Zamieszanie powstało już na początku sesji. Przewodniczący Rady Miejskiej w Łobżenicy Antoni Kapeja poinformował, że do porządku obrad, niemal rzutem na taśmę, otrzymał od burmistrza propozycję włączenia jeszcze dwóch, dodatkowych uchwał. Pierwsza dotyczyła wyrażenia woli współpracy z Instytutem Archeologii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu w celu realizacji projektu: „Nieinwazyjne rozpoznanie potencjału zasobów archeologicznych rejonu Łobżenica, mających na celu przeprowadzenie badań archeologicznych w gminie Łobżenica”. Uchwała taka była potrzebna, by gmina do 30 listopada mogła aplikować w konkursie Ministerstwa Kultury na finansowanie tego typu badań. Projekt wart jest 120 tys. złotych - udział środków gminy to piętnaście procent.

Burmistrzowie przekonywali, że za dwoma dodatkowymi projektami uchwał, które zaproponowano do włączenia w obrady nie kryją się żadne tajemnicze postanowienia
Druga z uchwał dotyczyła sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Łobżenica w rejonie ulic Targowej i Mickiewicza. Taka potrzeba powstała w wyniku zainteresowania inwestora, który, zdaniem burmistrza, ma poważne zamiary i odpowiedni kapitał, żeby nabyć starą gorzelnię i m.in. stworzyć tam miejsca pracy. – Nie wprowadzenie tych uchwał do obrad nie było z mojej strony złośliwością. Patrzyłem na to ze swojego punktu widzenia. Skoro ja nie jestem do końca poinformowany, nie chciałbym, żeby moi radni podejmowali decyzje, nie bardzo wiedząc, co się za tym kryje. Chciałbym, żeby te propozycje burmistrza zostały przedyskutowane na komisjach i żebyśmy głosowali nad nimi na grudniowej sesji. Patrząc na plany zagospodarowania przestrzennego, bardzo dużo z nich miało być wykonywanych już kilka lat temu. Proszę mi wyjaśnić, czym różni się inwestor, który chce kupić gorzelnię, od pozostałych zainteresowanych w temacie planów. Nie wierzę, że burmistrz jest w stanie to wszystko, tak na szybko, radnym wytłumaczyć. To nie ten czas, nie to miejsce – mówił Antoni Kapeja.
W kwestii badań archeologicznych wiceburmistrz Józef Lewandowski wskazał, że jeśli gmina do 30 listopada nie złoży wniosku w konkursie, w drugim, marcowym naborze szanse na uzyskanie środków drastycznie maleją. Tymczasem po wizycie w gminie archeologów z UMK dostrzegają oni niesamowity potencjał badawczy, już na pierwszy rzut oka widząc, że pod ziemią mogą kryć się cenne, z punktu widzenia historii, znaleziska. Uzyskanie grantu pozwoliłoby m.in. na wykonanie badań georadarem, będących podstawą do dalszych prac archeologicznych. Historia miasta i gminy to, zdaniem włodarzy, element, który bezpośrednio może przełożyć się na promocję. - Dajmy sobie tę szansę – przekonywali radnych.

By nie zniechęcać inwestorów do Łobżenicy, w temacie zmiany planu zagospodarowania mówił radny Marek Czerczak
Informację dotyczącą stworzenia planu także uzupełnił i rozszerzył wiceburmistrz. - Mówimy o planie dla około ośmiu hektarów gruntów. Jest to więc obszar dużo większy niż tereny, które wchodzą w skład gorzelni. Możemy ten temat odwlec o miesiąc, dwa, ale czasami zdarza się, że po upływie takiego czasu inwestor nie jest już zainteresowany, bo skontaktował się z inną gminą, wybrał inny teren, a państwo i tak za jakiś czas wrócicie do rozmów nad planem – mówił Józef Lewandowski. Dodał także, że cały proces stworzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego potrwa około roku, będzie więc sporo możliwości, by angażować się w tę sprawę. - Ostatecznie to i tak państwo podejmiecie uchwałę o przyjęciu planu bądź nie. Nic nie odbędzie się bez was, bez właścicieli działek czy sąsiadów. Natomiast co słyszy się w temacie współpracy samorządu z potencjalnymi inwestorami? To, że inwestorzy oczekują od nas szybkich, zdecydowanych działań – wyjaśniał J. Lewandowski. - Za tą uchwałą nic się nie kryje. Nie ma tu żadnego podstępu. Jest po prostu poważny inwestor. Wasze obawy mogą brać się z tego, że ta sprawa pojawiła się w ostatniej chwili i nie było dużo czasu, by o niej rozmawiać. Taka sytuacja może zdarzyć się i z naszej, i z waszej strony, dlatego chcemy odpowiadać na wasze pytania. Jeżeli pojawia się szansa, że możemy zaniedbany w tej chwili teren przywrócić do życia, to razem z wiceburmistrzem jesteśmy zdolni przyjść tu do urzędu nawet o drugiej w nocy i rozmawiać z inwestorami – mówił Piotr Łosoś.
Po przekazaniu tych informacji przewodniczący rady pod głosowanie poddał włączenie dodatkowych uchwał. W przypadku pierwszej, dotyczącej badań archeologicznych radni przy jednym głosie „przeciw” i dwóch wstrzymujących postanowili przychylić się do prośby burmistrza. Inny rozkład głosów pojawił się w temacie sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w okolicach gorzelni. Sześciu radnych było „za”, czterech „przeciw”, a czterech wstrzymało się od głosu. Ponieważ w przypadku głosowania nad włączeniem dodatkowych uchwał do programu sesji wymagana jest bezwzględna większość głosów „za”, uchwała ta nie została włączona do obrad. To w dalszej części sesji wzbudziło obiekcje niektórych radnych. O tym, że w poprzednich kadencjach przez opieszałość władz Łobżenicy nie wybrało kilku innych inwestorów, którzy swoje przedsiębiorstwa uruchomili w sąsiednich gminach, tam tworząc miejsca pracy, mówił radny Marek Czerczak. Wskazywał też na szereg zapomnianych, zdewastowanych obiektów, które czekają na to, by ktoś w nie zainwestował, wzorem starej gazowni przy ul. Wyrzyskiej. Wtórował mu radny Andrzej Borowy. Innego zdania był z kolei radny Edward Starszak, wskazując, że pośpiech to zły doradca oraz że decyzję na temat planu można podjąć zwołując sesję w trybie nadzwyczajnym i sprawa nie odwlecze się o miesiąc. - Nie słyszałem o takim inwestorze, który wycofuje się po dwóch, trzech dniach od pierwszych rozmów - mówił.

Przewodniczący Antoni Kapeja miał wątpliwości co do pośpiechu, nad podejmowaniem przez radę dwóch dodatkowych uchwał zaproponowanych przez burmistrza
Dyskusja pojawiła się także w temacie promocji, a właściwie anty-promocji miasta i gminy. Wywołał ją radny Ryszard Biniak, cytując wpis otwierający forum internetowe dla mieszkańców Łobżenicy, mieszczące się przy portalu internetowym, będącym elektroniczną wersją jednego z lokalnych tygodników. „W Łobżenicy ludzie się wzajemnie opluwają. Poza tym jest to najbrzydsze miasteczko, jakie kiedykolwiek widziałem.”. Radny zwrócił się do włodarzy, aby zareagowali u właściciela mediów, bo zacytowany wpis jest jednym z delikatniejszych. Jego zdaniem forum to nie jest w żaden sposób moderowane, a tego typu informacje nie przyczyniają się do kształtowania korzystnego wizerunku Łobżenicy. Włodarze także przyznali, że wpis jest anty-promocyjny i obiecali zadziałać u wydawcy.
Z kolei obiekcje dotyczące remontu na ul. ks. Raczkowskiego, prowadzącej z miasta do Górki Klasztornej, do przewodniczącego rady powiatu pilskiego Kazimierza Wasiaka zgłaszał Antoni Kapeja. Pytał, kto wybrał technologię naprawy. Jego zdaniem bowiem wycinanie fragmentów spękanego asfaltu i kładzenie w to miejsce nowej masy, bez żadnych zmian w podbudowie drogi, to złe rozwiązanie, bo za chwilę problem wystąpi ponownie. Pytał też o to, kiedy ruszą prace na ulicy Złotowskiej. W odpowiedzi od K. Wasiaka usłyszał, że na temat remontu więcej mógłby powiedzieć zajmujący się w powiecie tego typu sprawami wicestarosta Stefan Piechocki. W kwestii Złotowskiej wystąpiło dużo dodatkowych zapytań do przetargu ze strony zainteresowanych, jednak wyłonienie wykonawcy to nie jest odległa kwestia. Jeśli pozwoli na to pogoda, prace rozpocząć miałby się jeszcze w tym roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze