Reklama

Nie mam wyrzutów sumienia

23/03/2015 08:40
- Michał nie powinien tak mówić, tak personalnie tego traktować. Mam nadzieję, że na mnie też zły nie będzie. Dogadam się z nim - stary - nowy sołtys Głomska mówi o swoim poprzedniku. Z Józefem Grajem rozmawia Piotr Steffen

Dlaczego postanowił Pan wrócić do sołtysowania? Dwa lata temu, w trakcie kadencji, z dużym przekonaniem rezygnował Pan z funkcji. Mówił Pan, że już nie te lata, nie te siły, nie to zdrowie, tymczasem kilka dni temu wszystkich kompletnie Pan zaskoczył.
Gdy przed dwoma laty rezygnowałem z sołtysowania miałem 77 lat. Mówi się, że to wiek dwóch kos, przejściowy i niebezpieczny. Ja faktycznie byłem wtedy poważnie chory, zmagałem się z kilkoma dolegliwościami i dlatego odpuściłem. Ale od roku czuję się dużo lepiej. Do tego stopnia, że aż odzyskałem większą chęć do życia. Kryzys minął. Przyznaję, że od czasu, gdy zacząłem się lepiej czuć, to sołectwo chodziło za mną cały czas, ciągle miałem to w głowie. Nie mogę temu zaprzeczać. I w domu nawet mówiłem dość regularnie, że chcę wrócić na sołtysa. Ale to było chyba bardziej tylko takie gadanie. Tym bardziej, że żona wcale nie chciała, żebym ponownie brał sobie sołtysowanie na głowę.

Słyszałem o tym. Ponoć miała Panu powiedzieć, żeby broń Boże nie wracał Pan z zebrania jako sołtys. Jak to przyjęła?
Teraz jest już w porządku (śmiech). Dowiedziała się o tym, zanim jeszcze wróciłem z zebrania do domu. Muszę przyznać, że startując nie sądziłem, że wygram.

Ale po co to Panu? Nie wypominam oczywiście wieku, jednak z 79 wiosnami na koncie ludzie chcą raczej wypoczywać niż brać sobie robotę na głowę.
Mnie bardzo brakowało tego zajęcia. Przez dziesięć lat sołtysowania naprawdę żyłem tymi obowiązkami. Dlatego pomyślałem, że skoro czuję się lepiej, to spróbuję.

Nie jest Panu niezręcznie przed Michałem Senską?

Raczej nie wystartowałbym, gdybym wiedział, że on wystartuje. Ale ja cały czas miałem informacje, że on nie chce być dłużej sołtysem. Osobiście i stanowczo powiedział mi, że nie chce dłużej sołtysować. Z jego mamą również rozmawiałem w ostatnim czasie i to potwierdziła. Nawet zachęcała, że skoro on nie chce, to żebym wystartował jako poprzedni sołtys.

Co znaczył ten Pana komentarz na gorąco po wyborach: ""wystartowałem dla hecy""?
Trudno mi ocenić. W każdym razie naprawdę nie sądziłem, że wygram z dużo młodszym kontrkandydatem. Michał to w porządku człowiek, nic złego nie mogę o nim powiedzieć. Długo biłem się z myślami, czy startować, ale kiedy na zebraniu zagadnął mnie Łukasz Cieślik i powiedział, że mnie zgłosi, nie mogłem odmówić. Tym bardziej, że zapewnił mnie, że będzie kandydował do rady sołeckiej. Powiedziałem, że skoro tak, to może mnie zgłaszać. Zgłosił, ludzie wybrali i on też jest w radzie sołeckiej.

Podobało się w ogóle Panu to, jak młody Senska wywiązywał się z funkcji sołtysa przez ostatnie dwa lata?
Nie mam zastrzeżeń. Może z wyjątkiem tego, że nie było przypilnowane, żeby odpowiednio wyglądał plac za przystankiem. To dość widoczne miejsce naszego sołectwa, przez lata osobiście o nie dbałem, kosiłem trawę, czyściłem. Nie powinno być tak, że rosną tam dziko wielkie chaszcze. Ale rozumiem to, że Michał nie mógł się w to zaangażować, bo wiem, że ma masę pracy i nie ma tyle czasu co ja. Ma gospodarstwo, ogrom obowiązków, mnie łatwiej znaleźć czas na uporządkowanie tego placu. Tak sobie myślę, że może to właśnie zmobilizowało mnie, żeby wystartować.

Pytam o to wszystko, bo spotkałem się z opiniami, że źle Pan zrobił. Że teraz Głomsk ma sołtysa na kilka lat, ale docelowo pozbył się jedynego we wsi – chętnego do takiej pracy – młodego mieszkańca. Sam Pan wie, jak trudno we wsiach zachęcać ludzi to społecznego zaangażowania. Ten Pana wybór na sołtysa nie jest przypadkiem Was-mieszkańców strzałem w nogę w dłuższej perspektywie?
Nie mogę powiedzieć, żebym miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Myślę, że ten wynik powinien dać Michałowi odrobinę do myślenia, ale absolutnie nie powinien się obrażać.

[[reklama]]

Po jego reakcji było widać, że zabolało go to trochę. Nie dość, że odmówił kandydowania do rady sołeckiej, to w późniejszej, krótkiej rozmowie na gorąco po wyborach dał mi wyraźnie do zrozumienia, że on na sołtysa więcej nie da się namówić.
Nie powinien tak mówić. Nie powinien tak personalnie tego traktować. Mam nadzieję, że na mnie też zły nie będzie, chociaż nie wiem jak jest, bo od czasu zebrania jeszcze nie miałem okazji z nim porozmawiać. Poczekajmy. Sądzę, że z czasem mu przejdzie. Ja go namówię, żeby w przyszłości wystartował i był jeszcze sołtysem. Dogadam się z nim.

Jak długo planuje Pan sołtysować? To ma być tylko ta kadencja czy dłuższy okres?
Wszystko zależy od tego, jak zdrowie dopisze.

Niech Pan jeszcze powie, co stało za Pana zwycięstwem? Czym wygrał Pan z kontrkandydatem młodszym o kilkadziesiąt lat, którego dalszy wybór na tę funkcję wydawał się formalnością?
Nie wiem. Z nikim na temat wyborów wcześniej nie rozmawiałem, nie było żadnej agitacji z mojej strony. Szczerze mówiąc to dopiero na zebraniu zapadła ostateczna decyzja, że wystartuję. A dlaczego wygrałem? Może po prostu we wcześniejszych latach zdałem ten społeczny egzamin. Tak się stało. Co zrobić? Ja lubię z ludźmi przebywać, ciągnie mnie do nich. Cieszę się, że znowu będę mógł być aktywny społecznie, przebywać więcej z ludźmi, a jako sołtys przyjeżdżać do urzędu, chociażby na tę salę, gdzie uczestniczymy w sesjach Rady Gminy Zakrzewo.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości