Wójtowie i burmistrzowie skarżą się na Państwo. Na biurokrację, przerost administracji, ciągłe zmiany przepisów.- Czasami się zastanawiam, kto pisze te projekty ustaw: studenci czy stażyści - pytał podczas spotkania z posłanką Janyską wójt Lach
Źle się dzieje w państwie polskim - taki wniosek można wyciągnąć ze spotkania posłanki Platformy Obywatelskiej Marii Janyski z wójtami i burmistrzami z terenu powiatu złotowskiego. Działaczka PO spotkała się z nimi we wtorek 25 lutego.
Samorządowcy mieli sporo uwag do funkcjonowania Rządu. Ich zdaniem gabinet Donalda Tuska i posłowie utrudniają im życie. Weźmy fermy wiatrowe. W gminach Okonek, Złotów i Jastrowie niemal wszystko jest gotowe do ich uruchomienia. Brak jedynie ustawy.
- Ile można tych inwestorów mamić, że to kiedyś będzie? - denerwował się wójt gminy Złotów Piotr Lach. - Dopóki nie wiadomo, ile na tym zarobią, firmy wstrzymują się z inwestycjami – dopowiedział burmistrz Jastrowia Piotr Wojtiuk. Gminy także na tym tracą, bo nie mają wpływów z podatków od ferm.
Posłanka obiecała, że spróbuje interweniować w tej sprawie, ale wielkich nadziei wójtom nie robi. - Przewidywania są takie, że w tym roku ma być ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii, ale tak samo było w tamtym i poprzednim roku – stwierdziła M. Janyska.
Magister z niskim IQ
Z jednej strony rządzący latami nie są w stanie uchwalić ważnej ustawy, z drugiej co chwilę zmieniają przepisy. Tak jest choćby z pójściem sześciolatków do szkół. - Sześciolatki to tykająca bomba dla samorządów. Pani minister co i rusz ma nowe pomysły: a to, że w szkole ma być nauczyciel wspomagający, a to, że jak rodzicom się nie spodoba, to będą mogli cofnąć dzieci do przedszkola. Przecież tam już będzie miejsce zajęte – grzmiał Piotr Wojtiuk.
Odpowiedź posłanki zaskoczyła chyba ją samą. - To jest chore, bo musielibyście Państwo utrzymywać miejsca i w szkole, i w przedszkolu.
[[reklama]]
Jak w tej sytuacji dziwić się frustracji samorządowców?
To nie koniec absurdów w oświacie. Polski system edukacji wciąż ma produkować bezrobotnych. Dobitnie ujął to wicestarosta Tomasz Fidler: - W technikach i liceach uczą się osoby, które kiedyś chodziłyby do Ochotniczych Hufców Pracy. O magistrach ekonomii siedzących na kasie w Biedronce nawet nie będę mówił, bo mi ich szkoda. Oni zostali oszukani przez Państwo, że niby edukacja przełoży się na ich życie zawodowe.
Na ten zarzut posłanka z PO nie odpowiedziała.
Pomysł na biurokrację
Podobnie było z oskarżeniem o przerost formy nad treścią. Gminy ciągle tworzą sterty sprawozdań. - Co miesiąc musimy zmieniać budżet. Ta cała sprawozdawczość to jest paranoja. Tego nawet nikt nie czyta – stwierdził podniesionym głosem burmistrz Złotowa Stanisław Wełniak.
Jako przykład samorządowcy podawali dopłatę państwa do funkcjonowania przedszkoli. Od września 2013 roku rodzice płacą złotówkę za godzinę pobytu dziecka ponad wolne od opłaty pięć godzin. Dotację tę gminy muszą rozliczać osobno, nie z subwencją oświatową. Odpowiedź Marii Janyski ponownie zaskoczyła uczestników spotkania.
- Może była taka obawa, że te pieniądze przeznaczone będą na coś innego – zamyśliła się działaczka PO. To stwierdzenie wprawiło wójtów i burmistrzów w osłupienie, bo pokazało, jaki stosunek mają rządzący Polską do samorządów.
Nic dziwnego, że burmistrz Złotowa zaapelował o zostawienie gmin i powiatów w spokoju. - Przywróćcie nam tę swobodę działania, która była w latach 90-tych – rzucił Stanisław Wełniak.
Spotkanie z Marią Janyską odbyło się z jej inicjatywy. Od kilku miesięcy odwiedza ona okoliczne powiaty i opowiada o tym, co udało jej się zrobić w ciągu tej kadencji Sejmu. Jak widać po reakcji samorządowców, wciąż wiele jest do zrobienia.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze