Po latach pracy dostrzegłam, jak wiele potrzeb ma ta grupa społeczna. Z wykształcenia jestem lekarzem internistą, kilkanaście lat pracowałam na oddziale wewnętrznym, na którym populacja ludzi powyżej 65. roku życia - to wiek graniczny dla geriatrii – stanowiła znaczną część pacjentów. Po pewnym czasie, mimo dobrze wykształconej kadry na naszym oddziale, w której są: endokrynolog, pulmonolog, nefrolog, a wcześniej byli również kardiolog i reumatolog, dało się zauważyć, że zwykłe standardy postępowania w chorobach wewnętrznych nie sprawdzają się w odniesieniu do większości seniorów. Nie byliśmy w stanie zaproponować starszemu choremu rozwiązania skutecznego, które zmniejszyłoby częstotliwość hospitalizacji i instytucjonalizacji.
Dokładnie. Senior nie wpisuje się w te ramy, gdyż ludzie powyżej 65. roku inaczej chorują. Mają wiele odmiennych, nietypowych objawów, np. brak gorączki podczas infekcji lub pojawienie się objawów psychicznych w przypadku symptomów niewydolności serca. Geriatria skupia w sobie takie dziedziny medycyny jak neurologia, psychiatria, choroby wewnętrzne, rehabilitacja. Odpowiada potrzebom seniorów, scala wiele ich problemów i upraszcza sposoby ich rozwiązania. Po latach pracy na internie doszłam do wniosku, że właściwie trudno określić, w jaką stronę moglibyśmy pójść, próbując skuteczniej pomagać seniorom.
Reklama
To było moje spostrzeżenie. Koledzy mają swoje określone specjalizacje, głównie zajmowali się nimi, a ja w zasadzie od początku pracowałam ze starszymi osobami i łatwiej było mi zwrócić uwagę na te kwestie. Będąc bliżej pacjentów w starszym wieku w pewnym momencie stanęłam pod ścianą. Nie wiedziałam, jak dalej pomóc, gdy zwykłe leczenie nie przekładało się na sukces. Interna nie wystarczała. Geriatria, na którą się zdecydowałam, potrafi sprostać wielu chorobom, na które cierpią starsi. Było to zatem dla mnie poszerzenie i scalenie rzeczy, z którymi wcześniej miałam do czynienia. Geriatria nie jest szczegółowym kierunkiem medycyny, raczej scala kilka dziedzin.
Doświadczenie w pracy przy chorobach wewnętrznych pomogło, ale trzeba było poznać jeszcze większą część medycyny.
Reklama
Tak. Poza tym statystyki GUS-u potwierdzają, że osób powyżej 65. roku życiu już jest 15%, więc jesteśmy bardzo starym społeczeństwem, a ta liczba nadal rośnie. Następuje siwienie siwych, czyli wzrost ludzi powyżej 80. roku życia. Tymczasem zdecydowana większość ludzi starszych korzysta w naszym kraju jedynie z usług lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, względnie specjalistów, ale nie geriatrów. Tylko niewielka część ma do nich dostęp.
Najbliższe od Złotowa poradnie geriatryczne są w Bydgoszczy i Poznaniu. Najlepsza sytuacja jest w województwie mazowieckim i na południu Polski. W Katowicach jest jedyny w kraju typowy szpital geriatryczny. W całej Polsce jest tylko kilka szpitalnych oddziałów geriatrycznych.
Reklama
Liczba i rozkład geriatrów w Polsce są dramatycznie niskie. Z raportu NIK wynika, że w 2014 roku było nas zaledwie około czterystu, co daje 0,8 geriatry na 100 tys. mieszkańców. Kraje, które dbają o seniorów, jak Niemcy, Słowacja, Szwecja mają znacznie wyższy współczynnik. W Szwecji jest ośmiu geriatrów na 100 tys. mieszkańców. W naszym, około siedemdziesięciotysięcznym powiecie, powinno być kilku geriatrów.
Miło byłoby współpracować z kimś jeszcze. Niestety obecna sytuacja polityczna również nie sprzyja opiece nad starszymi pacjentami, nie ma odniesienia do geriatrii w projektowanych aktach prawnych. Jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, gdzie kształci się geriatrów bez zapewnienia im możliwości pracy. Stąd też m.in. wielu z nich później rezygnuje. Z tych czterystu geriatrów w Polsce około setka nie praktykuje w swoim zawodzie. Z drugiej strony młodzi studenci też nie do końca chcą się kształcić w kierunku geriatrii, bo jest to dziedzina, w której – paradoksalnie do skali potrzeb – nie ma obecnie pracy, bo nie ma oddziałów i poradni. Geriatra nie po to się kształci, żeby pracować na oddziale wewnętrznym jako internista, czyli żeby wracać do punktu wyjścia. Szacuje się, że w Polsce powinno być minimum dziesięć razy więcej łóżek geriatrycznych niż obecnie jest dostępnych.
Reklama
W obecnej sytuacji absolutnie nie są przesadzone.
Raczej tak, choć na pewno byłoby to innowacją. Bylibyśmy pierwszą placówką z takim oddziałem w północnej Wielkopolsce, więc jest nad czym się zastanawiać. Wszystko byłoby uzależnione jedynie od kontraktowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Pacjentów by nie brakowało. Wiele w tej materii zależałoby, w mojej ocenie, nie tylko od NFZ, ale też od przychylności władz powiatu i wsparcia organizacji pozarządowych. Na pewno powinniśmy bić na alarm w tym względzie.
Reklama
Tak. Będzie to uzależnione jedynie od kontraktu na takie usługi, bo wola ze strony dyrekcji jest, a to istotne. Mam nadzieję, że kiedy w NFZ zobaczą tę białą plamę w tym regionie, jaka dotyczy opieki nad starszymi osobami, nie będzie problemów z pieniędzmi na kontrakt. Takich poradni jest w Polsce zaledwie kilkanaście.
Niestety nie. Obecnie sytuacja dotycząca możliwości pozyskania jakiegokolwiek lekarza jest bardzo trudna, a co dopiero w tak niszowej kwestii jak geriatria. Większość lekarzy jest już wykształcona w swoich dziedzinach, trudno będzie o kolejnych chętnych. Potrzeba po prostu nowego narybku. Mogłabym pracować na trzy etaty albo na trzy zmiany, a i tak nie będę w stanie sprostać wszystkim potrzebom, tak są ogromne. Jeśli poradnia ruszy i mnie przyjdzie w niej przyjmować pacjentów, podejmę się tego, podobnie jak dalej będę przyjmować w swoim prywatnym gabinecie. Świata nie zbawię, ale przynajmniej trzeba zacząć, żeby dać impuls. Sukcesów nie buduje się od ręki.
Reklama
Zazwyczaj jest to od trzech do pięciu schorzeń, ale bywa, że więcej, zwłaszcza wśród osób chorujących przewlekle. Dominuje nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otępienie, choroba niedokrwienna serca, niewydolność serca, choroba zwyrodnieniowa stawów, ale są też konsekwencje upadków, zespoły otępienne i majaczenia, unieruchomienie, nietrzymanie moczu i stolca, zaburzenia odżywiania, zaburzenia widzenia, schorzenia neurologiczne, narządów ruchu, a nawet depresja.
To szerszy problem, rzeczywiście mniej dostrzegany u seniorów, ponieważ w tym wieku depresja ma inne oblicze niż w innych grupach wiekowych. Najczęściej to jednoczesne zaburzenia pamięci, poczucie winy, a nawet większe skłonności samobójcze niż u młodszych osób, z częstszą ich rzeczywistą realizacją, np. poprzez odmawianie przyjmowania leków, zwiększenie ich zażywania czy odmowa jedzenia. Nawet dla lekarza podstawowej opieki zdrowotnej łatwo przeoczyć te objawy i trafnie je zdiagnozować.
W 2011 roku przeprowadzono badanie PolSenior, największe w tym zakresie w kraju, dotyczące kilku tysięcy osób. Raport ekspertów geriatrów był jednoznaczny: około 30% badanych ma stałe objawy depresji. Poszczególne choroby i schorzenia dotyczą bardzo dużej części społeczeństwa, zawłaszcza osób w podeszłym wieku. Statystyki dotyczące depresji są jednak w czołówce.Reklama
Tak. Są wprawdzie osoby, które starzeją się lepiej, cieszą się dobrym zdrowiem i są w pełni aktywne. Ich jest jednak niewielu, może 10%. W większym stopniu są to osoby schorowane i do tego samotne. Seniorzy najczęściej chorują na wiele chorób, a po drugie niestety przyjmują wiele leków w związku z jednoczesnym występowaniem tych chorób. Nie ma raczej możliwości, żeby leków zapisywanych przez specjalistów nie brać, ale trzeba nadmienić, że oprócz leków ordynowanych przez lekarzy chorzy często sięgają po te bez recepty, i to jest duży problem. W większości są to leki nasenne, uspokajające, przeczyszczające i przeciwbólowe. Ludzie stosują też suplementy diety, coraz częściej sięgają również po zioła, które – z czego niewielu zdaje sobie sprawę – wchodzą w liczne interakcje z lekami recepturowymi i nasilają lub wywołują niepożądane działania.
W kontekście efektu tak, bo co do przyczyn - wynika to trochę z bezradności. Pewne choroby są niedostatecznie leczone. W Polsce nagminnie nieodpowiednio leczony jest też ból. Człowiek zadowolony, nie cierpiący, nie przyjmuje leków bez potrzeby. Problemem jest też to, że ludzie w podeszłym wieku leczą się u wielu specjalistów, z których każdy zaleca leki na daną jednostkę chorobową.
Reklama
Zgadza się, koordynowanie to jeden z podstawowych obowiązków geriatrów, którzy muszą wyłapywać największe problemy wynikające z farmakoterapii i eliminować te niepotrzebne.
Najważniejsze, że pacjenci rzeczywiście przekonują się, że te leki faktycznie nie były wcale niezbędne. Przy okazji tniemy też koszty, które można przełożyć na coś innego, np. rehabilitację czy fizjoterapię. Najlepsza inwestycja w siebie to inwestycja w ruch i dobre odżywianie.
Nawet odrzucając jeden czy drugi lek danego specjalisty, nie wywracam leczenia do góry nogami. Zresztą w tej chwili rozsądni lekarze, a większość jest takich, stara się eliminować stosowanie leków niezgodnych z przeznaczeniem. Inna sprawa, że oni często nie mają wiedzy o tym, jakie inne leki stosują pacjenci, którzy często sami się do tego nie przyznają. Faktem jest też, że lekarze nie dopytują, a powinni, choć nie mają na to czasu. Wina leży zapewne pośrodku. Do mnie pacjenci przychodzą już z całymi woreczkami leków zaleconych w innych gabinetach, więc to sobie koryguję. To nadużywanie leków czasami wynika z tego, że starsze osoby mają zaburzenia funkcji poznawczych. Z drugiej strony prawda jest też taka, że nawet wśród lekarzy geriatria nie jest jeszcze należycie promowana, patrzą na nią może jak na pewną osobliwość, nawet niepotrzebną specjalizację. Z czasem powinno się to jednak zmieniać.
Reklama
Medycyna jest sztuką. Oprócz tego, że są pewne standardy, to jednak każdy może postępować według własnej wiedzy i przekonań. Mamy prawo leczyć różnymi lekami, tym bardziej, że wszyscy mamy tak naprawdę do dyspozycji tę samą pulę medykamentów. Broń jest więc ta sama, trzeba jej tylko umiejętnie używać. Bo prawda jest taka, że ludzie w podeszłym wieku przyjmują za dużo leków, których nie potrzebują, zwłaszcza suplementy, z których tak naprawdę zaleca się jedynie witaminę D. Natomiast dość często niedostatecznie mają leczone inne schorzenia, np. zaburzenia snu czy psychiczne – co wynika również z tego, że ludzie niechętnie chodzą do psychiatrów.
Obecni lekarze POZ w zdecydowanej większości kształcili się w czasach, kiedy geriatria nie stanowiła zakresu nauczania na akademiach medycznych. Stosunkowo od niedawna jest ona przedmiotem obowiązkowym. Sęk w tym, że młodych lekarzy mamy w Złotowie i okolicy bardzo mało. Ja mam 42 lata, a należę raczej do młodszego pokolenia lekarzy na terenie naszego powiatu. Inna kwestia, że lekarze POZ są przeciążeni pacjentami i wiele rzeczy może im przez to umykać. Najczęściej kierują starszych pacjentów do specjalistów, tymczasem trzeba pamiętać, że oni nie zawsze mają możliwość dotarcia do tylu lekarzy, bo zmagają się z dość dużą ilością dolegliwości.
Reklama
Na pewno, chociaż należy pamiętać, że mamy obowiązek zalecania tych lekarstw, które rzeczywiście są niezbędne. Inną kwestią jest to, że u starszych pacjentów włączanie dwóch-trzech leków jednocześnie jest w zasadzie niebezpieczne, bo to są już kruche organizmy.
Ci bez większych zaburzeń poznawczych - tak. Trudniej jest z tymi, którzy są pod większym wpływem innych, najczęściej bliskich, krewnych, od których słyszą różne opinie i porady. Generalnie współpraca z pacjentami nie jest łatwa, nawet w młodszych grupach wiekowych. Uważa się, że około 50% pacjentów nie stosuje się do zaleceń lekarskich. Również z takich przyczyn jak brak pieniędzy. To także stanowi barierę.
Różnie z tym bywa. Nie osądzałabym jednak rodzin, wiadomo, że współcześnie jest to problem wieloczynnikowy: praca, odległość, ograniczenia finansowe, przyczyn jest wiele.
Każde kolejne pokolenie ma coraz większą wiedzę, a to przedkłada się na styl życia, samodzielność, wykorzystanie technologii. To powinno się z czasem poprawiać, ale na chwilę obecną większość niestety nie dba o te kwestie.
Sytuacja jest raczej mało kolorowa. Owszem, patrząc na dane demograficzne jest to miasto ludzi starszych, ale nie wydaje mi się, żeby zarządzający tym miastem widzieli przyszłość w dogadzaniu seniorom. Wyjątkiem wśród inicjatyw jest Dom Senior-Wigor, ale on zaspokaja potrzeby jedynie dla około dwudziestu osób – to kropla w morzu potrzeb.
To społeczne inicjatywy. Z UTW też korzysta tylko niewielka część tego społeczeństwa, poza tym jest to ta część naszych seniorów, która jest beneficjentem dobrego starzenia. To jest promil starszych ludzi w Złotowie, którzy w zdecydowanej większości są zamknięci w blokach, i to niekoniecznie na parterach, a na piętrach, skąd nie mogą często swobodnie wyjść. Gdyby nawet miasto zainwestowało w kolejne udogodnienia dla seniorów, pytanie, jak ich z tych mieszkań wyciągnąć i włączyć do społecznego życia. Potrzeba znacznie więcej po stronie władz samorządowych, które powinny też być wspierane ustawowo, a tego brakuje. Brakuje instytucji scalających seniorów na co dzień. Znacznie bardziej powinna być też rozbudowana pomoc środowiskowa, opiekunek, która w Złotowie jest dramatycznie mała. Prywatne inicjatywy też nie mogą być jedynym rozwiązaniem, bo nastawione są na komercję, a seniorzy nie mają pieniędzy. Chodząc po domach, oglądając tych ludzi, widzę, jak dramatycznie wygląda niekiedy ich sytuacja.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pozdrawiam gorąco Panią doktor... to bardzo miła osoba...
Pozdrawiam gorąco Panią doktor... to bardzo miła osoba...