Kunegudna Hofka z Kujana czuje się niewłaściwie potraktowana przez doręczyciela korespondencji. Skargi pisać nie będzie, ale wyczula na należne traktowanie klienta. Nie tylko niepełnosprawnego
Zamieszanie wokół pocztowych przesyłek sądowych trwa. Przypomnijmy, że od stycznia nowym operatorem dla doręczeń pism z sądów i prokuratur w miejsce Poczty Polskiej została Polska Grupa Pocztowa. Jak poinformowało kilka dni temu RMF FM, w polskich sądach od początku roku z powodu niedostarczonych przesyłek są już tysiące odwołanych rozpraw. Nie nam oceniać wiarygodność tych statystyk, ale przykłady z naszego terenu również pokazują, że nowy doręczyciel ma problemy z właściwym wywiązywaniem się ze swoich usług.
[[reklama]]
Pani Kunegunda od lat zmaga się z chorobą nóg. W związku z zaistniałą sytuacją nie ma ochoty na pisanie żadnych skarg, prosi jedynie o właściwe traktowanie
A gdyby... Kunegunda Hofka z Kujana, niepełnosprawna 60-latka, z racji od lat trapiącej jej choroby nóg ma duże problemy z poruszaniem się. Gdy kilka dni temu usłyszała pukanie do drzwi, poprosiła o wejście. Nikt nie wszedł do mieszkania, ale po pewnym czasie samotna mieszkanka jednorodzinnego domu zauważyła latającą na podwórzu kartkę. Początkowo zbagatelizowała jej obecność, sądząc, że to zwykły, przyniesiony przez wiatr śmieć. Sięgnęła jednak po kule i pofatygowała się na dwór, by przekonać się, że owym papierem było awizo zawiadamiające o przesyłce sądowej. Pani Kunegunda przypuszcza, że osobą pukającą do drzwi mógł być kurier dostarczyciela korespondencji, choć pewności w tej kwestii nie ma, bo nikogo nie widziała. Nie zmienia to jednak faktu, że z dużym niezadowoleniem przyjęła znalezienie awizo na podwórku, co w jej ocenie równoznaczne jest z niewłaściwym potraktowaniem jej jako adresatki pisma. Kobieta podkreśla, że wcześniej, kiedy całą korespondencję dostarczała jej Poczta Polska, takie sytuacje nie miały miejsca. Dla mieszkanki Kujana sytuacja jest o tyle niezrozumiała, że w styczniu odbierała już podobną korespondencję i wtedy nowy doręczyciel potrafił dotrzeć do niej osobiście. Czy teraz kurier wepchnął awizo niechlujnie między drzwi, czy może położył na wycieraczce lub parapecie... – Tego nie wiem, ale efekt był taki, że ważna korespondencja latała po podwórku. A niechby deszcz padał albo wiał silniejszy wiatr? – pyta kobieta.
[[reklama]]
Nie chodzi o skargę Zażalenie pani Kunegundy skierowaliśmy do doręczyciela. Już dzień później otrzymaliśmy odpowiedź. „Zachęcamy czytelniczkę do bezpośredniego kontaktu z nami za pośrednictwem dedykowanej dla osób niepełnosprawnych infolinii pod numerem (+12) 444 27 72 i ustalenia dogodnego dla niej terminu doręczenia przesyłki przez naszego doręczyciela. Podkreślamy, że nasi współpracownicy są w pełni elastyczni na takie kształtowanie lokalnie współpracy z osobami niepełnosprawnymi, która w sposób satysfakcjonujący będzie zaspakajała ich oczekiwania” – czytamy w odpowiedzi. „Jeśli czytelniczka chciałaby wyciągnąć konsekwencje w stosunku do doręczyciela prosimy o podanie szczegółowych informacji, w tym numeru przesyłki, adresu lub nazwiska doręczyciela. Natychmiast wyjaśnimy – i jeśli się okaże, że wina leży po stronie doręczyciela – wyciągniemy konsekwencje” – wyjaśnia Biuro Prasowe PGP SA. Mieszkanka Kujana mówi wprost, że nie ma zamiaru pisać żadnej skargi. Chce tylko, żeby... – wiedzieli, że nabroili – mówi K. Hofka. – No bo jak tak można? To są nieodpowiedzialni ludzie – ocenia zdarzenie, które, ma nadzieję, więcej się nie powtórzy.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze