Reklama

Nieposłuszne palce

02/02/2016 06:00
Zaprowadziła pociechy na próby orkiestry. Dzieci, póki co zrezygnowały, za to mama udowadnia, że dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. Jest najstarszą podopieczną Mariana Kukowskiego, u którego uczy się gry na saksofonie

W przypadku Anny Kamińskiej muzyka nie ma nic wspólnego z zawodowym zajęciem. Obowiązki kadrowej to jedno, a ćwiczenia z instrumentem to zupełnie inna bajka. W młodości pani Ania zaliczyła wprawdzie przygodę z pianinem, ale, jak sama z żalem podkreśla, był to chwilowy kaprys. O umiejętności gry na instrumencie jednak zawsze marzyła, do czego okazja, po latach, nadarzyła się kilka miesięcy temu. Zaczęło się od wspomnianych dzieci. Przechodząc z nimi w pobliżu Gminnego Ośrodka Kultury niejednokrotnie słyszeli dźwięki dochodzące z pomieszczeń ośrodka kultury. Syn Mateusz namówił rodziców, żeby posłali go na praktyki do wspomnianego kapelmistrza, ale że początkowo był za mały, swoje musiał odczekać. W końcu Mateusz zaczął ćwiczenia gry na trąbce, ale z czasem zapał minął. Dołączyła młodsza o dwa lata siostra Natalia, która zaczynała na klarnecie, później ćwiczyła na saksofonie altowym. Po jakimś czasie rodzeństwo doszło do wniosku, że powinna też do nich dołączyć mama.

Kapelmistrz musi dać wiarę

Mama podjęła rękawicę. – Chodziło o wsparcie dla dzieci, o to, żeby ich podbudować – argumentuje. Inna sprawa, że z czasem dzieci odpuściły muzyczne praktyki (pani Ania ma nadzieję, że chwilowo), a mama chce udowodnić, czym jest zaangażowanie i konsekwencja. Od pół roku zgłębia tajniki saksofonu tenorowego. Cele są dwa: nauczyć się grać i zostać stałym członkiem Młodzieżowej Orkiestry Dętej, w której występują mieszkańcy gmin Lipka, Zakrzewo i Sępólno Krajeńskie. Kobiety nie wypada oczywiście pytać o wiek, ale ta sytuacja jest wyjątkowa, bo w młodzieżowej orkiestrze to właśnie pani Ania jest dzisiaj najstarszą członkinią. Tzn. nie jest, bo póki co 43-latka nabywa umiejętności, które mają pozwolić jej na debiut, który zresztą wstępnie został wyznaczony na przełom stycznia i lutego. – Na razie mam wyłącznie indywidualne zajęcia z panem Marianem – mówi Anna Kamińska, zauważając, że obok dwóch zajęć w tygodniu są jeszcze ćwiczenia w domu. – Nie tak intensywne jak chciałby pan Marian, który mówi o minimum dwóch-trzech godzinach dziennie. Ale tę godzinę, nawet trochę więcej, kilka razy w tygodniu przeznaczam na ćwiczenia. Pan Marian musi mi uwierzyć, że więcej nie jestem w stanie – mama i żona z uśmiechem odnosi się do licznych obowiązków, zarówno domowych, jak i zawodowych.

Reklama

Uznanie dla młodszych

Indywidualny tok zajęć sprawia, że na próbach nie ma się za kim schować, więc nic nie ujdzie uwadze kapelmistrza. – Początki były okropnie trudne – mówi pani Ania. W domu też nie jest lekko, stąd jest wdzięczna bliskim za to, że znoszą jej ćwiczenia, wszak saksofon to głośny instrument i potrafi zrobić wieczorami sporo hałasu. – Dobrze, że mamy piwnicę, która jest trochę wygłuszona – zauważa mama Mateusza i Natalii. Czy z racji wieku i zaangażowania jest faworyzowana przez kapelmistrza, stosuje względem niej taryfę ulgową? – Absolutnie nie. Ja przynajmniej tego nie czuję. Panu Marianowi chodzi o to, żeby czas prób maksymalnie wykorzystać – mówi o pełnym poświęceniu także z jego strony.

Otwarcie przyznaje, że trudno jej dorównać młodzieży, która jednak szybciej potrafi sprostać wymogom szefa orkiestry. – Dwie osoby zaczynały mniej więcej w tym samym czasie co ja. Robią większe postępy – porównuje Anna Kamińska. Przyznaje, że dla umiejętności, jakie posiada wielu członków orkiestry, jest pełna uznania.

Reklama

Instrumenty czekają

Nasza bohaterka jest jednak pełna optymizmu i wiary w swoje możliwości. Saksofon wybrała nieprzypadkowo, brzmienie tego instrumentu zawsze miało dla niej wyjątkowy charakter. – Nie jest tak trudny jak trąbka, ale łatwy do opanowania też nie jest – zaznacza. Z czym ma największy problem? Wcale nie z dmuchaniem. – Oczywiście musiałam nauczyć się oddychania przeponą i początki nie były łatwe. Chwilami brakowało oddechu – wspomina, ale zaraz dodaje, że dzisiaj największy kłopot sprawiają jej palce, które... – Zbyt często mnie nie słuchają – mówi uśmiechnięta. W skali 1-10 na ile ocenia obecnie swoje umiejętności? – Może 3. Droga jeszcze daleka. Osiągnięcie poziomu, jaki bym chciała, to na pewno lata ćwiczeń – przyznaje. Nie kryje zaskoczenia faktem, że tak spodobała jej się ta muzyczna praktyka w orkiestrze kapelmistrza.
Na niedawnym posiedzeniu komisji oświaty Rady Gminy Lipka obecny na posiedzeniu Marian Kukowski przyznał, że orkiestra, zwłaszcza jej lipkowska część, cierpi na niedosyt młodzieży. Instrumentów na składzie jest wiele, gorzej z tymi, którzy powinni na nich grać. Może przykład pani Ani zachęci innych, nie tylko młodzież? – Szkoda, że wielu młodych ludzi nie podejmuje dzisiaj takich wyzwań – uważa Anna Kamińska. – Tym bardziej, że w tych, którzy grają w orkiestrze, widzę duże poczucie samozadowolenia i satysfakcji. Widać, że robią to, co lubią – ocenia.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości