Lekarz rodzinny przyznaje, że na temat jego stanu zdrowia w Zakrzewie i okolicy krążą najróżniejsze opowieści. Według części z nich jego stan jest tak ciężki, że tylko wyczekiwać informacji o zgonie.
Dlatego zależy mi na tym, żeby mnie nie uśmiercać. Bo w gminie, a nawet w powiecie zaczęły się dociekania, czy aby nie leżę już na oddziale paliatywnym, i pytania, kiedy będą mnie chować. Nie tak szybko. Jeszcze nie teraz
– uspokaja Roman Mendyk.
Jeszcze w tym roku chce powrócić do pracy w ośrodku zdrowia, na przeszkodzie czemu stoi obecnie tylko fakt, że po przebytej operacji lekarz nie odzyskał władzy nad nogami. Obecnie Roman Mendyk czeka na badania kontrolne, które określą, w jaki sposób powinna przebiegać dalsza rehabilitacja. Jak to często niestety jest w służbie zdrowia, trzeba na nie czekać, a czas odliczany jest w miesiącach.
Gdyby nie to, że nie mogę chodzić, nadal byłbym obecny w gabinecie. Bo sama choroba w tym nie ogranicza. Natomiast jej przebieg był taki, że przy okazji pojawiły się powikłania w postaci niedowładu nóg. I to jest jedyne ograniczenie, które powoduje, że nie mogę chodzić do pracy
– wyjaśnia.
Doktor nie jest obecny w ośrodku zdrowia od połowy maja. To wtedy objawiła się choroba.
Jest rzadka, stanowi niecały procent nowotworów. Nie jest genetyczna. Nie ma też wskazania konkretnej przyczyny. Po prostu padło na mnie
Reklama
– mówi lekarz.
To choroba przewlekła, ale są opracowane metody jej leczenia, które dają pacjentom długi okres przeżycia. Ten rodzaj nowotworu na dzień dzisiejszy nie jest wyrokiem. Z tych chorób, które potencjalnie mogły mi się trafić, ta jest najłagodniejsza. Skutecznie się ją leczy, można spokojnie z tym żyć i pracować
– podkreśla. Doktor wyjaśnia, że niedowład kończyn jest konsekwencją samej choroby, nie operacji.
Ta uratowała w ostatnim momencie resztę czynności moich nóg. Czynności, które stopniowo wracają. Niektóre rzeczy mogę już robić
Reklama
– mówiąc to, lekarz porusza nogami.
Po operacji, która miała miejsce w Bydgoszczy, Roman Mendyk przeszedł radioterapię.
Jej skutkiem zwykle jest obrzęk i tak było również w moim przypadku. W związku z tym później mój stan nieco się pogorszył, ale teraz wszystko wraca do normy. Po rehabilitacji powinno być coraz lepiej. Może być tak, że zanim całkowicie stanę na nogi, przejściowo będę musiał poruszać się na wózku
– ocenia.
Objawy dawały o sobie znać od kilku miesięcy, ale lekarz przyznaje, że nie spodziewał się, iż mogą kryć się za nimi tak poważne przyczyny.
Plecy bolą prawie każdego i przyczyn może być wiele
– mówi. Badania, które doktor miał dostępne ze swojego poziomu, na nic nie wskazywały.
Lekarze, do których później trafiłem, byli zaskoczeni, że przy takiej chorobie mogą być tak dobre wyniki
– podkreśla. Niemniej ma jednak poczucie, że konkretniejsza reakcja z jego strony powinna być szybsza.
Prędzej trzeba było się tym zająć, bardziej drążyć. Nie dopiero wtedy, gdy plecy zaczęły mocniej boleć
– porównuje. Czy choroba zmieniła w nim coś jako lekarzu?
Na pewno podejście do niektórych rzeczy, jeżeli chodzi o diagnozowanie pacjentów. To, co mi się porobiło, świadczy, że niektóre rzeczy były niestety spóźnione. Mam tu na myśli konieczność większego nacisku na bardziej zaawansowane badania, tym bardziej że w naszym kraju oczekiwanie na konsultacje u specjalistów trwają niestety zbyt długo
– przyznaje.
Podczas naszej rozmowy widać, że lekarz jest w dobrej kondycji psychicznej. Na to stwierdzenie zdecydowanie odpowiada…
A co? Mam panu powiedzieć, że umieram!? Mogę jeszcze pracować i będę wykonywał swój zawód, dopóki Bozia da, bo jestem wierzący. Nie umieram i dobrze się czuję
Reklama
– zapewnia. Dlatego przyznaje, że nie może się doczekać pełnego powrotu do pracy. Pełnego, bo część obowiązków doktor wykonuje już od jakiegoś czasu, leżąc w łóżku. Stąd m.in. obecny przy nim laptop.
Robię przelewy, sprawdzam listę pacjentów, patrzę, co się dzieje w praktyce i sprawuję nad wszystkim nadzór
– wylicza to, co jest w stanie zrobić przy pomocy komputera.
Roman Mendyk pracuje w zawodzie od dwudziestu czterech lat, z czego od siedemnastu lat w Zakrzewie. Wcześniej, przez sześć lat, 53–letni lekarz wykonywał zawód w Ryczywole. W Zakrzewie ma pod swoją opieką ponad dwa tysiące sześciuset pacjentów. Pod jego nieobecność kierowana przez niego praktyka jest zabezpieczona przez innych lekarzy – kolegów doktora Mendyka.
I tak będzie, dopóki nie wrócę do pracy
– zapowiada, dziękując przy okazji kolegom za profesjonalne wsparcie.
Po okresie hospitalizacji do domu Roman Mendyk wrócił na początku sierpnia. Już po tych kilku tygodniach widzi różnicę w możliwości poruszania nogami.
Postępy są zauważalne szczególnie w ostatnich dniach
– precyzuje. Jak na razie przechodzi łagodniejszą formę rehabilitacji, która może być bezpiecznie prowadzona bez wspomnianych badań kontrolnych. Dopiero one pokażą jednak, w jakim zakresie może być przeprowadzona pełna rehabilitacja. Jak najpełniejsza sprawność wróci tym szybciej, im szybciej doktor przejdzie ten etap ćwiczeń.
W tym zakresie z pomocą przyszła Fundacja Złotowianka. Poprzez wpłaty na jej konto można wspierać rehabilitację lekarza. Ten nie zna jeszcze jej kosztów, ale przyznaje, że mogą być duże. Zresztą Roman Mendyk przyznaje, że już doświadczył dużej pomocy ze strony wielu osób, nie tylko pacjentów.
Za co przy okazji serdecznie dziękuję
– dodaje. Nie kryje zaskoczenia tak dużym wsparciem. Przyznaje, że jego zakres wyszedł daleko poza jego wyobrażenie.
W sprawę zaangażowali się ludzie, którzy dobrze mnie nawet nie znają. Jestem tym bardzo zbudowany. Nie oczekiwałem takiej wyrozumiałości i życzliwości
Reklama
– przyznaje doktor Mendyk, którego rehabilitację można wspierać poprzez wpłaty na konto SBL Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 z dopiskiem: Roman Mendyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak to mówią "szewc bez butów chodzi". Dużo zdrowia i wytrwałości w walce z tą cholerą. Pozdrawiam
Doktorze czekamy za tobą, zdrówka życzymy!
Zdrówka życzę i wiary
Wierzyłem, że wygrasz, Nie udało się. Do dziś trudno mi uwierzyć. Piotr
Jaki to był nowotwór wie ktoś coś?
Jak to mówią "szewc bez butów chodzi". Dużo zdrowia i wytrwałości w walce z tą cholerą. Pozdrawiam
Doktorze czekamy za tobą, zdrówka życzymy!
Zdrówka życzę i wiary