Reklama

Nie zaszczepię swego syna

27/06/2012 00:00
Bożena Śnieg postanowiła, że nie pozwoli podać szczepionki swemu dziecku. Złotowski Sanepid nałożył za to na matkę karę grzywny. Kobieta obstaje przy swoim, twierdząc, że lekarstwo może zaszkodzić jej synowi

Sprawa pewnie zakończy się w sądzie. Bożena Śnieg jest przekonana, że podana kilkanaście lat temu szczepionka jej najstarszemu synowi sprawiła, że dziś dziecko jest głęboko upośledzone. Przepisy mówią jednak jasno: szczepienie dzieci jest obligatoryjne. Póki co złotowski Sanapid wydał postanowienia o nałożeniu grzywny wysokości 300 złotych w celu przymuszenia do szczepienia. W ślad za nim poszedł tytuł wykonawczy. Przedstawiciele Sanepidu twierdzą, że nie mają wyjścia. Bożena Śnieg jest jednak oburzona podejściem urzędników, twierdząc, że jej dwóch kolejnych synów nigdy nie przyjęło żadnego lekarstwa, a ich rozwój jest wręcz podręcznikowy. Sprawa zapewne trafi do złotowskiego sądu, którego decyzja w zasadzie nie jest w stanie przymusić do tego, by dziecko zaszczepić.

Nie wie, że jestem jego mamą

Bożena Śnieg ma trójkę synów. Najstarszy ma obecnie 16 lat. - Do pierwszego roku życia rozwijał się idealnie. Dziś nie mam z nim żadnego kontaktu – mówi ze smutkiem. Zdaniem kobiety wszystko przez szczepionkę Trimovox, która została podana dziecku, gdy miało kilkanaście miesięcy. – Zauważyliśmy, że syn przestaje się normalnie rozwijać. Był nią zaszczepiony w grudniu 1996 roku. Dosłownie po tygodniu nastąpił regres w rozwoju: chłopiec przestał się uśmiechać, chodzić. Ponownie zaczął chodzić po kolejnych pięciu miesiącach. W wieku trzech lat stwierdzono u niego głębokie upośledzenie umysłowe sprzężone z autyzmem. Obecnie syn przebywa w specjalnym ośrodku, nie można z nim nawiązać żadnego kontaktu, nawet nie wie, że jestem jego mamą... – opowiada. Kobieta jest doktorem z dziedziny biochemii. Jest przekonana, że powodem choroby dziecka była szczepionka, która zawierała związek rtęci. Lek został wycofany z obrotu kilka lat temu.

Nigdy więcej

W 2006 roku pani Bożena ponownie zaszła w ciążę. Od razu po urodzeniu postanowiła, że jej drugi syn nigdy nie zostanie poddany szczepieniu. – Paweł ma obecnie 6 lat. Jest zdrowym dzieckiem, nigdy nawet nie miał kataru. Organizm sam się broni – opowiada, dodając, że Paweł przeszedł bardzo łagodnie takie choroby wirusowe jak ospa czy różyczka. - W miejscu, gdzie mieszkałam przed przeprowadzką do Złotowa, wszyscy moją decyzję szanowali. Lekarz rodzinny mówił, że ta należy tylko do mnie. Nigdy nie miałam też do czynienia z Sanepidem, którego pracownicy wiedzieli, że dziecka nie szczepię.

Rok temu urodził się trzeci syn, Wiktor. Tu również decyzja była jednoznaczna: żadnych szczepień. Po urodzeniu Wiktora Bożena Śnieg zamieszkała już w Złotowie. - Lekarz rodzinny również nie robił problemów z tego powodu, że nie chcę podać dziecku szczepionki - opowiada.
Problemy rozpoczęły się, gdy informacja o tym, że syn nie był szczepiony, trafiła do złotowskiego Sanepidu. - Najpierw zostałam poproszona na spotkanie, na którym uświadamiano mnie, że szczepienie jest obowiązkowe. Kiedy odmówiłam, przedstawiając argumenty i powody swojej decyzji przyszło postanowienie o nałożeniu grzywny i tytuł wykonawczy. Byłam załamana, bo okazało się, że w zasadzie jako matka nie mam nic do powiedzenia, że ważniejsze są przepisy – mówi oburzona.

Nie mamy wyjścia

Maria Wawrzyniak, radca prawny złotowskiej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej uważa, że pracownicy Stacji nie mogli zachować się inaczej. Na dowód przedstawia obowiązujące przepisy. Postępowanie Inspektora Sanitarnego w przypadku niepoddania dziecka szczepieniom ochronnym określa dokładnie ustawa o zwalczaniu i zapobieganiu zakażeniom i chorobom zakaźnym u ludzi, która mówi, że osoby przebywające na terytorium naszego kraju są obowiązane do poddawania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym w ramach Narodowego Programu Szczepień Ochronnych. W przypadku dzieci odpowiedzialność za poddanie ich szczepieniu ponoszą rodzice bądź opiekunowie prawni. Jeśli osoby nie wykonują tego obowiązku, Inspektor jest zobowiązany do wysłania im upomnienia. Jeśli upomnienie nie skutkuje, należy wszcząć postępowanie egzekucyjne, inaczej mówiąc, na taką osobą nakładana jest grzywna. Grzywna może być nakładana kilkakrotnie w tej samej lub wyższej kwocie. Grzywna nie może przekroczyć jednak 10 tys. złotych.

Przypadek Jastrowia nie pozostawia złudzeń


Wiesława Rucińska, która odpowiada w złotowskim Sanepidzie za kwestie epidemiologiczne mówi, że lekarze rodzinni są zobowiązani do przekazywania informacji o tym, kto poddał się szczepieniom, a kto nie. – Stąd wiemy, że matka dziecka nie zaszczepiła i stąd też cała procedura – wyjaśnia. Jej zdaniem do podobnych przypadków dochodzi bardzo rzadko. – Wysyłamy upomnienie, zapraszamy na rozmowę, tłumaczymy nasze stanowisko, szanując oczywiście powody, dla których rodzice szczepić dzieci nie chcą. My jesteśmy jednak od przestrzegania prawa. Poza tym od szczepienia można odstąpić, gdy są ku temu wyraźnie przeciwwskazania. W przypadku, o którym mówimy, o takich przeciwwskazaniach nie wiemy, tak jak nie ma dowodów na to, że nieszczęście związane z pierwszym dzieckiem było spowodowane szczepionką. Podchodzimy z dużym zrozumieniem do obaw matki, ale proszę sobie wyobrazić co by się zdarzyło, gdyby na przykład w przedszkolu w Jastrowiu dzieci nie były zaszczepione przeciwko gruźlicy, na którą chorowała jedna pracownic? Na szczęście wszystkie dzieci były zaszczepione i do nieszczęścia nie doszło – tłumaczy Wiesława Rucińska. Według niej wszystkie objawy niekorzystnego oddziaływania szczepionki na organizm dziecka są odnotowywane w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Są to sporadyczne przypadki – podkreśla. Jeżeli jednak odsetek dzieci nieszczepionych wzrośnie, to wirusy zaczną krążyć w środowisku, powodując wzrost zachorowań na choroby zakaźne nawet u dzieci szczepionych.

Nie zapłacę, nie zaszczepię

Co jednak, kiedy postępowanie egzekucyjne jest bezskuteczne, kiedy - tak jak w przypadku Bożeny Śnieg - dziecko nie będzie poddane szczepieniu? Wówczas sprawa trafia do sądu rejonowego. Sąd, stosując kodeks Wykroczeń, może na taką osobą nałożyć karę grzywny do wysokości 1500 złotych albo karę nagany. – Na tym całe postępowanie się kończy i w zasadzie nic więcej w tej sprawie nie można zrobić. Siłą zaszczepić dziecka nie można – mówi Maria Wawrzyniak.

Bożena Śnieg mówi wprost, że nie zapłaci za nałożone na nią kary, a syna nie zaszczepi, bojąc się, że może powtórzyć się sytuacja z pierwszym dzieckiem. – To ja odpowiadam za zdrowie swojego dziecka i to ja w razie nieszczęścia będę musiała z tym żyć, a nie urzędnik – zwięźle argumentuje swoją decyzję. Osób, które myślą podobnie jak pani Bożena jest coraz więcej. Coraz więcej też uważa, że wszystkie obowiązkowe szczepienia to nic innego jak nabijanie kasy koncernom farmaceutycznym.

Mariusz Leszczyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości