Reklama

Nie mam pretensji do Jaruzelskiego

11/01/2014 00:00
Kierowcy sztywnieli z zimna, więc za drążkami siadali dowódcy. W bakach brakowało gazolu, a olej tankowany w CPN-ach unieruchamiał kolejne czołgi. Rozgorzały ogniska buntu. - Nie było możliwości prowadzenia jakichkolwiek działań wojennych - Zbigniew Sikora rozwiewa opary propagandy z 1981 roku

„Wykonujecie wszystkie rozkazy. Odmowa wykonania – kulka w łeb”. W podbydgoskim lesie nieomal ziściły się te słowa. Sierżant trzymał na muszce szeregowca-buntownika, życie uratowała mu jednak zimna krew kolegi, który stanął za niedoszłym katem z kałasznikowem. Strzał za strzał, śmierć za śmierć – siłą tej zaskakującej groźby broń została opuszczona.

[[reklama]]

Alarm
13 grudnia 1981 roku żołnierzy z 49. Warszawskiego Pułku Zmechanizowanego przywitał nie tylko niewyobrażalnym chłodem. Niedziela rozpoczęła się alarmem, który o 3.00 postawił na nogi wałecką jednostkę. Ćwiczebnym? Absolutnie, wszak kanary, czyli Wojskowa Służba Wewnętrzna, zaczęła się zbroić. – Nawet nie wiedzieliśmy, że mają u nas magazyn broni – wspomina Zbigniew Sikora, żołnierz, którego wyrwano wówczas ze snu. Rozkaz był krótki: do parku. Rozgrzane silniki wozów bojowych i czołgów do 7.00 tłoczyły myśli do głów zdezorientowanych żołnierzy


To tylko fragment artykułu P. Koplin z AL 02/2014, s.25
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości