Reklama

Nie te dzieci

13/11/2015 06:05
Towarzystwo Przyjaciół Dzieci musiało oddać pieniądze za organizację półkolonii w mieście. To efekt kontroli zarządzonej przez burmistrza

Urzędnicy ze złotowskiego magistratu uważają, że Towarzystwo Przyjaciół Dzieci zorganizowało półkolonie dla przedszkolaków niezgodnie z przyznaną dotacją. Władze Towarzystwa, choć zwróciły pieniądze, nie zgadzają się z postawionymi przez kontrolerów zarzutami. - Półkolonie w tej formie były organizowane od 10 lat i nikt nie miał zastrzeżeń. Aż do teraz - mówi prezes TPD Alicja Andrzejewska.

Pomysł dobry

Miasto co roku organizuje konkurs ofert na realizację wszelkiego rodzaju zadań. Od kultury, poprzez sport, turystykę, po organizację czasu wolnego dzieciom z rodzin zagrożonych alkoholizmem i innego rodzaju patologiami. Od lat o dotację na ten cel występował złotowski oddział Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, które prowadzi świetlice socjoterapeutyczne dla dzieci z rodzin o niskim statusie materialnym i organizuje wakacyjny wypoczynek. W 2015 roku TPD otrzymało dotację w wysokości ponad 22 tysięcy złotych na przeprowadzenie czterech turnusów tzw. półkolonii. Półkolonie miały być prowadzone w dwóch złotowskich przedszkolach: po dwa w Przedszkolu Nr 1 i Przedszkolu nr 2. W ofercie konkursowej napisano, że półkolonie miały być skierowane do dzieci z rodzin, w których występuje problem choroby alkoholowej lub innych uzależnień. Dzieci miały być kierowane na półkolonie po wcześniejszym zaopiniowaniu przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Złotowie.

Reklama

Jedno dziecko z opinią

W połowie lipca pracownicy Urzędu Miejskiego rozpoczęli czynności kontrolne, celem sprawdzenia, jak realizowana jest oferta. Okazało się, że na każdy z turnusów zapisano kilkadziesięcioro dzieci. Na pierwszym było 60, na ostatnim - 45. Tyle, że zdaniem kontrolujących nie były to dzieci z rodzin, o których była mowa w ofercie. Były to dzieciaki ze zwykłych rodzin, których rodzice odpowiedzieli na ogłoszenia rozwieszone w złotowskich przedszkolach. Zasada przyjęcia była prosta: rodzic płaci 14 złotych za dzień pobytu na półkolonii. Za te pieniądze dziecko miało opiekę i wyżywienie. Rodzice, zdaniem pracowników magistratu, nawet nie wiedzieli, że uczestniczą w programie profilaktycznym. Spośród wszystkich uczestników półkolonii tylko jedno było zaopiniowane przez MOPS, co skutkowało tym, że dziecko było zwolnione z opłaty. Kwalifikacji uczestników półkolonii dokonywał zarząd Towarzystwa. Przyjęto wszystkich, uznając, że wszyscy się kwalifikują do udziału w półkoloniach. Takie podejście, zdaniem kontrolujących, było złamaniem warunków podpisanej z miastem umowy. Kwalifikacji miała dokonywać specjalnie powołana komisja, która powinna kierować dziecko na półkolonie wyłącznie wtedy, kiedy w rodzinie występuje choroba alkoholowa lub innego rodzaju uzależnienie.

Kontrolujący nie mieli zastrzeżeń co do samej organizacji wypoczynku. Wszystko było jak należy, łącznie z należytą opieką nad dziećmi. Kontrolujący wnieśli natomiast zastrzeżenia co do samego ogłoszenia informującego o naborze. Ich zdaniem w ogłoszeniu powinno być wyraźnie napisane, że dzieci z rodzin z problemem alkoholowym mogą wystąpić o zwolnienie z opłaty za turnus. Kontrolujący nigdzie takiej informacji nie znaleźli, co mogło wpłynąć na fakt, że zgłosiło się tylko jedno dziecko, które faktycznie spełniało wymogi oferty. Na dodatek kontrola wykazała, że TPD w ramach organizacji półkolonii pobrało od rodziców w sumie blisko 32 tysiące złotych.

Reklama

Nikomu to nie przeszkadzało

Kontrolujący nie mieli wątpliwości, że TPD w związku z tym, że nie przeprowadziło półkolonii zgodnie z przedstawioną ofertą, musi zwrócić całość dotacji - łącznie 22.400 złotych plus odsetki, co też Zarząd TPD uczynił. Alicja Andrzejewska, prezes TPD nie zgadza się jednak ze wszystkim, co w protokole pokontrolnym napisano: „Główny cel, jaki nam przyświecał, to zapewnienie opieki nad dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym z rodzin potrzebujących wsparcia. Wiadomo, że dzieci w tym okresie rozwojowym wymagają szczególnej troski i opieki. W półkolonii, poza jednym dzieckiem, został zgłoszony komplet dzieci z rodzin o wyższym standardzie materialnym. Z przyczyn od nas niezależnych nie przyjęliśmy dzieci z rodzin dotkniętych problemem uzależnień o niskim statusie socjalnym. Przebywające na półkolonii dzieci pochodziły jednak z różnych środowisk, również z rodzin, w których alkohol bywa gościem na stole” - czytamy w piśmie skierowanym do burmistrza Złotowa. W rozmowie z nami Alicja Andrzejewska podkreśla, że półkolonie w tej formie były organizowane od dziecięciu lat. - To był pomysł przedszkoli, by taką formę opieki nad dziećmi w okresie wakacyjnym organizować. Wszyscy byli zadowoleni, i rodzice, i dzieci, nikomu to nie przeszkadzało, aż do teraz - mówi rozgoryczona prezes TPD, która dodaje, że wątpi, by TPD wchodziło w realizację miejskich projektów. – Sposób, w jaki kontrola została przeprowadzona, zabrał mi kilka lat życia - dodaje.

Bez dwóch zdań pokłosiem kontroli było odwołanie Alicji Andrzejewskiej z funkcji przewodniczącej Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Pewnym jest również to, że przez lata z pieniędzy przeznaczonych na opiekę dla dzieci z rodzin, w których występuje choroba alkoholowa, organizowano wypoczynek dla dzieci ze zwykłych rodzin. Pewnie dałoby się to jeszcze obronić, gdyby nie pobierano od rodziców dzieci pieniędzy. Pewnie nawet i to można by usprawiedliwić, bo przecież płacenie za opiekę nad dziećmi jest czymś oczywistym. Niestety, w tym wszystkim zabrakło informacji, że projekt był skierowany do dzieci z rodzin zagrożonych, które na dodatek mogły uczestniczyć w półkoloniach za darmo.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama