaczył, że nie ma zamiaru wymagać obecności na sesjach. - Nikogo nie jesteśmy w stanie zmusić do aktywności – powiedział. - Uważam zresztą, że nie trzeba naszych kontaktów z sołtysami aż tak formalizować. Niektórzy z nich bywają w urzędzie częściej niż radni, więc są na bieżąco – zaznaczył.

Jarosław Maciejewski (z lewej), prezes koła gminnego SSWW skrzętnie zanotował warunki propozycji przedstawionej przez Piotra Lacha
Dalej – całkowitego rozluźnienia spowodowanego miesięcznym, stałym dopływem gotówki ze strony sołtysów Piotr Lach się nie obawia. - Ich zaangażowanie z pewnością będą oceniać mieszkańcy. Jeśli aktywność spadnie, z pewnością się o tym dowiemy – uspokoił. Wójt zaznaczył także, że przedstawione przez niego stawki nie są jedynymi właściwymi. - Wszystkie inne, racjonalne propozycje jesteśmy w stanie rozważyć – powiedział. I dodał: - Nie chodzi nam tylko o pieniądze, bo to, o czym teraz rozmawiamy, nie przyniesie wielkich zmian w budżecie – konsekwencją będzie wzrost wynagrodzeń w stosunku do tych, które teraz wypłacamy, o jakieś 4 tys. zł w skali roku. Bardziej chodzi nam o to, byśmy zakończyli już dyskusję na temat wynagrodzeń sołtysów oraz by były one dla nich satysfakcjonujące, a dla społeczeństwa nie kontrowersyjne – uściślił.
Adam Tomaszewski przy okazji podkreślił, że większości sołtysów dotyczyć będzie środkowa stawka – 350 zł.
Nim prezes Maciejewski ustosunkował się do wspomnianej propozycji, poruszył jeszcze inny problem. Poprosił, by do sołtysów trafiały zawiadomienia o sesjach oraz materiały sesyjne – w odpowiedzi Piotr Lach zadeklarował, że wszystkie dokumenty publikowane będą na stronie internetowej urzędu. Zaapelował również o ściślejszą współpracę pomiędzy sołtysami i radnymi. - Naprawdę warto ze sobą rozmawiać. Tymczasem z różnych stron słyszę, że tworzy się obraz sołtysa dyskryminowanego przez gminę, wójta i radę – powiedział wójt, dodając, że nie ma w tym prawdy.
- Nie uważam, że relacje między wójtem i radnymi a sołtysami są złe. Uwierzcie, z naszej strony absolutnie nie ma nieprzychylności – w dyskusję włączył się Jacek Januszewski. - Niczego, czym się zajmujemy, nie utajniamy, do wszystkiego macie dostęp – zwrócił się do sołtysów. - Mam wrażenie, że podczas waszych spotkań rozmawiacie tylko o pieniądzach i o tym, co wójt i rada zrobili źle – powiedział w podsumowaniu, zaznaczając, że jego zdaniem nie da się wycenić każdej aktywności sołtysa. - Chyba nikt kto ubiegał się o tę funkcję nie kalkulował, ile będzie z niej miał – zauważył z kolei radny-sołtys Jan Bulawa. Szczerze przyznał również, że wynagradzanie sołtysów źle jest przez społeczeństwo odbierane oraz że obawia się scenariusza, gdy o uposażenia w końcu upomną się członkowie rad sołeckich.
Jarosław Maciejewski podsumował niedomówienia i relacje na linii gmina-sołtysi. - Prawdopodobnie za mało ze sobą rozmawiamy, za mało jest spotkań, podczas których możemy powiedzieć o tym, co nas boli i o tym, co nas rozczarowuje – ocenił, dodając, że członkowie stowarzyszenia liczą na tak pozytywne relacje, jakie pomiędzy wójtem i radą a sołtysami panują choćby w gminie Lipka.
Na koniec wyraził swoją opinię na temat proponowanych stawek. - Myślę, że są one do przyjęcia. W swoim imieniu mogę powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowany – powiedział Jarosław Maciejewski. Członkowie stowarzyszenia jeszcze się na ten temat wypowiedzą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze