Nieletni bez problemu kupią u nas alkohol. Podczas zakupu kontrolowanego 75 procent sprzedawców podało piwo, nie sprawdzając wieku klienta. - To bardzo obnażyło podejście do tematu - mówi burmistrz Złotowa i zapowiada dalsze kroki
Chłopak: - Pse Pani, a jakie piwo jest dobre? Ekspedientka: - Warka, bo pasuje do kiełbasy i grilla. Klient: - Jakie piwko może mi Pan polecić? Sprzedawca: - Desperados i to najlepiej w dużych ilościach. Nastolatek: - Dzień dobry. Chciałbym... Ekspedientka: - Polecam Harnasia – kobieta wyprzedziła słowa klienta.
Tak przebiegał w Złotowie zakup kontrolowany. W 25 sklepach z alkoholem sprzedający nawet nie zająknął się na temat dowodu osobistego. Tylko w dziewięciu z czterdziestu skontrolowanych punktów (sześć było zamkniętych) zapytano młodzieńca o dokument tożsamości. Gdy odparł, że go zapomniał, odmówiono mu sprzedaży piwa lub wina. - Jestem zaskoczony, że w tak dużym stopniu mamy problem ze sprzedażą alkoholu. To bardzo obnażyło podejście do tematu. Trzy czwarte wizyt zakończyło się sprzedażą alkoholu nieletnim. Mamy na to paragony, mam opisy osób sprzedających – burmistrz Złotowa Adam Pulit ocenia akcję przeprowadzoną 2 maja.
Sprzedawca na minus
Zakup kontrolowany w mieście przeprowadziła firma najęta przez magistrat. Tajemniczym klientem był 18-letni chłopak, który dowód osobisty ma od czterech miesięcy. Wygląda jak gimnazjalista, tak też się zachowywał i wykazywał się kompletną nieznajomością alkoholu. Dopytywał o smak, najbardziej popularne gatunki piwa, prosił o radę, wahał się. - To powinno wzbudzić niepewność u każdego wzorowego sprzedawcy – podsumowała akcję firma przeprowadzająca badanie. - Nie dość, że nie prosili o okazanie dowodu osobistego, mimo że wygląd chłopaka powinien wzbudzić ich podejrzenia, to w dodatku bardzo chętnie polecali mu różne rodzaje piw i życzyli smacznego spożycia – czytamy we wnioskach z kontroli.
Najlepiej w badaniu wypadły markety. Tu zwykle proszono o okazanie dokumentu. - Sklepy sieciowe mają bardzo dobrą politykę. Jeśli ktoś wygląda na 25 lat, to wtedy nie pytają go o dowód. Jeśli nie, to sprawdzają jego wiek – takie podejście do sprzedaży alkoholu A. Pulit wskazuje jako godne naśladowania.
U mnie? To niemożliwe
Wyniki badania urzędnicy przedstawili właścicielom skontrolowanych sklepów podczas spotkania w magistracie. - Sam podpisałem zaproszenia, licząc na to, że nie zostaną zignorowane – opowiada włodarz Złotowa. Rzeczywiście, przedsiębiorcy się pojawili bardzo licznie. Wszyscy z niedowierzaniem. - Początkowo każdy z nich zaprzeczał, a potem byli bardzo zdziwieni, że w ich sklepie mogłoby dojść do sprzedaży nieletniemu – mówi burmistrz. Podczas szkolenia w magistracie (przeprowadzonego przez firmę kontrolującą) rozmawiano o regulacjach prawnych dotyczących sprzedaży alkoholu i praktycznych problemach w ich egzekwowaniu. - Jak rozpoznasz, że ktoś jest pijany? Gdzie jest próg, od którego nie sprzedajemy alkoholu osobom po spożyciu? Mówienie komuś, że jest pijany jest obraźliwe – A. Pulit zdradza uwagi sprzedających alkohol. Uważa on jednak, że można być etycznym sprzedawcą i o to apeluje. - Zakup kontrolowany i szkolenie po nim są formami ostrzeżenia. Mam możliwość zabrania koncesji na sprzedaż alkoholu, ale póki co nie chcę tego robić. Na razie mówimy o problemie, uświadamiamy i szukamy rozwiązania – mówi burmistrz Złotowa.
Wizyta Tajemniczego Klienta w sklepach w Złotowie to początek akcji kontrolno-uświadamiającej. Nikt, kto będzie sprzedawać alkohol nieletnim, nie może więc czuć się bezpieczny. W Złotowie jest ponad 70 punktów, w których kupić można alkohol. Pieniądze z opłacanych przez ich właścicieli koncesji (w 2014 roku - 456 tys. zł) przeznaczane są na działanie Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze