Reklama

Nieprawidłowości – są czy nie?

05/10/2015 09:00
Reprezentanci wspólnot zarzucają kierownictwu ZGM nieprawidłowości. Dyrektor wraz z burmistrzem nie zgadzają się z nimi. - Jeśli chcecie, możecie zmienić zarządcę, bo mojej zgody na to, co się dzieje teraz, na te szkalujące wypowiedzi i pisma, nie będzie – przestrzegł Piotr Wojtiuk

Członkowie jastrowskich wspólnot mieszkaniowych przy ul. Grunwaldzkiej 17 i 18 spotkali się w ubiegłym tygodniu z dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Janiną Haweto, burmistrzem (i byłym dyrektorem tej instytucji) Piotrem Wojtiukiem, a także z radnymi. Niektórymi – nie wszyscy bowiem na spotkanie, zorganizowane przez przewodniczącego rady Piotra Kurzynę, otrzymali zaproszenie, a nawet i część tych, którzy w sali sesyjnej się zjawili, dowiedziała się o nim z drugiej ręki.

Radny Ryszard Król jest przekonany, że utrzymanie zieleni przy blokach powinno leżeć w gestii miasta, a nie wspólnot

Reklama

Proszę o zarzuty

Niejasności na linii wspólnoty - ZGM to nie wydarzenie ostatnich miesięcy, lecz lat – ich członkowie, jak podczas spotkania twierdziła m.in. Krystyna Stemler, występująca w imieniu „siedemnastki” i „osiemnastki”, zastrzeżenia dotyczące pracy zarządcy zgłaszali niejednokrotnie. Choćby w piśmie z sierpnia 2013 roku, w którym to sześciu członków wspólnoty przy ul. Grunwaldzkiej 17 zwróciło się do zarządu ZGM z wnioskiem o wyjaśnienie sprawy związanej z absolutorium za 2012 rok. Podpisani w tym dokumencie zgłaszają, że głosowali za jego nieudzieleniem, tymczasem ich głosy nie zostały uwzględnione w protokole. Zgłaszają też m.in., że mężczyzna, który w dokumentach widnieje jako przewodniczący zebrania, w ogóle w nim nie uczestniczył. Mając na uwadze te i inne nieścisłości zwołano poniedziałkowe spotkanie. Jako pierwsza głos zabrała Krystyna Stemler, członek zarządu „siedemnastki”, którą zarząd „osiemnastki” upoważnił do przeprowadzenia kontroli zarządczej za okres lat 2008-2013. Kobieta sygnalizowała, że wykonując ją napotykała na problemy z dostępem do informacji, które stwarzała główna księgowa. - Do dziś nie otrzymałam od niej załączników do polis ubezpieczeniowych, które są podstawą wielu rozliczeń. Wszystko, o co prosiłam, robiła opieszale – wyjaśniła, dodając też, że była przez księgową ciągle zbywana, co potwierdził informowany przez nią na bieżąco członek zarządu „osiemnastki” Ryszard Król.

Krystyna Stemler zaznaczyła też, że problematycznym podczas kontroli było „wertowanie” masy dokumentów – koniecznie, ponieważ, jak powiedziała, wspólnoty nie posiadają odrębnej dokumentacji. - Wszystkie faktury są wystawiane na ZGM, pojawia się na nich tylko adnotacja, że dotyczą takiej czy innej nieruchomości. Jestem tym zdziwiona – przyznała. - Kolejna rzecz: rozliczenia, sprawozdania przedstawione wspólnotom są niekompletne, ponieważ nie sporządzono rzetelnego bilansu, nie przedstawiono ich należności i zobowiązań, więc nie jestem w stanie uchwycić ich kondycji finansowej – wyjaśniła Krystyna Stemler.

Reklama

Nim ustosunkowano się do tych zarzutów. Piotr Wojtiuk poprosił o wskazanie uchybień zarzucanych dyrektor ZGM. Krystyna Stemler odpowiedziała: stosowanie w fakturach błędnych oznaczeń Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług, wedle której rozlicza się vat. - Przez pięć lat stosowano nieprawidłowe zasady i stawki – powiedziała. Dalej: - Wspólnota jest osobnym podmiotem gospodarczym, a mimo to zarządca nie obciążał jej fakturami. Dopiero od marca 2012 fakturujecie jedynie wydatki związane z funduszem remontowym. Traktowaliście wspólnoty jako swój własny podmiot gospodarczy, jako swoją własność, co jest niezgodne z naszą dokumentacją – zwróciła się do dyrektor. Krystyna Stemler przedstawiła też szereg innych zarzutów: m.in. brak odrębnego rachunku bankowego dla wspólnot (założono go w 2012 roku). - Podpisał Pan z nami umowę – Ryszard Król zwrócił się do Piotra Wojtiuka – ale nie wywiązał się Pan z niej, nie założył nam konta. - W którym punkcie jest to napisane, że mam założyć wam konto? - spytał ówczesny dyrektor, dziś burmistrz. - Zapisane jest tak: „prowadzenie rozliczeń poprzez rachunki bankowe” – to drobna, ale ważna różnica – odpowiedział Piotr Wojtiuk. 

W jednym „garze”

W temacie wspólnej dokumentacji powiedział: - Rzeczywiście taki był kiedyś sposób prowadzenia księgowości – wszystko znajdowało się w jednym „worku”. Dlaczego tak było? Ano dlatego, że części wspólnot nie stać było na remonty, nawet podstawowe i tylko trzymanie pieniędzy w jednej puli pozwalało korzystać z nich w odniesieniu do wszystkich wspólnot. Taki był start. Wspólnoty powoli zaczęliśmy wyodrębniać w 2006 roku. Dopiero wtedy, kiedy zaczynały mieć one zdolność kredytową. Może nie było to najlepsze rozwiązanie, ale ówczesny burmistrz Sikora, radni i ja także uważaliśmy, że trzeba ludziom pomagać prowadzić wspólnoty – wyjaśnił i przypomniał plusy tego rozwiązania. Kiedy wichura zerwała dach z budynku „osiemnastki”, a jej nie było stać na naprawę, pożyczono pieniądze ze wspólnej puli od innych wspólnot i dokonano jej w ciągu jednego dnia.
Wyjaśnienia Piotra Wojtiuka okazały się niesatysfakcjonujące.

Reklama

- Dlaczego wspólnota nie wiedziała, że jej pieniądze znajdują się w jednym „garnku”? - zapytała Krystyna Stemler. - Co roku odbywały się zebrania, akceptowaliście Państwo sprawozdania, udzielaliście zarządcy absolutorium. Z tego, co dziś słyszę, wynika, że nie czytaliście dokumentów i nie wiedzieliście, za czym głosujecie – zdziwiony powiedział Piotr Wojtiuk. Na koniec dodał: - Proszę o dalsze zarzuty.  Według mnie wytykacie błędy śmieszne. To nie są nieprawidłowości, a co najwyżej niedociągnięcia. Rozpatrujemy dziś sprawy, o których powinno się rozmawiać na zebraniach.

Trawniki – za nasze

Zarząd wspólnot i właściciele mieszkań mieli też pretensje o to, że z ich środków utrzymywano zieleń w obrębie bloków oraz sprzątano pobliski plac zabaw. „Uważamy, że zarządca ZGM przekroczył swoje uprawnienia i kompetencje, finansując ze środków wspólnoty koszty utrzymania terenów miejskich” – napisano w dokumencie z września bieżącego roku, skierowanym do burmistrza i przewodniczącego rady. Zażądano w nim też zwrotu poniesionych w związku z tym kosztów. Odpowiadając na to pismo Piotr Wojtiuk zwrócił uwagę, że w umowie z 2002 znajduje się upoważnienie do zawierania w imieniu i na rzecz wspólnoty umów m.in. o odprowadzanie ścieków, odśnieżanie chodników przed nieruchomością i koszenie trawników. - Proszę zapoznać się z tą umową i z regulaminem utrzymania porządku i czystości w gminie Jastrowie, który mówi, że właściciel nieruchomości, a w jego imieniu zarządca, jest odpowiedzialny za utrzymywanie w odpowiednim stanie terenów przyległych do budynku – powiedział Piotr Wojtiuk, po czym zapytał: - Uważacie, że chodniki przy Grunwaldzkiej 17 i 18 nie są ściśle z nimi związane? Zareagował Michał Kruszyński.

Reklama

- Nie rozumiem tej praktyki. Czy jeśli ZECiUK kosi trawę w mieście, to Pan puka z fakturą do drzwi prywatnych domów, mieszkań i obciąża ich właścicieli za skoszenie tej trawy? - zapytał burmistrza. Piotr Wojtiuk odrzekł, że te konkretne chodniki prowadzą tylko do klatek schodowych bloków przy Grunwaldzkiej 17 i 18. - Wszystkie chodniki gdzieś prowadzą. Obciąża się wspólnotę, moim zdaniem, tylko dlatego, że łatwo sięga się do jej portfela.

To nieprawda

Głos zabrała również dyrektor ZGM Janina Haweto, która odniosła się do zarzutów Krystyny Stemler dotyczących utrudniania dostępu do informacji. - Zarzuca mi Pani, że nie chciałam się spotkać. Było tak: w 2013 roku przyjeżdżała Pani do mnie kilkakrotnie. Udzielałam wszelkich informacji, robiłam wydruki – wszystko było gotowe. W 2014 dzwoniła Pani kilkakrotnie, że przyjdzie do ZGM, a potem się nie pojawiała. Dopiero w 2015 roku zaczęła Pani monitować, że wszystko musi być na już. Proszę pamiętać, że ja mam swoje obowiązki. Prowadzę ponad sto dwadzieścia wspólnot i nie jest tak, że tylko siedzę w biurze i czekam, aż ktoś przyjdzie – powiedziała Janina Haweto. Zwróciła też uwagę, że stawiane wobec niej zarzuty są nie fair, ponieważ podczas zebrań zawsze pozostawała do dyspozycji mieszkańców.

Reklama

Zgodzić na nie nie chciał się także Piotr Wojtiuk, który powiedział: - Jeśli chcecie, możecie zmienić zarządcę, bo mojej zgody na to, co się dzieje teraz, na te szkalujące wypowiedzi i pisma, nie będzie. Reakcja Krystyny Stemler była natychmiastowa: - Proszę nas nie straszyć.

Burmistrz zaznaczył też, że nie życzy sobie rozpowszechniania informacji, jakoby za czasów, gdy był dyrektorem ZGM, w Zakładzie dochodziło do nieprawidłowości. - Nie po to pracowałem na swoje dobre imię wiele lat, żeby teraz ktoś rozpowiadał na mój temat rzeczy nieprawdziwe – powiedział.
Podsumował też spotkanie: - Na spotkaniu dotyczącym dwóch wspólnot z ul. Grunwaldzkiej uczestniczyło stosunkowo niewielu właścicieli, przeważnie osób starszych. Liczyłem na to, że pani Stemler po przeszło dwóch latach analizy dokumentacji wspólnot przedstawi wyniki tej kontroli w formie pisemnego raportu lub protokołu, gdzie oprócz szczegółowego opisu ewentualnych nieprawidłowości przedstawione zostaną również uwagi i wnioski dotyczące rozwiązania tych problemów. Nic takiego uczestnicy spotkanie nie otrzymali. W toku dyskusji okazało się, że ta Pani o wielu podstawowych sprawach dotyczących zarządzania nieruchomościami nie ma pojęcia. Podsumowując to spotkanie, możemy mówić co najwyżej o kilku niedociągnięciach, nad rozwiązaniem których powinien wspólnie zastanowić się zarząd wspólnoty i zarządca.

Reklama

Bez wniosków

Podczas zebrania nie podjęto żadnych decyzji. Uczestnicy rozeszli się, nie ustaliwszy, co dalej.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości