W dokumencie, według zakładanej kolejności realizacji, a także ze wskazaniem konkretnego roku zapisane miałyby zostać zadania dotyczące oświetlenia oraz inwestycji chodnikowo-drogowych, jakie gmina planuje wykonać w poszczególnych wsiach. - Wolałbym wiedzieć, że jestem któryś tam z kolei na liście i że realizacji zadania, o które pytają mnie mieszkańcy, nie doczekamy się w Borkach prędzej jak np. w 2018 roku, niż nie wiedzieć, co im odpowiadać – podczas styczniowej sesji mówił Krzysztof Luksemburg. W podobnym tonie wypowiadała się jego koleżanka po fachu, sołtys Pniewa. - Swego czasu zgłaszałam, że konieczny jest remont kamienistej drogi koło sklepu, na której są takie wyżłobienia, że można miskę olejową urwać. Otrzymałam zapewnienie, że w 2015 roku zostanie ona naprawiona. Do dziś nic się nie wydarzyło... Bardziej byłabym zadowolona, gdybym otrzymała informację, że gmina wyremontuje tę drogę np. za pięć lat, bo przynajmniej wiedziałabym, co ludziom mówić – Anna Kempska zwróciła uwagę, że podając kolejne, jak się potem okazuje – nierealne terminy, sołtysi tracą w oczach mieszkańców na wiarygodności. Sołtys Pniewa miała w zanadrzu jeszcze jedną opowieść o, niestety, analogicznym scenariuszu, tym razem dotyczyła ona jednak oświetlenia. - Od lat czekamy na jedną lampę, przy tej zresztą drodze. Upominali się o nią dwaj poprzedni sołtysi, upominam się ja i nic. Ludzie chodzą po kocich łbach w kompletnych ciemnościach – powiedziała Anna Kempska. - Naprawdę wolimy poczekać pięć czy sześć lat, ale chcemy konkretnych informacji, bo jak mamy się czuć, kiedy obiecujemy mieszkańcom, że coś będzie zrobione, a potem jest klapa? - pytał Krzysztof Luksemburg, dodając, że nie chce, by sołtysi byli jedynie buforami pomiędzy społeczeństwem a radnymi, które notorycznie pochłaniać muszą złe emocje, a partnerami w rozmowach.
Krzysztof Luksemburg poruszył nie tylko temat kalendarza inwestycji, ale i ich jakości. - Zróbmy w roku jedną, dwie, daj Boże trzy drogi i na tym skończmy, ale niech będzie efekt – powiedział sołtys Borek. - Nie popełniajmy tych samych błędów co poprzednie władze – poprosił, mając na myśli wątpliwej jakości inwestycje, do których trzeba wracać i na które trzeba wydatkować kolejne pieniądze.
Do obu kwestii odniosła się Małgorzata Sameć. - Dążymy do tego, aby takie plany wykonywać i aby poruszać się zgodnie z nimi, ale sami Państwo wiecie, że zdarzają się sytuacje, które burzą wszelkie założenia – powiedziała burmistrz, odnosząc się do konkretnego przykładu. - Parę lat temu gmina robiła drogę w Kruszce, więc wydawało się, że przez kolejne dziesięć lat nie będzie z nią problemu. Niestety, okazało się, że sposób jej wykonania pozostawia wiele do życzenia. Po roku droga się „rozjechała” - zauważyła burmistrz, dodając, że po raz kolejny trzeba będzie sięgnąć do kasy, by ją wyremontować.
Na wypowiedź burmistrz zareagował Ryszard Przybylski, który zwrócił uwagę na fakt, że droga, owszem, „rozjechała się”, ale wyłącznie z winy człowieka. Sołtys Kruszki wyjaśnił, że wykonawca tego zadania kompletnie nie liczył się z jego radami. Z radami człowieka, który mieszka w tej wsi od urodzenia i który zna tę drogę jak nikt inny.
- Nam, mieszkańcom, jest wstyd, że znowu trzeba wyłożyć pieniądze na tę drogę z budżetu, a można było tego uniknąć. To niepotrzebny wydatek – ocenił, dodając, że sołtysi w sprawach dotyczących poszczególnych wsi chcieliby mieć coś do powiedzenia. - Bo inaczej po co mi być sołtysem? - zapytał Ryszard Przybylski.
Przewodniczący rady prawa do aktywnego udziału w życiu wsi nikomu nie odebrał. Wręcz przeciwnie.
- Wielokrotnie przekazywaliśmy, że jeśli jakikolwiek wykonawca ma zamiar przyjechać na teren sołectwa realizować konkretną inwestycję, to w pierwszej kolejności powinien się skontaktować z sołtysem – poinformował Włodzimierz Choroszewski. - Jeśli przy ustaleniach, wykonywaniu zadań nie będzie was, proszę o telefon do mnie albo do pani burmistrz lub do jej zastępcy. Będziemy reagować, bo decyzje dotyczące sołectw powinny zapadać w porozumieniu z sołtysami – podsumował Włodzimierz Choroszewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze