Wójt zapewnia, że świetlica będzie dalej funkcjonować, zmieni się jedynie opiekun
Od niedawna świetlica w Scholastykowie nie jest udostępniana miejscowej młodzieży. W lokalnym środowisku bardzo szybko rozeszła się informacja o tym, jakoby obiekt przez dłuższy czas miał być zamknięty. Mieszkańcy już dzwonili do nas, narzekając, że dzieciaki włóczą się po wsi i pytają, czy sala już będzie nieczynna. Nic dziwnego, skoro w świetlicy każdego popołudnia przez trzy godziny spędzało czas średnio około 25 dzieci. Do dyspozycji maluchów i młodzieży był m.in. stół do tenisa stołowego i do bilarda. Świetlica była otwarta od wtorku do soboty – poniedziałek przeznaczony był na sprzątanie budynku. Trzeba przyznać, że był to jeden z najlepiej funkcjonujących w gminie budynków tego typu. Wójt potwierdza, że obecnie świetlica jest zamknięta, ale deklaruje, że to tylko przejściowa sytuacja, wynikająca z tego, że musi się zmienić opiekun dzieci.
Papier to nie wszystko
Wcześniej przez wiele lat czas spędzał w świetlicy z dziećmi Bogdan Pasternacki. Formalnie nie mógł być opiekunem, gdy w poprzedniej kadencji został radnym, stąd zastępowała go małżonka. Żadne z nich nie ma jednak wykształcenia pedagogicznego, a to niezbędne, gdy działalność świetlicy finansowana jest ze środków pochodzących z Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. – Mówi o tym ustawa – podkreśla wójt, przyznając, że toczą się już rozmowy z osobą, która ma niebawem objąć obowiązki opiekuna świetlicy. Do czasu zakończenia rozmów wójt nie chce mówić, o kogo chodzi, choć potwierdza, że jest to mieszkanka Scholastykowa. Deklaruje też, że jeszcze w styczniu rozmowy dobiegną końca i obiekt ponownie będzie oddany do dyspozycji najmłodszych mieszkańców. – Świetlica ma funkcjonować dokładnie na tych samych zasadach jak dotychczas – mówi Przemysław Kurdzieko. Pasternackim, zwłaszcza panu Bogdanowi, nie jest łatwo pożegnać się z wieloletnim zajęciem.
Bogdan Pasternacki
– Skoro takie są wymogi... Siłą rzeczy człowiek jest związany z tymi dziećmi. Trzeba umieć do nich dotrzeć, mieć do nich podejście – mówi, podkreślając, że sam papier potwierdzający wykształcenie nie gwarantuje powodzenia w tym zajęciu. – Zanim przed laty zacząłem sprawować tutaj opiekę, próbowały to robić niektóre panie. Nie dały rady. Po dwóch tygodniach rezygnowały.
Piotr Steffen
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze