11 listopada odrodziła się Polska, ale bez Złotowa. O historii Złotowszczyzny i nie obchodzeniu Dnia Niepodległości opowiada były dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej, zapalony historyk Jerzy Kloskowski
Pamięta Pan dyrektor pierwsze Dni Niepodległości, w których Pan uczestniczył?
Rok 1936, 1937. Chodziłem do szkoły w Tucholi. Uczyli nas głównie nauczyciele ze szkoły pruskiej, doświadczeni i bardzo dobrzy. Później już takich nauczycieli nie było. Ale ci nauczyciele umieli bardzo dobrze przygotować uroczystość patriotyczną: śpiewy, prelekcje, a przede wszystkim wiersze. W uroczystościach tych brało udział wojsko, chóry, była msza.
[[reklama]]
Te wspomnienia mocno zapadły Panu w pamięci.
Tak, bo to wychowanie patriotyczne zaowocowało w 1939 roku, kiedy w obliczu wojny ludność polska od razu przyjęła właściwą postawę – walki o swój kraj. Wie Pan, że w dwudziestoleciu międzywojennym śpiewaliśmy pieśni ze śpiewników wydawanych w końcu XIX wieku w Poznaniu czy Pelplinie? Polskie śpiewniki ludowe. Tam najważniejsze miejsce zajmowały pieśni patriotyczne.
Znaliście Państwo już Rotę?
Nowowiejski muzykę do niej napisał przed I wojną światową, więc Rota była przez nas wyćwiczona na pamięć i obchody 11 listopada od niej się zaczynały. Znane nam były także... To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 46/2013, s. 12
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze