Zarzutów jest kilka: źle wyprofilowane wjazdy, za wąskie łuki dróg, poprzerywane ścieżki i pułapki na kierowców. Wszystkie dotyczą rozwiązań komunikacyjnych w mieście. Na część z nich odpowiada projektant Jerzy Wiśniewski
Z Jerzym Wiśniewskim spotykamy się po telefonach mieszkańców. Złotowianie zgłaszają nam, że koło „Rolniczaka” źle wykonuje się wjazdy do posesji, że skrzyżowanie 8 Marca ze Słoneczną jest źle wyprofilowane, a na Chojnickiej zrobiono „pułapkę na kierowców”. Część z tym rozwiązań zaplanował nasz rozmówca, część inni projektanci. W Złotowie jest wiele drogowych bubli.
Kto tańszy, ten lepszy – takie zasady obowiązują przy wyborze projektantów do inwestycji w mieście. Pan wielokrotnie dawał najniższą cenę.
Nie zawsze najniższa cena jest najlepszym wyborem. Są osoby, które patrzą na to, by jak najmniejszym kosztem uzyskać jak największy zysk i potem się przegrzewają. Przykładem tego są nasze autostrady. Ja robiłem wiele rzeczy w mieście, ale wiele robili inni projektanci. Tak są konstruowane przetargi. Ostatnio podniesiono wysokość progu zapytania o cenę do 30.000,00 euro.
Często słyszy Pan głosy, że to, co Pan zaprojektował, jest złe, niefunkcjonalne?
Mam głosy krytyczne, ale mnie obowiązują normy i prawo, którego się trzymam. Wie pan, że Polacy to jest taki naród, który zna się na drogach i na leczeniu.
I na piłce nożnej.
Nie bardzo, bo wyników tutaj nie mamy najlepszych. Ale ludzie często wiedzą lepiej. Pamiętam budowę ronda na skrzyżowaniu Staszica, Mickiewicza i Obrońców Warszawy. Gdy zaczynaliśmy, znaleźli się ludzie, którzy mówili, że tylko głupi buduje ronda. Tymczasem wcześniej tam dochodziło bardzo często do kolizji, a od wybudowania ronda jest spokój.
Teraz mieszkańcy zarzucają Panu choćby zaplanowanie progu - „pułapki na kierowców” na Chojnickiej przy zakładzie kamieniarskim. Zawisło tam już kilka aut.
Przy panu Bartoszu nie ma żadnego progu, jest różnica poziomów. Z uwagi na zbyt dużą różnicę poziomów trzeba było to w ten sposób rozwiązać. Przecież to nie utrudnia nikomu wjazdu na posesję.
Proszę to powiedzieć tym, którzy tam utknęli samochodami.
To przez nieuwagę kierowców. Kto im kazał tam cofać? Tu, gdzie jest ta różnica poziomów, jest wjazd, a wyjazd jest z drugiej strony. Mógł Pan to przewidzieć na etapie projektowania.
Dlatego na rozdzieleniu wjazdów zaprojektowano i wybudowano krawężnik wystający 12 cm. Nie wszystko można zwalać na projektantów dróg, ponieważ nie oni ustalają poziom zabudowy. Tak są wybudowane posesje i nie możemy drogi falować co kilkanaście metrów. Jest różnica poziomów i jak ktoś chce cofnąć, to druga osoba powinna pokazać, czy można cofać. Nie jest to droga, więc oznakowania tam być nie musi.
Z parkingiem przy „Dwójce” też jest wszystko w porządku? Jest to duża inwestycja, na lata, a nie można tam np. wjechać autobusem.
Proszę pana, z tej strony autobus w ogóle nie powinien do szkoły podjeżdżać. To jedna sprawa. Druga, że na etapie projektowania nikt nie przekazał mi informacji, że tym wjazdem będzie wjeżdżał jakikolwiek autobus. Tu jest zbyt duży ruch. Jedyne co mogliśmy teraz zrobić, to poprawiliśmy na etapie wykonawstwa wielkości promieni skrętów, żeby ułatwić autobusom wjazd przez główną bramę na teren szkoły. Moim zdaniem jednak autobus nie powinien tam w ogóle podjeżdżać. Taką uwagę przekazałem dyrektor szkoły i przedszkola.
[[reklama]]
Miejsca parkingowe także będą zmienione. Są wyznaczone prostopadle, a powinny być na skos.
Tak je zaprojektowałem. To wykonawca wyznaczył je w obecny sposób i zostanie to poprawione zgodnie z projektem. Parking zostanie oznakowany zgodnie z projektem. Poza tym w tej chwili to jest plac budowy i auta w ogóle nie powinny tam parkować. To wykonawca wziął na siebie odpowiedzialność za udostępnienie parkingu. Zgodnie z prawem nie powinien tego parkingu udostępniać. Podobnie jest z zarzutami dotyczącymi braku wyjazdów na wysokości szkoły rolniczej. Budowa trwa, a po jej zakończeniu każdy będzie miał dojazd do swojej posesji. Poprzednio nie było tam krawężnika, to niektórym się wydaje, że teraz jest tam za wysoko.
Szkoda tylko, że ścieżka i chodnik kończą się tam na wysokości tablicy „Złotów”. Przecież granica, wyznaczana ulicą Dorsza, jest nieco dalej, trzeba więc było ją wydłużyć. Może Pan jako projektant podpowiadać inwestorom pewne rozwiązania.
Ma pan rację, ale nie wszyscy słuchają projektanta i często inwestorzy realizują swoje wizje. Kto ma pieniądze, ten rządzi.
Kiedy kończy się Pana rola? Zaprojektuje Pan daną drogę i koniec?
Jeżeli mam nadzór autorski, to mam prawo wjechać na budowę i sprawdzić, czy robią wszystko zgodnie z planem. Jednak ja pracuję w tym zawodzie ponad czterdzieści siedem lat, znam inwestorów i dlatego nie na wszystkich placach budów się pojawiam, bo nie zawsze jestem mile widziany.
To źle, że chce Pan coś podpowiedzieć?
Nie, tyle że nie każdy słucha rad. Są ludzie, którzy mówią, że słuchają, ale z tego nic nie wynika. Słuchanie to nie jest to samo co słyszenie.
W Złotowie władze miasta Pana słuchają?
Zadaje pan uciążliwe pytania. Poniekąd odpowiedziałem już na to pytanie poniekąd. Proszę sobie wnioski wyciągnąć.
Złotowianie patrzą i wyciągają: ul. Królowej Jadwigi – źle wyprofilowany wjazd i zniszczone krawężniki, łuk na ul. 8 Marca koło szkoły Technikum Rolniczego – ciężarówki muszą się tam przepuszczać, bo jednocześnie nie przejadą, wreszcie skrzyżowanie ul. Słonecznej z ul. 8 Marca – zbyt wąskie nawet dla dwóch osobówek w ruchu. Nie oceniam tego, bo nie ja to projektowałem. Takich wąskich wjazdów i łuków jest w mieście więcej. Mam na ten temat swoje zdanie, ale go nie wypowiem. Powiem tylko, że niezbadane są wyroki boskie.
A projektantów?
Też, ale tak to jest, że choćby droga była najlepiej sprawdzona pod względem ruchu i trajektorii, to stu kierowców przejedzie właściwie, a sto pierwszy zniszczy krawężniki. Z mojego punktu widzenia wiele rozwiązań w mieście, które miały poprawić ruch, nie do końca są prawidłowo przeliczone i rozrysowane. Jest też kilka bardzo dziwnych pomysłów, np. na ul Jeziornej, ale ktoś się na nie zgodził. Nie wszystko można zrzucić na projektanta. Bywa, że projektant zastosuje rozwiązanie zgodne ze sztuką i normatywami, a inwestor ma własną wizję.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze