Ryszard Król w samorządzie jest już prawie 20 lat. Zasiadał w Radzie Miejskiej w Jastrowiu, jest członkiem Rady Powiatu i przede wszystkim Zarządu Powiatu. Opowiada o ostatnich przetasowaniach w starostwie oraz o tym, czy będą z tego płynęły korzyści dla mieszkańców gminy Jastrowie.
Panie Ryszardzie, zacznijmy może od korzyści, jakie nowy układ może przynieść mieszkańcom Jastrowia. Teraz w Zarządzie Powiatu mają dwóch reprezentantów – Pana oraz Henryka Trawińskiego.
W starostwie zawsze walczę o sprawy Jastrowia, uważam, że z sukcesami. Dzięki m.in. moim staraniom udało się przekazać zespół szkół (technikum), którego przyszłość była wątpliwa, do prowadzenia Gminie i Miastu Jastrowie. A wiele osób zniechęcało mnie do tych starań twierdząc, że to nie ma prawa się udać. Jako Zarząd Powiatu pozyskaliśmy środki na przebudowę drogi Sypniewo–Brzeźnica, a ciekawym jest fakt, że w 2010 r., również jako członek zarządu, podpisywałem wniosek i nadzorowałem przebudowę drogi na odcinku Brzeźnica–Jastrowie. Po 10 latach znowu wszedłem do rady powiatu i udało się wykonać drugi etap tej drogi, właśnie wspomnianą już przebudowę Sypniewo–Brzeźnica. Teraz wraz ze starostą dążymy do przebudowy drogi Sypniewo–Nadarzyce, w czym z pewnością pomoże mi teraz Henryk Trawiński. Dlatego uważam, że jego wejście do zarządu będzie niczym innym jak wielką korzyścią dla całej gminy Jastrowie. Liczę na duże wsparcie z jego strony i razem będziemy w stanie jeszcze więcej tutaj wykonać.
W kuluarach mówiło się o utworzeniu stanowiska „etatowego członka Zarządu Powiatu”, co pozwalałoby na nawiązanie stosunku pracy z jedną z tych osób. Jak Pan się zapatruje na tę sprawę i czy był Pan w tej grupie, która chciała utworzenia tej posady?
Zgodnie z moją wiedzą nigdy formalnie taki temat się nie pojawił. Gdyby tak się jednak stało, to byłbym temu przeciwny. W obecnej sytuacji finansowej powiatu uważam, że po prostu nie ma takiej potrzeby. Taka osoba generowałaby kolejne koszty, które nie są potrzebne.
Czy był Pan może kuszony, kiedy tworzyła się nowa koalicja, aby pójść w drugą stronę, przeciwko staroście?
W środę odbyła się sesja, po której nastąpiła przerwa do piątku. W trakcie tej przerwy bardzo mocno zdziwiło mnie spotkanie z osobą, która jest bliska włodarzowi naszego miasta – wydaje mi się że chciała wysondować jak silne jest moje przywiązanie do starosty, czy jestem gotów poprzeć inne rozwiązania. Jednak nie chciałbym zdradzać jej personaliów. To był jednak ktoś bliski burmistrzowi Jastrowia i wyjaśnię, że ta osoba musiała odejść z silnym rozczarowaniem. Moje relacje ze starostą są mocne i nie chciałbym, żeby wielka polityka schodziła do powiatu. Jestem samorządowcem, a nie politykiem i mam działać dla dobra lokalnego, a nie uprawiać polityczne gierki.
Andrzej Pietrzak nie widział siebie w nowej koalicji i zrezygnował z funkcji członka Zarządu. Jak Pan ocenia ten fakt i czy też rozważał Pan swoje odejście?
Z panem Pietrzakiem zawsze bardzo dobrze mi się współpracowało w Zarządzie Powiatu, cenię sobie jego kompetencje, szczególnie te, dotyczące oświaty. Jest to osoba z ogromną wiedzą i doświadczeniem, co owocowało na zarządach dobrymi decyzjami. Nie ma co ukrywać, że przekonywałem Andrzeja, żeby został w Zarządzie, bo według mnie jest tam bardzo potrzebny, wręcz niezbędny. Wielka szkoda, że tak wyszło, ale szanuję jego decyzję i zawszę będę mu wdzięczny, chociażby za pomoc w przekazaniu szkoły w Jastrowiu gminie. Jego pomysły i działania usprawniły pracę oraz zarządzanie CKZiU. Ja swojej rezygnacji jednak nie rozważałem, bo mieszkańcy nie po to mnie wybrali, abym ulegał gierkom, czy innym politycznym rozgrywkom. Uważam, że dalej powinienem być mocny, stanowczy i robić to, do czego zostałem powołany.
No ale koalicja z PiSem stała się faktem. Uważa Pan, że to jest dobra koalicja?
Przez dwa lata współpracowałem w Zarządzie z panem Owsiannym, który jest w Koalicji Obywatelskiej i z pozostałymi kolegami. To była dobra współpraca, nie mogę nikomu nic zarzucić, chociaż jak to w samorządzie, mieliśmy tematy lepsze czy gorsze. Wtedy siadaliśmy i dyskutowaliśmy, szukaliśmy rozwiązania. Niestety to się rozjechało, jednak teraz liczę na podobną, równie dobrą współpracę z aktualnym koalicjantem. Koniec końców, wszyscy pracujemy na rzecz społeczeństwa i nie powinniśmy dopatrywać się jakichś różnic, bo nie na tym to ma polegać. Ludzie oczekują od nas mądrych, rozsądnych decyzji. Jeszcze raz podkreślę, że nie chcę wchodzić w głęboką politykę, bo jestem samorządowcem i na tym pozostanę. Nikomu w legitymację partyjną zaglądać nie będę.
Rozmawiał Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!